środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Człowiek-rekord

Dodano: 28 września 2006, 16:31

Widownia zamiera. Jurij bierze kilka pustych butelek. Rozbija je i kładzie się na ostrym jak brzytwa szkle. Prosi sześć osób z sali, aby stanęły na nim. Widownia zamiera, ale Jurij nic sobie z tego nie robi i sześć osób łazi po nim wte i wewte. - Każdy może to zrobić - mówi Jurij. Może i tak, ale mało kto próbuje
i mało kto spędził sześć lat życia w jednej z najlepszych jednostek specjalnych na świecie.

Jurij Ziniewicz, rocznik 1965, do Polski przyjeżdża od 12 lat, W Lublinie Białorusin pojawia się od roku. Pokazuje, ile jest w stanie znieść ludzkie ciało.

Tajemnica

Jurij na twardziela nie wygląda. Ot, jeden metr i 74 cm wzrostu i 68 kg. Zawsze razem z żoną Natalią, która dla niego porzuciła karierę lekarską, a która dziś pomaga mu w przygotowaniach do pokazów.
I choć nie wygląda, to raczej nie ma szans, by ktokolwiek normalny dałby mu radę.
- Sport uprawiam od piątego roku życia. Wciągnął mnie w to mój ojciec, pracownik wojskowego wywiadu ZSRR podczas II wojny światowej - wspomina Jurij, który ma za sobą sześć lat służby w radzieckim
Specnazie.
Jednak o swoich akcjach nie chce mówić.
Tajemnica.
Można się tylko domyślać, że gdyby był niemrawym chuderlakiem, nie trafiłby do takiej jednostki, ani się w niej długo nie utrzymał.
- Do wojska idą uformowani duchowo i fizycznie mężczyźni - twierdzi. Dziś uczy sztuk walki policjantów w Wadowicach, ale żyje z czegoś zupełnie innego. - Nazywają mnie "człowiek-rekord” - mówi o sobie z dumą i pokazuje rosyjską księgę rekordów z 2001 roku, w której został wpisany jako pierwszy człowiek, który wykonuje tak wiele niebezpiecznych rzeczy. Jakich?

Koncentracja energii

Gdy rozmawiamy, w tle leci nagranie z jednego z pokazów. Tego, gdzie Jurij leży na potłuczonych butelkach, a ludzie sobie po nim spacerują. Potem Jurij z kilku ostrych mieczy robi sobie schody, po których wchodzi na bosaka. - Nie czuję bólu, bo wyłączam psychikę, a ciało robi się elastyczne - wyjaśnia. - Każdy może to robić. Trzeba tylko pokonać swój lęk i strach, pozbyć złej energii. I maksymalnie skoncentrować. Ja pokazuję, co to znaczy koncentracja energii.
Asystent kładzie na jego klatce piersiowej ogromny kamień. Wali w niego młotem.
Kamień się rozpada, a Jurij uśmiecha.
Metalowy ostry pręt o grubości 18 mm Jurij przykłada sobie pod jabłko Adam... i zgina.
Gnie także grube stalowe pręty w rękach. - Jak miałem 15 lat, to rozbijałem dłonią cegłówkę, a gwoździa wbijałem ręką - opowiada z uśmiechem niewiniątka. - Trzytonowy samochód na mnie wjeżdża, 800-
kilogramowy łańcuch zrywam w rękach, a jednym ciosem wbijam gwóźdź w trzy deski o grubości 3 cm.

Rambo to komediant

Białoruski Rambo? - E tam, Rambo to wymysł amerykański. To zwykły komediant, a nie autorytet. Nie taki, jak Bruce Lee - mówi Jurij. - Ja nic nie wymyślam, nie udaję. Pokazuję możliwości organizmu ludzkiego. Każdy może to robić, musi się tylko wsłuchać w swój organizm.
Ale nawet jemu zdarzają się błędy. Kiedyś się potknął i upadł na szkło, które wbiło mu się aż do kości. Przewrócił się tylko dlatego, że był zmęczony po czterech pokazach.
Pojechał do szpitala?
Nie. Zacisnął zęby i sam sobie powyciągał szkło. - Trzeba być zawsze czujnym jak kot - przestrzega. - Bo w życiu jak na wojnie. Najprostsza rzecz może zabić.

Żonie nic nie powiedział

Jurij upiera się, że przez swoje pokazy promuje zdrowy styl życia. Bo on nie pije, nie pali, a w kółko ćwiczy. Codziennie, bez względu na pogodę, bieg na 10 km. Rano wylewa na siebie dwa wiadra zimnej wody. Po to, aby naładować się energią i wzbudzić w sobie wewnętrzne wibracje. I tylko zdrowa żywność.
- Moim córkom nie pozwoliłbym na to, co robię, ale z syna byłbym dumny - mówi ojciec 9-letniej Lizy i 2-letniej Ani.
A żonie nie przeszkadza ten "zdrowy tryb życia”?
- Przed ślubem nawet się nie zająknął o swoim zajęciu - mówi Natalia Ziniewicz. - Jak go zobaczyłam na pokazie, to dostałam szoku. Ale już się przyzwyczaiłam i mnie to nie przeraża. Czy da się go od tego odciągnąć? Nie ma mowy - mówi.
A Jurij tylko się uśmiecha
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!