wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Cudzoziemcy oceniają Lublin i okolice: Trochę się tu zmieniło

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 sierpnia 2014, 20:15

Blisko 200 osób z 22 krajów świata wzięło udział w zajęciach w ramach 24. Lata Polonijnego UMCS. Przez niecały miesiąc uczyli się języka polskiego, odwiedzili też najciekawsze miejsca w naszym regionie, a także Warszawę, Kraków i Wieliczkę.

Ostatnie zajęcia odbyły się w piątek 2 tygodnie temu. W sobotę i niedzielę ci, którzy zostali, uczestniczyli w wycieczkach do Muzeum Wsi Lubelskiej i Ogrodu Botanicznego UMCS. Uczestnicy Lata Polonijnego brali udział w projektach finansowanych w ramach grantów z trzech ministerstw.

W programie są warsztaty dla działaczy i animatorów środowisk polonijnych oraz nauczycieli przedmiotów ojczystych pracujących w szkołach polonijnych na Wschodzie, a także zajęcia języka i kultury polskiej dla cudzoziemców.

Blisko połowa uczestników tegorocznego Lata Polonijnego pochodziła z Ukrainy. Zza naszej wschodniej granicy przyjechały 94 osoby. W projekcie wzięli też udział obywatele Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Kazachstanu, Armenii, Białorusi, Rosji, czy Gruzji.

Wiktoria Zubarewa (Ukraina)

Przyjechała z Żytomierza, gdzie uczy języka polskiego. Była to już jej czwarta wizyta w Lublinie.
- Przez te lata Lublin trochę się zmienił. Dużo się buduje, są też lepsze drogi. Ale ludzie nadal są tu tak samo mili, szczerzy i sympatyczni - mówi Wiktoria.

Dzięki wakacyjnym kursom może podnosić swoje umiejętności, które następnie przekazuje swoim uczniom. - Co roku mam około 300 uczniów, którzy myślą o studiach w Polsce. Dlatego ważne jest dla mnie, żeby dowiadywać się o najnowszych metodach nauczania języka, nawiązywać kontakty z uczelniami i instytucjami, które w przyszłości mogą wspierać młodzież z kresów - tłumaczy powody swoich wizyt w naszym kraju.

Wiktoria działa też w organizacji polonijnej, przy której założyła teatr lalek. Jak przyznaje, to jedyny taki teatr nie tylko w Żytomierzu, ale i w całej Ukrainie. Myśli, by w przyszłości nawiązać współpracę z lubelskim Teatrem im. H. Ch. Andersena, w ramach której jej podopieczni mogliby przyjeżdżać do Lublina na warsztaty. - Dla dzieci byłaby to nie tylko zabawa, ale i atrakcyjna forma nauki języka - mówi. W zajęciach teatralnych uczestniczą dzieci w wieku od 3 do 18 lat. - Ale i rodzice dużo nam pomagają, bo zdają sobie sprawę, że w ten sposób biorą udział w promowaniu polskości. Szyją lalki, robią kurtynę, wspierają nas w pisaniu scenariuszy, ale też chętnie wcielają się w różne role. Tak właściwie to wszyscy chcą występować w naszym teatrze.

Aleksander Jurczenko (Rosja)

W rodzinnym Permie uczy historii. Przy miejscowej parafii katolickiej prowadzi zajęcia z języka polskiego i kultury polskiej. Do Lublina po raz pierwszy przyjechał dziesięć lat temu na praktyki studenckie.

- To było pierwsze miasto, jakie odwiedziłem w Polsce. Może właśnie dlatego jest moim ulubionym, choć byłem w wielu miastach. Właściwie chyba łatwiej jest mi powiedzieć, gdzie nie byłem - śmieje się. - To miasto uniwersyteckie, w którym jest wielu młodych ludzi, choć może latem tego nie widać. Jest wiele zabytków, sporo imprez i festiwali, codziennie można zobaczyć tu coś ciekawego.
Historią Polski zainteresował się już na początku studiów. - Na pewno miały na to wpływ moje polskie korzenie, ale też promotor, z którym chciałem pracować. Bardzo mi odpowiadał, a zajmował się polską kulturą. Już od pierwszego roku uczyłem się języka, bo chciałem umieć korzystać ze źródeł i książek.

Oprócz historii jego pasją są stare aparaty fotograficzne. Zbiera głównie radzieckie modele, w swoich zbiorach ma około 100 sztuk. - Podczas wycieczki do Zamościa od przewodnika usłyszałem, że jego znajomy ma zakład fotograficzny, a w nim największą kolekcję zabytkowych aparatów po tej stronie Wisły. Niestety, przyszedłem tam za późno i mogłem je zobaczyć jedynie przez szybę. Może uda mi się to przy następnej wizycie?

