Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

23 grudnia 2009 r.
16:55
Edytuj ten wpis

Dariusz Jeż: Byłem zły

0 28 A A

Potrafię zrozumieć młodego człowieka w dresie. Stoi pod blokiem, bo na knajpę go nie stać. Kradnie, bo chce sobie kupić buty. Chcę im jednak powiedzieć, że to droga donikąd. Trafisz do grobu, albo za kraty. Ja o grób się otarłem, a w więzieniu byłem.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Bawiliśmy się

Pochodzę z biednej rozbitej rodziny. Wychowywała mnie matka. Bardzo wcześnie musiałem stać się samodzielny: ugotować, posprzątać. Nie od razu byłem typem ulicznika.

Gdy miałem osiem lat przeprowadziliśmy się z Nałęczowskiej na Wieniawę. To był blok Urzędu Wojewódzkiego. Dzieciaki dokuczały mi, bo nic nie miałem. Wtedy nikogo nie interesowało, że jesteś mądry czy inteligentny. Zaczęli mnie słuchać dopiero, gdy postanowiłem torować sobie drogę pięściami. Tak zintegrowałem się z moimi rówieśnikami.

Było nas około czterdziestu. Do Saskiego chodziliśmy bić się z punkami, na koncerty robić zadymy. Imprezy, laski wyrwać - to wszystko Jeżo. Świat kręcił się wokół mnie i było mi z tym dobrze.
Nigdy nie chciałem być anonimowy. Zawsze bałem się szarej masy.

Widziałem wokół ludzi, którzy całe życie oszczędzają by położyć sobie płytki w łazience. Nigdzie nie wyjeżdżali, niczego nie widzieli, istniała tylko ta pieprzona fabryka i ten dom. Nie rozumiałem i nienawidziłem tego.

Zakochałem się na schodach

Chciałem się uczyć dalej. Tylko matka narzekała, że jej ciężko, że może bym poszedł do pracy. Skończyłem zawodówkę, technikum rzuciłem. Jak każdy młody człowiek za komuny: praca, wojsko, ślub. Ożeniłem się z dziewczyną, którą zobaczyłem na schodach. Miłość od pierwszego wejrzenia naprawdę istnieje.

Za komuny uczciwa praca nie wystarczała na normalne życie. Kombinował każdy, wtedy nie było to niczym szczególnym. Ja też. I tak w to wsiąkłem, że nie mogłem bez tego żyć.

Po upadku systemu zaczęło mnie to wszystko przerastać. Czasem zastanawiam się jakby się potoczyło moje życie gdybym skończył studia. Zawsze marzyłem, że będę wykładowcą na uniwersytecie. Chciałem zgłębiać wiedzę i przekazywać ją dalej. O aktorstwie też myślałem. Ale jak, po zawodówce?
Nie kradliśmy w tamtych czasach zupełnie. Wtedy nikt nie kradł

Stoliki i saksy

Po upadku komuny wszyscy poszli handlować na stoliki. O piątej rano zapieprzałem autobusem z plecakiem do hurtowni po batoniki i inne rzeczy w kolorowych opakowaniach. To było dla coś żałosnego. Myślałem: Mam dwadzieścia kilka lat, a stoję przy pierdolonym łóżku polowym, bo muszę zarobić na chleb dla dzieci.

Zrezygnowałem i poszedłem do firmy polonijnej. Tyle, że zawsze miałem kłopoty z przełożonymi. Może przez moją aparycję, może wykształcenie? Bo jak ktoś skończył tylko zawodówkę to jest przecież debilem. Nie uważam się za kogoś wybitnie inteligentnego, ale ciemniakiem też nie jestem. A tu facet każe mi robić coś bez sensu. Tłumaczę: panie kierowniku, robię to już od roku to chyba wiem co robię. Kończyło się burzliwą dyskusją i z hukiem odchodziłem z pracy.

Po kilku nieudanych próbach normalnego życia, wyjechałem. Szukałem chleba w Holandii, Francji, Hiszpanii. Cztery lata spędziłem na emigracji. Jeździłem do Polski z bagażnikiem pełnym prezentów, dzieci przyjeżdżały do mnie. To nie były już te czasy, że się domy budowało, ale przynajmniej było rano na bułki.

Po dwóch latach stwierdziłem, że żona żyje na jakimś tam poziomie, ale nie widzimy się. Tęsknię, a do tego dojazdy zżerają wszystkie moje oszczędności. Pociągnąłem to jeszcze jakieś dwa lata i wróciłem do kraju.

