sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Damian nie chce do domu. Woli Dom Dziecka

Dodano: 11 grudnia 2009, 08:33

Nastolatek przybłąkał się pod Dom Dziecka w Kijanach. Nie chciał wracać do domu. Groził, że zrobi sobie krzywdę

Informacja była alarmująca, bo dzieci do domu dziecka nie uciekają. Odwrotnie: te które już się tam znajdą, wolałyby mieć rodziny. – Chłopiec pojawił się przed naszym budynkiem w sobotę wieczorem – mówi Agnieszka Korzeniewska, dyrektor placówki opiekuńczo-wychowawczej w Kijanach. – Zauważyli go nasi wychowankowie.


Trzynastolatek szuka pomocy

Było już po godzinie 21. Od razu było widać, że nastolatek nie wie, co ze sobą zrobić. Zszedł do niego wychowawca. Zauważył, że chłopak ma zaczerwienioną twarz, jakby ktoś go uderzył. Chłopiec mówi, że do Domu Dziecka przyjechał, bo zna wychowanków tej placówki, którzy mają rodziny w jego wsi. A do Kijan przybył z daleka; z oddalonej o kilkanaście kilometrów lubartowskiej gminy Abramów.

– Twierdził, że potrzebuje pomocy i skarżył się na ojczyma – dodaje dyrektor. – Wezwaliśmy policję, a potem zawiadomiłam sąd rodzinny.

Policjanci zabrali nastolatka do komisariatu. – Przyjechał po niego ojczym – dodaje Sławomir Cielniak, z policji w Łęcznej.

Z Damianem sobie nie radzimy

Tu już chłopiec mówił, że nie był przez ojczyma bity. Ale nie chciał z nim wracać do domu. Groził, że zrobi sobie krzywdę. Policjanci wezwali karetkę, która zabrała go do szpitala. Do dziś jest tam pod opieką psychologów.

Po domu Dziarmagów biega dwójka roześmianych dzieci. Cieszą się, bo właśnie dostały nowe piętrowe łóżeczko. Trzecie, najmłodsze – 10-miesięczny maluch – dopiero uczy się chodzić. Garną się do rodziców. A ci nie ukrywają, że z Damianem problemy mają już od dawna. I twierdzą, że w domu żadna krzywda mu się nie dzieje.

– Co on nawyprawiał – wita nas Agnieszka Dziarmaga, matka chłopca. Bo to już kolejna wizyta dziennikarzy, którzy zajmują się tą sprawą. – Sami zgłosiliśmy się do sądu, że mamy z Damianem problemy – opowiada kobieta. – Ja bym chciała, żeby przeszedł badania, żeby ktoś podpowiedział, jak mam z nim postępować.

Rodzina żyje skromnie w drewnianym domu, z dwiema izbami i kuchnią. Damian po raz pierwszy uciekł przed dwoma laty.

– Być może wtedy zrobiliśmy błąd, bo sprawą powinien się zająć kurator – wzrusza ramionami ojczym chłopca. – Ale obiecał, że się poprawi. Miał lepsze stopnie w szkole. Ale w gimnazjum to już się w ogóle uczyć nie chciał.

Potem uciekał jeszcze kilka razy. Głównie na Śląsk, do dziadka albo wujka.
– Stamtąd się tu sprowadzili – mówi mieszkaniec tej samej miejscowości. – Ona dba o dzieci, on jeździ do roboty, mają sporą gospodarkę, złych rzeczy u nich to ja nie widziałem.

Kurator: Troszczą się o dzieci

Miejscowa policja i kurator rodzinny znają już sprawę. Po tym jak Damian uciekł jesienią, kurator zrobił wywiad w miejscu zamieszkania Dziermagów. Rozmawiał nie tylko z rodziną, ale sąsiadami i nauczycielami gimnazjum, do którego Damian uczęszcza.

Raport wypadł dla rodziny dobrze. – Mają w zasadzie dobrą opinię, nie nadużywają alkoholu, troszczą się o dzieci, żyją w zgodzie – napisał kurator w swym raporcie.
W szkole najwięcej zastrzeżeń mieli do tego, że chłopiec opuszcza sporo lekcji, nie przykłada się do nauki.

Ale problemów wychowawczych z nim nie było. Nauczycielom mówił, że czuje się niechciany. Rozmawiał też z kuratorem. Powiedział, że w domu nie dzieje mu się krzywda. Kilka dni po tej rozmowie chłopiec znowu uciekł. Do Domu Dziecka w Kijanach.

– Zlecimy przebadanie dziecka i jego opiekunów w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym – mówi Ewa Świderska, przewodnicząca wydziału do spraw rodzinnych i nieletnich Sądu Rejonowego w Lubartowie. – Określą stopień demoralizacji chłopca i wydolność wychowawczą jego rodziców. To po to, żeby ocenić czy trzeba umieścić dziecko w placówce opiekuńczej.

– On nie zdaje sobie sprawy, że za nim tęsknimy – rozkłada ręce matka 13-latka.
Czytaj więcej o:
znajomy
aga
monto
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

znajomy
znajomy (27 grudnia 2009 o 19:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak ktoś nie zna tej rodziny to niech się nie wypowiada na temat bo ten człowiek nawet muchy by nie skrzywdził w przeciwieństwie do tej pani Agnieszki
Rozwiń
aga
aga (13 grudnia 2009 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mam nadzieje, że znajdzie się rozsądne rozwiązanie. Chłopiec nie zrobił sobie krzywdy, nie poszedł kraść i napadać, tylko szuka pomocy, rozpaczliwie szuka pomocy.
Rozwiń
monto
monto (13 grudnia 2009 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak na podstawie tego co napisano, to warto, aby chłopak trafił nareszcie na mądrych ludzi. Jeśli byłby zły, jego ucieczki kończyłyby się na pewno nie pod Domem Dziecka. Jemu jest źle w domu i znikąd nie dostaje pomocy, więc szuka jej sam. A mamusia jak widać zajmuje się tylko prokreacją zamiast zadbać o syna, który tego bardzo potrzebuje.
Rozwiń
errata
errata (13 grudnia 2009 o 09:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
.....Rodzina żyje skromnie w drewnianym domu, z dwiema izbami i kuchnią.......
Kuchnia to też izba.Czyli rodzina ma do 3-izbowy.
Ale to tak dla wyjaśnienia
Rozwiń
Kopciuszek
Kopciuszek (13 grudnia 2009 o 08:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
OJCZYM a nie ojciec i chyba tu problem bo wiadomo, że ojczym faworyzuje swoje dzieci a nie innego faceta. Może lepiej chłopcu byłoby u dziadków? Tam przecież też może mieszkać, chodzić do szkoły a matka niech sobie żyje z ojczymem i jego dziećmi. Bo to, że opuszcza lekcje to efekt tego zaniedbywania-tak chłopak zwraca na siebie uwagę.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!