Katarzyna Pieczuro (Litwa)

Studiuje filologię polską na uniwersytecie w Wilnie. Jak przyznaje, właściwie nie miała wyboru, bo choć ma wiele pasji, to największą z nich od zawsze było pisanie w ojczystym języku. - Lubię szyć, ale interesuję się też sportem, czy samochodami. Ale wszyscy od zawsze mówili mi, że powinnam studiować polonistykę, bo czuję się w tym jak ryba w wodzie - tłumaczy. - Od czwartej klasy szkoły podstawowej piszę wiersze. Obecnie współpracuję z polskim domem kultury, gdzie przygotowuję scenariusze do różnych uroczystości i inscenizacji, piszę także artykuły do gazety.

Do Polski po raz pierwszy przyjechała jako dziecko, gdy razem z rodzicami odwiedziła Łódź. Była też w Krakowie, Łodzi, Gdańsku, czy na Mazurach. W tym roku po raz pierwszy zawitała do Lublina.

- Do każdego miasta zazwyczaj muszę się przyzwyczaić. Ale atmosferę Lublina polubiłam od razu i już pierwszego dnia czułam się tu jak u siebie w domu - mówi. - Marzę, żeby jeszcze tu wrócić. Myślałam nawet, żeby przyjechać tu na studia magisterskie. Poznałam kilku wykładowców, z którymi mieliśmy zajęcia i bardzo podoba mi się sposób, w jaki uczą i to, jaki mają kontakt ze studentami.

Anna Giebień (Białoruś)

Studiuje filologię słowiańską na Grodzieńskim Uniwersytecie Państwowym imienia Janki Kupały.

- Uczę się języków rosyjskiego, białoruskiego, polskiego i czeskiego. Ale szczególny nacisk kładę na język ojczysty, co roku przyjeżdżam do Polski na praktyki językowe.

W tym roku Anna brała też udział w warsztatach dla animatorów i działaczy polonijnych. W Grodnie gra w młodzieżowym teatrze, z którym występuje w Polsce i na Białorusi. Działa także w klubie studentów polskich.

Lublin odwiedziła po raz drugi, pierwszy raz była tu dwa lata temu. - Podobnie jak wtedy, znowu wracam stąd z miłymi wspomnieniami. To fantastyczne miejsce, bardzo podobne do mojego rodzinnego Grodna. Podoba mi się ta atmosfera i to, że jest tu tak dużo festiwali. Cieszę się, ze mogłam spotkać się ze znajomymi, których poznałam dwa lata temu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Tomek
folkatka
Gość
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomek
Tomek (5 sierpnia 2014 o 09:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czas zmienić wójta Urbasia w Niemcach na kogoś z pomysłami, kto nie będzie tylko i wyłącznie zadłużał gminy! Andrzej Małek to sensowny kandydat! przeczytajcie jego bloga andrzejmalek.pl

Rozwiń
folkatka
folkatka (5 sierpnia 2014 o 07:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

miło poczytać czasem parę mądrych słów

To prawda.

 Pozdrawiam serdecznie. 

Rozwiń
Gość
Gość (3 sierpnia 2014 o 13:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Poznałem niedawno  Australijczyka na Wieży Trynitarskiej, był zachwycony Lublinem i jego atmosferą.Moi kontrahenci z Niemiec też wybałuszali gały, nie tylko na kobiety ale również na budowle i zabytki. Ci co  wywalają fekę na własne miasto, nie znają go i nie wiedzą co przyjezdnym warto i trzeba pokazać i o nim powiedzieć, nie są godni tego żeby nazywać się prawdziwymi lublinianami/lubelakami. Wieczne marudy tylko uwsteczniają ten region, nie mając odwagi ruszyć się gdzie indziej choćby po to żeby mieć skalę porównawczą.

miło poczytać czasem parę mądrych słów

Rozwiń
Gość
Gość (3 sierpnia 2014 o 09:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Cudzoziemcy = litwa, ukraina, białoruś?
Nic dziwnego, że lbn im się podoba, dajcie kogoś z BE, NL, D, UK i potem zapytajcie co sądzą o waszym mieście...

Nie Litwa,Ukraina,Białorus ale generalnie Israel,podoba się i wracają po swoje.

Rozwiń
Icek Bimberman
Icek Bimberman (3 sierpnia 2014 o 09:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Cudzoziemcy = litwa, ukraina, białoruś?
Nic dziwnego, że lbn im się podoba, dajcie kogoś z BE, NL, D, UK i potem zapytajcie co sądzą o waszym mieście...

Nie Litwa,Ukraina,Białorus ale generalnie Israel,podoba się i wracają po swoje.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!