Chwilę bramkowałem

Początek lat 90. w Polsce to bezkrytyczny zachwyt zachodem. Ludzie myśleli, że jak markową odzież mogą kupić nie za dolary, ale za złotówki, to już jest Europa. A ja zobaczyłem już inny zachód. Gdzie robotnik bez wykształcenia mieszka w domku z ogrodem i jeździ mercedesem S klasy. Bo państwo zapewnia tak nisko oprocentowane raty, że go na to stać. To nie są jakieś wygórowane aspiracje, tak powinno być. A u nas zawsze było to chore. Do dzisiaj jest.

Byłem sprawny fizycznie i obity więc zacząłem stać na bramkach. To było fajne. Na bramce jesteś jak Bóg. Ty decydujesz: wejdziesz - nie wejdziesz. Wyrzucę go, albo poklepię po ramieniu. No i dupy. Co tu będę ukrywał - całe życie miałem słabość do kobiet.

Któregoś dnia poczułem się jak na emigracji – też mnie praktycznie nie było w domu. Pracuję w huku do czwartej rano, o 6 jestem w domu, jem śniadanie i kładę się. Śpię do 13-14, a o 19 ja już muszę lecieć z powrotem. Takie dziwne życie.

Nie drepczę, tylko skaczę

Czepiałem się różnych zajęć, aż spotkałem odpowiedniego człowieka. Wtedy powstawały największe ekipy. Jak stoisz na bramkach to ocierasz się o ten świat. Cały czas jesteś na granicy, którą w każdej chwili możesz przekroczyć.

Dochodzenie do czegoś małymi krokami to nie dla mnie. Wolę skoki do głębokiej wody. Chociaż się boję, to bez tej adrenaliny żyć nie potrafię. Więc skoczyłem.

Miałem swoją ekipę, ludzi, którzy dla mnie pracowali. Rozwijałem się, miałem wzloty i upadki. Moja żona kiedyś powiedziała, że ze mnie byłby naprawdę zajebisty facet, gdyby nie uzależnianie się od złych rzeczy.

W stosunku do siebie zawsze czuję pewien niedosyt. Jak byłem bramkarzem to zastanawiałem się czy rzeczywiście jestem w tym dobry. W końcu byłem tylko ulicznikiem. Później przyszła gangsterka. Bali się mnie ci, co mają się mnie bać. Lubili ci, którzy mają mnie lubić. Ale zastanawiałem się, czy ja do końca jestem gangsterem? Przecież ja nawet w więzieniu nie siedziałem.

Czas prosperity

Pierwszy raz zamknęli mnie na półtora roku. Gdy wyszedłem, posypały się propozycje. Sprawdziłem się - sztywny chłopak, nikogo nie sprzedał.

Pamiętam, jak wstyd mi było się przyznać, że siedziałem tylko półtora roku. Zastanawiałem się, czy oni mnie na pewno traktują poważnie. Ktoś siedział pięć lat, ktoś osiem. Może przy takich rozmowach lepiej w ogóle nie wspominać, że siedziałem?

Dziś mam to samo. Nikomu nigdy nie powiedziałem, że jestem aktorem. Jak ktoś pyta czym się zajmuję to mówię, że dorabiam w teatrze. Nigdy nie wiedziałem, kim jestem. Jakąś hybrydą, mutantem, zjawiskiem.

Wtedy byłem już w tym świecie otrzaskany. Spotkałem kolegę, który też wyszedł. Pracowaliśmy w tandemie, zresztą bardzo udanym. To był mój najlepszy okres prosperity. Był taki roczek, co drugi dzień miałem strzała na 3-5 tysięcy. Ale to nigdy nie był fart.

Myśmy nie siedzieli, nie chlali piwska, czy wódy. On wsiadał w swój samochód, ja w swój i jechaliśmy szukać tematów. Kombinowaliśmy gdzie tu wtrynić palec, żeby coś zarobić. Potem zdzwanialiśmy się i opracowaliśmy szczegóły.

Skończyło się, gdy znów poszedłem siedzieć.

Nie potrafię kraść

Nigdy nie napadłem żadnej babci, nikomu nie wyrwałem torebki, nikogo nie waliłem łomem w głowę. Nie okradłem sklepu, bo nie umiem. Raz zwinąłem w Holandii puszkę tuńczyka. Tak dla sportu, robiąc zakupy za 120 guldenów. Schowałem ją do kieszeni i przy kasie mało nie zemdlałem ze strachu. Wolałem wyzwania intelektualne, lubiłem wymyślić całą intrygę. Czasami to wymaga naprawdę reżyserskich zdolności.

