środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Czarno-biały lot nad krwawą przeszłością

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 grudnia 2008, 10:01
Autor: Dominik Smaga

Unikatowe zdjęcia lotnicze Lublina z czasów wojny po wielu latach leżenia w archiwum wreszcie ujrzały światło dzienne. W każdym centymetrze kwadratowym fotografii kryje się spory kawał historii. Tej wielkiej i tej małej.

Zobacz lotnicze zdjęcie Lublina w powiększeniu


Zdjęcia znalazły się przypadkiem, w trakcie żmudnych poszukiwań. A oba te stwierdzenia w tym konkretnym wypadku wcale się nie wykluczają.

Przypadkiem w archiwum


Wykonane przez Niemców fotografie pewnie nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie zapaleniec, Zygmunt Walkowski, emerytowany pracownik warszawskiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych. Walkowski pasjonuje się historią, zwłaszcza przebiegiem Powstania Warszawskiego. I właśnie w poszukiwaniu fotografii do zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego trafił do Stanów Zjednoczonych.


A dokładnie do narodowego archiwum w College Park, gdzie znajdują się miliony zdjęć wykonanych zarówno przez Niemców, jak i aliantów.

Tędy leciał

To olbrzymi, dobrze strzeżony gmach. - Nie można tam nawet wnieść niczego do pisania. Papier i ołówki dostaje się od pracowników - opowiada Zygmunt Walkowski. W USA przekopywał się przez wielką masę zdjęć wykonanych przez Niemców. Fotografie były opatrzone sygnaturami. Co jest na fotografiach, tego Walkowski nie wiedział, bo katalog nie był opisany. A bez takiej wiedzy szukanie właściwych fotografii przypominało szukanie igły w stogu siana.

Pomogła dedukcja. Dokumentalista zauważył, że numer sygnatury jest zbieżny ze współrzędnymi geograficznymi, na których wykonane zostało zdjęcie. Później poszło już łatwiej - z tą wiedzą można było łatwo odtworzyć trasę przelotu samolotów zwiadowczych. A jeszcze znajomy z Lublina zadzwonił do Walkowskiego i poprosił, by zwrócił uwagę, czy w amerykańskich zbiorach nie znajdują się przypadkiem jakieś lubelskie zdjęcia.

Przypadkiem się znajdowały.

Nalot

Po kilkudziesięciu latach światło dzienne ujrzało pięć lotniczych zdjęć Lublina wykonanych przez Niemców. Fotografie pochodzą z dwóch lotów zwiadowczych.

Pierwszy odbył się 10 maja 1944 r., dokładnie dzień przed radzieckim nalotem na miasto. Druga część zdjęć pochodzi z 14 października 1944 roku, gdy miasto było już zajęte przez Sowietów. - Widać, że Niemcy koncentrowali się na umocnieniach - mówi historyk Krzysztof Mucha, który badał zdjęcia.

Dla historyków to bogate źródło informacji o wojennym dramacie.

Obozy przejściowe

Na fotografiach dokładnie widać niemiecki obóz przy ul. Krochmalnej. - Jest więcej wspomnień więźniów, niż dokumentów potwierdzających istnienie tych obozów - mówi Jacek Wołoszyn z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Zdjęcia, które przywiózł Walkowski, są bodajże pierwszymi, na których można dostrzec obóz, w którym gromadzeni byli ludzie przewidziani do wywiezienia na roboty na terenie III Rzeszy.

Na zdjęciach uwiecznione zostały też baraki obozu przejściowego przy ul. Wrońskiej, w pobliżu przyzakładowego lotniska dawnej fabryki samolotów. - Stąd pędzono ich szosą do właściwego obozu koncentracyjnego - pokazuje Krzysztof Tarkowski z muzeum na Majdanku. A chodzi właśnie o tę szosę, którą po wojnie nazwano Drogą Męczenników Majdanka.

Przeszłość w gruzach

Niemcy udokumentowali też zniszczenia spowodowane bombardowaniem. Białe plamy na Starym Mieście to miejsca po zburzonych kamienicach. Takie plamy widać tuż za Bramą Krakowską przy Jezuickiej i Bramowej. Z góry można sobie popatrzeć na nieistniejące dziś skrzydło Ratusza, na znacznie węższą niż dzisiaj ul. Świętoduską, na wieżę ciśnień na pl. Bernardyńskim (dzisiejszy pl. Wolności), zakłady Chevroleta w miejscu powojennej Fabryki Samochodów Ciężarowych.

Zdjęcia utwierdziły też niektórych badaczy w przekonaniu, że tkwili w błędzie wskazując, gdzie dokładnie znajdowała się rampa kolejowa rzeźni przy Łęczyńskiej (po wojnie nazwanej ul. Turystyczną), z której Niemcy wywozili Żydów do obozu w Bełżcu. - Dysponowaliśmy tylko planami tej bocznicy przed jej wybudowaniem - mówi Marcin Fedorowicz z Ośrodka Brama Grodzka-Teatr NN, który starał się o upamiętnienie tego miejsca.

Zrzutka na kabel

Są też okruchy całkiem drobnej historii. Z góry widać miejsce przebiegu podziemnego kabla, który Sowieci poprowadzili od rzeźni do swojej ziemianki na Zadębiu. Właśnie temu kablowi okoliczni mieszkańcy zawdzięczają to, że po wojnie mieli prąd. Zrzucili się i odkupili kabel.

Zdjęcia są na tyle dokładne, że samo porównywanie tego, jak wyglądało miasto wówczas, a jakie jest teraz wciąga tak, że można przy tym spędzać całe godziny. Teraz zajmą się tym historycy lubelskich muzeów, którzy otrzymali zdjęcia do badań.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!