czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Człowiek, który nawleka koraliki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 stycznia 2011, 15:10

Koraliki
Koraliki

Zaczepił mnie pytaniem o kod pocztowy miejsca, w którym mieszkam. Bezbłędnie podał nazwę miejscowości. Zna też daty wszystkich imienin, jakie są w kalendarzu. Jeździ po całym świecie i organizuje warsztaty ozdób koralikowych. Był bezdomny, ale dzięki pracy z plastikowymi ozdobami uzbierał na mieszkanie.

Rozmowa Z Dariuszem Gołębiewskim, wykonawcą ozdób z koralików.

• Jak zaczęła się twoja przygoda z koralikami?

– W przedszkolu. Nauczycielka dała mi do nawlekania korale, bo od dziecka jestem niepełnosprawny. Nawlekanie koralików miało mi pomóc w ćwiczeniach chwytania przedmiotów. Na początku było to bardzo łatwe. Nawlekałem koralik za koralikiem. Na trudniejsze rzeczy przyszedł czas.

• Co udało ci się zrobić do tej pory?

– Robię np. zwierzątka z koralików. Kiedyś widziałem u kogoś takiego krokodyla. Pomyślałem, że też mogę spróbować i zrobiłem sobie krokodyla. Siedziałem nad tym dopóki coś z tego nie wyszło. Udało się, ale zajęło mi to dwa tygodnie. Teraz małe zwierzątka robię około 4 godzin, idzie na nie dwa metry żyłki. Robię też gwiazdki na choinkę, serwetki, paski na biodra, podwiązki ślubne i na studniówki. Wykonałem także krywulki łemkowskie. Koraliki kiedyś były trudnym do zdobycia, luksusowym materiałem. Cały czas produkuje się je w Czechach. Do dziś te koraliki, z których ja korzystam, także pochodzą z Czech. Jestem jednym z kilku odbiorców z Polski.

• W domu pewnie pełnio koralików?

– U mnie jest tak: otwierasz jedną szafę i co widzisz? Koraliki. Otwierasz druga, trzecią i kolejne szafy i też widzisz koraliki. Otwierasz dziesiątą szafę i co widzisz? Koraliki. A w jedenastej mam ciuchy... Wykonałem także sukienkę dla Justyny Steczkowskiej. Robiłem ją przez 11 miesięcy. Była to krótka sukienka na ramiączkach, w kolorze ciemnej zieleni. Wszystkie rzeczy, które robię są nawleczone na jeden kawałek żyłki lub nici.

• Co ci dały te koraliki?

– Przez 19 lat byłem bezdomny. Byłem wtedy w Bieszczadach, w Beskidzie, w Rzeszowie, w Tychach, Borach Tucholskich, na Mazurach, w Białymstoku, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Krakowie…Wiele było tych miejsc. W końcu wynająłem mieszkanie w Kolnie. Wstawałem codziennie o 5.40 rano i codziennie pracowałem do 1 w nocy. Miałem cel, do którego dążyłem. Pracowałem nawet, gdy miałem gorączkę.

Dzięki robieniu ozdób i sprzedawaniu ich, udało mi się zarobić na mieszkanie. Koraliki są moim jedynym źródłem utrzymania. Poza tym lubię to robić. Rozwijam się, co chwilę wymyślam nowe wzory. W tej chwili mam w domu ponad 300 książek z 30 krajów o koralikach. Nie wyobrażam sobie życia bez robienia koralików.

• Najtrudniejsza rzecz jaką zrobiłeś koralików?

– Rolls-Royce. Miał 60 cm długości, 17 cm szerokości i 14 cm wysokości. Był w kolorze srebrny metalic. Jeździłem do dyrekcji Fiata w Tychach, by pomogli mi włożyć do tego samochodu mały silnik. Oprócz tego działają w nim wycieraczki, a dach i drzwi da się otworzyć. Zrobiłem to na prezent ślubny dla moich przyjaciół. Robiłem go przez 1,5 roku; od 5 rano do pierwszej w nocy.

• Nigdy nie robisz sobie przerwy?

– Robię sobie wolne w tym miesiącu. Lecę do Indii na 3 tygodnie. Będę tam prowadził warsztaty z koralików.

• A dlaczego wszystkie twoje przedmioty kosztują np. 10 złotych i jeden grosz?

– Nie ważne ile rzeczy u mnie kupujesz, zawsze z każdego przedmiotu końcówka wynosi u mnie jeden grosz. Jak idziesz do sklepu, to często ceny mają końcówkę 99 groszy. U mnie masz o te 89 groszy taniej. Jednogroszówki przeznaczę na ślub znajomych. Dam im cały worek monet. Do tego dołożę wielką serwetę 1,5 na 1,5 metra. Oczywiście z koralików.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wioletta
paula
Kuba
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wioletta
wioletta (20 lutego 2012 o 12:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
super,widzialam pana Darka w expresie reporterow,wiekszosc ludzi w naszym kraju narzeka,ze niema pracy itp,a on udowodnil wszystkim ,ze trzeba tylko chciec,podziwiam i zazdroszcze wytrwalosci,oby tak dalej
Rozwiń
paula
paula (17 października 2011 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bo tak to jest, że najlepsze efekty osiąga się ciężką pracą. Ja lubię dużo rzeczy także tworzyć bransoletki, naszyjniki, czasem coś uszyje ręcznie... , najbardziej lubię pisać po <<swojemu artykuły>>. Raz wysłałam do znanego pisma to redaktor była zachwycona lecz później stwierdziła że np. afirmacje czy pozytywne myślenie(o których miedzy innymi pisałam) nie mają wpływu na nasze samopoczucie bo nie jest to udowodnione.I odpuściłam. Podziwiam tego człowieka za upór i wiarę mimo przeciwności.A waszym zdaniem? angeleka7@wp.pl
Rozwiń
Kuba
Kuba (23 lutego 2011 o 21:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja poznałem go kiedyś w Węgorzewie. Niesamowity człowiek. Siedziałem z kumplem i piłem piwo, on nawlekał koraliki przy stoliku obok. Zagadnął nas skąd jesteśmy. Odpowiedzieliśmy, że z Warszawy. On na to "a gdzie to jest?". Nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć. Przysiedliśmy się do niego i gadaliśmy później z 2 godziny. Miał rację, położenie takiej np Warszawy jest dla nas tak oczywiste, że nie potrafimy zrozumieć, że ktoś mógłby nie wiedzieć i nie wiemy jak to komuś wytłumaczyć... Facet naprawdę zrobił na mnie duże wrażenie.
Rozwiń
qwerty
qwerty (16 stycznia 2011 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo pozytywny człowiek, poznałam go kiedyś na jednym z bluesowych festiwali w Ostrowie Wlkp, wtedy był jeszcze bezdomny, miło przeczytać że kupił mieszkanie i dalej robi to co kocha. A robi naprawdę piękne rzeczy z tych koralików ! Oby tak dalej, tacy ludzie jak Darek udowadniają, że jak się chce to można dążyć do celu i marzeń
Rozwiń
Agis
Agis (16 stycznia 2011 o 12:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ja gratuluje fajnego, pozytywnego artykułu. Oby więcej takich w naszej prasie! Nie marudzenie a przykład tego że można wszystkim. Bohatera serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!