Robiłem banki, wyłudzałem kredyty, siedziałem za haracze. Ale wiesz kogo, ja dojeżdżałem na te haracze? Największych skurwieli. Do dziś jestem z tego dumny.

W latach 90-tych policja była bezradna. Zresztą niewiele się zmieniło. Idź dziś na komendę, powiedz, że wziąłem od ciebie 20 tysięcy i nie chcę ci oddać. Wezwą mnie, przesłuchają i tyle. A ty w tym czasie możesz zdechnąć z głodu. A zbierałaś te pieniądze na operację kogoś bliskiego, czy swoją. Wtedy idziesz do bandytów.

Wielu ludzi do mnie przychodziło. Żyli sobie normalnie, w tym bezpiecznym stadzie, i nagle ich pierdolnęło, bo zaufali synowi sąsiadki. Spotykałem się z gościem, czy kobietą. Upewniałem się, że to nie jest wymuszenie w drugą stronę. Sprawdzałem wszystko lepiej niż policja.

Jeśli przyjmowałem zlecenie to mówiłem uczciwie – zabieram 33 procent. Bo po pierwsze - ryzyko więzienia, po drugie – może mi się coś przydarzyć: broń, wariat, cokolwiek. Po trzecie - jeśli ja wysyłam tam swoich ludzi i oni pójdą siedzieć to jestem zobowiązany pomóc ich rodzinom, wysyłać paczki, zapewnić adwokata.

Ale najbardziej lubiłem oszustwo.

Oszustwo jest jak gra

Mówiło się, że "zarobimy na patencie”. Słyszało się na mieście, że gdzieś są pieniądze. By je wyjąć trzeba było zaaranżować całą intrygę. Bo pieniądze miał często drugi oszust. To było najbardziej zajebiste wyzwanie – oszukać oszusta.

Robiło się na przykład tak. Wynajmowało biuro, do tego drogie meble, sekretarka, faks. Teraz to nie robi takiego wrażenia, ale to był początek lat 90-tych. Tylko bogaci mogli sobie na coś takiego pozwolić. Wtedy ludzie byli przyzwyczajeni do segregatorów.

No i siedzisz za tym mahoniowym biurkiem, po drugiej stronie on. Wcześniej przekupieni ludzie napluli mu w uszy, że trafił do człowieka, który ma od groma kasy. Siadał do rozmów, ale nie wiedział, że w tym momencie to on jest dymany. Ale nie robiło się tego tylko dla pieniędzy. Najbardziej liczyły się emocje.

Tamten świat runął, gdy umarła moja żona.

Umiem tylko kombinować

Ryzyko jest wkalkulowane. Jak w każdym zawodzie. Górnik może zginąć, kierowca może zginąć. Ja też mogę - od noża, kuli. I ryzykuję swoją wolnością. Jeśli jesteś na topie, masz siano, to stać cię na adwokata, który cię wyciągnie. Za drugim razem siedziałem siedem miesięcy, za trzecim trzy. Potem pozapadały wyroki.

W sumie więzieniach i aresztach przesiedziałem prawie pięć lat. Dziś przeraża mnie to. Te kilka lat mogłem spędzić z żoną. Bardzo ją kochałem i myślałem, że będzie żyła wiecznie.

Byłem w totalnej depresji. Nikt nie mógł mi pomóc. Nie wychodziłem z domu, gapiłem się w telewizor, martwiłem tylko o to, by coś było w lodówce. Życie uratowało mi kolejne więzienie.

Tam się wyciszyłem, odpocząłem, zrozumiałem, że mam jeszcze dzieci. Że powinienem być dla nich ostoją, bo wcześniej byłem tylko żałosny. Myślałem, czytałem, spojrzałem na siebie z boku, krytycznie. Zdałem sobie sprawę, że nic nie umiem. Tylko kombinować.

Resocjalizacja to mit

W więzieniu nie możesz być sobą. Trzeba być wilkiem, albo go dobrze udawać. Nie ma nic pośredniego. Resocjalizacja to puste słowo.

Załóżmy, że trafia ci się cela idiotów. Szaliki powieszane, gacie na dupie przesiane i tylko piłka się liczy. Siedzą i opowiadają. Kiedyś nie wytrzymałem. – Czym ty się chwalisz? Że na dwa tysiące zrobiłeś sklep? Pierdolnąłeś szybę, zabrałeś parę kartonów. Wielka mi finezja!

Pierwszym krokiem do wolności jest podjęcie pracy, potem możesz starać się o pierwszą przepustkę. Postanowiłem uczciwie na to zapracować.

W pralni pracowaliśmy we trzech. Jak się załadowało te wszystkie pralki, posprzątało, to przez pół godziny nie było co robić. Ja wtedy czytałem. Książki to zawsze był mój nałóg, a zarazem przekleństwo. Nie przerywałem nawet, gdy zjeżdżała winda z klawiszem. Chociaż tamtych dwóch się zrywało i udawało, że coś robi.

Pół roku później na komisji dowiaduję się, że mam wniosek karny z pracy. Pytam dyrektora, czy chce mnie zwolnić za to, że czytam, czy też ma zastrzeżenia do mojej pracy. Nie miał. Z pralni mnie zdjęli, ale nie dyscyplinarnie.

Wracam wściekły do celi. Bluźnię jak szewc, oddziałowy rży ze śmiechu. Z naprzeciwka idzie grupa. - Gdzie idziecie? – pytam. –Na teatr – śmieją się. Wbiłem się z nimi na ten teatr.

Wchodzę, patrzę, stoi jakiś uśmiechnięty koleś. Każe mi przeczytać jakiś tekst, więc przeczytałem.
Pół roku później Łukasz zaczął mnie wyciągać z więzienia.










Łukasz

Troszeczkę z początku mi nie ufał. Ale przepustkę załatwił. Imprezowaliśmy, chodziliśmy na spektakle, wprowadził mnie w ten świat. Mówił: Warsztatu nie masz, ale jesteś zjawiskowy. Z czasem staliśmy się nierozłączni.

Łukasz jest facetem, który mnie fascynuje. Którego nigdy nie poznasz do końca. Taki typ bohatera. Widzę go z kopią na koniu, z bagnetem jak na barykadach. Idzie w pierwszej linii i drze mordę.

Do końca życia będę mu wdzięczny. Nie za to, że mnie wyciągnął z więzienia, ale za to, że to wszystko się dzieje.

Mam to szczęście, że mam dwa życia. Tamto, i to dziś. Ten świat też nie jest zupełnie czysty. Pełen zakłamania, hipokryzji, ale mimo wszystko lepszy.

Komentarze 28

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 19 marca 2018 o 11:08
oszust , złodziej , kryminał !!!! bandzior , gangster i darmozjad żyjący z cudzej krzywdy !!! to piszę ja benek , a ty *** jeż-u wiesz o kim mowa
Avatar
Gość / 1 lutego 2018 o 01:42
Gratuluję, nie było łatwo wyjść z Wieniawy, to fakt! Tyle lat mineło od tamtej pory. Monia jeśli nas widzi to napewno jest dumna z ciebie !
Avatar
Synek / 14 grudnia 2015 o 04:31
Zawsze byłeś moim idolek, bardzo sie ciesze i jestem z ciebie ogromnie domny! Musiało ci sie udać ,no bo w końcu takie nazwisko zobowiązuje... Stęskniłem sie za tobą Tato:)
Avatar
marcin / 1 lutego 2015 o 04:52

siema morgan to ja skorek daj znać na ten adres brata.

Avatar
Sylwia / 17 stycznia 2013 o 11:07
gratuluje, ciesze sie Panskim nowym zyciem Panie Darku
Avatar
Kylo / 1 kwietnia 2012 o 10:35
Ludzie jesteście niemożliwi, Ten kto ma serce i nie jest po prostu zazdrosny nie nazwie doskonałego aktora "popierdułką".Pan Dariusz opowiedział o swoim życiu , bez wątpliwie ciężkim życiu,ale pokazał ,że nawet te dzisiejsze dresy mogą kimś być, nie muszą kraść obijać innym twarzy,jestem pewien ,że gdyby nasz "Dres" zamiast siedzieć pod blokiem wszystkie pieniądze wydawać na fajki i piwko posiedziałby w domu przy książkach a pieniądze odkładał na potrzebniejsze w życiu rzeczy to byłby kimś np. aktorem.Dzisiejsza ludzka znieczulica jest okropna. Mam nadzieję ,że moje dzieci będą się inspirować Panem, Panie Dariuszu, powodzenia i życzę Panu więcej sukcesów !
Ludzie jesteście niemożliwi, Ten kto ma serce i nie jest po prostu zazdrosny nie nazwie doskonałego aktora "popierdułką".Pan Dariusz opowiedział o swoim życiu , bez wątpliwie ciężkim życiu,ale pokazał ,że nawet te dzisiejsze dresy mogą kimś być, nie muszą kraść obijać innym twarzy,jestem pewien ,że gdyby nasz "Dres" zamiast siedzieć pod blokiem wszystkie pieniądze wydawać na fajki i piwko posiedziałby w domu przy książkach a pieniądze odkładał na potrzebniejsze w życiu rzeczy to byłby kimś np. aktorem.Dzisiejsza ludzka zn... rozwiń
Avatar
fuma / 30 grudnia 2009 o 12:51
gratuluje Darek i pozdrawiam !!!
Avatar
will / 26 grudnia 2009 o 20:44
Fajny facet z Ciebie. Powodzenia
Avatar
Gość / 26 grudnia 2009 o 14:00
i czym jest się tu chwali, że kogoś okładałeś po mordzie, siedziałeś w więzieniu, ale mi przykład, o nie, zeby moje dzieci przynajmniej nie brały z takiego kogoś przykładu. Przezyc po ludzku to jest to.
Avatar
Goryl / 26 grudnia 2009 o 13:45
Następny przestępca po Sindbadzie z ryjem wyjściowym i nasrane we łbie.W cyrku robotę znajdziesz przy małpach!!!
Avatar
Gość / 19 marca 2018 o 11:08
oszust , złodziej , kryminał !!!! bandzior , gangster i darmozjad żyjący z cudzej krzywdy !!! to piszę ja benek , a ty *** jeż-u wiesz o kim mowa
Avatar
Gość / 1 lutego 2018 o 01:42
Gratuluję, nie było łatwo wyjść z Wieniawy, to fakt! Tyle lat mineło od tamtej pory. Monia jeśli nas widzi to napewno jest dumna z ciebie !
Avatar
Synek / 14 grudnia 2015 o 04:31
Zawsze byłeś moim idolek, bardzo sie ciesze i jestem z ciebie ogromnie domny! Musiało ci sie udać ,no bo w końcu takie nazwisko zobowiązuje... Stęskniłem sie za tobą Tato:)
Avatar
marcin / 1 lutego 2015 o 04:52

siema morgan to ja skorek daj znać na ten adres brata.

Avatar
Sylwia / 17 stycznia 2013 o 11:07
gratuluje, ciesze sie Panskim nowym zyciem Panie Darku
Avatar
Kylo / 1 kwietnia 2012 o 10:35
Ludzie jesteście niemożliwi, Ten kto ma serce i nie jest po prostu zazdrosny nie nazwie doskonałego aktora "popierdułką".Pan Dariusz opowiedział o swoim życiu , bez wątpliwie ciężkim życiu,ale pokazał ,że nawet te dzisiejsze dresy mogą kimś być, nie muszą kraść obijać innym twarzy,jestem pewien ,że gdyby nasz "Dres" zamiast siedzieć pod blokiem wszystkie pieniądze wydawać na fajki i piwko posiedziałby w domu przy książkach a pieniądze odkładał na potrzebniejsze w życiu rzeczy to byłby kimś np. aktorem.Dzisiejsza ludzka znieczulica jest okropna. Mam nadzieję ,że moje dzieci będą się inspirować Panem, Panie Dariuszu, powodzenia i życzę Panu więcej sukcesów !
Ludzie jesteście niemożliwi, Ten kto ma serce i nie jest po prostu zazdrosny nie nazwie doskonałego aktora "popierdułką".Pan Dariusz opowiedział o swoim życiu , bez wątpliwie ciężkim życiu,ale pokazał ,że nawet te dzisiejsze dresy mogą kimś być, nie muszą kraść obijać innym twarzy,jestem pewien ,że gdyby nasz "Dres" zamiast siedzieć pod blokiem wszystkie pieniądze wydawać na fajki i piwko posiedziałby w domu przy książkach a pieniądze odkładał na potrzebniejsze w życiu rzeczy to byłby kimś np. aktorem.Dzisiejsza ludzka zn... rozwiń
Avatar
fuma / 30 grudnia 2009 o 12:51
gratuluje Darek i pozdrawiam !!!
Avatar
will / 26 grudnia 2009 o 20:44
Fajny facet z Ciebie. Powodzenia
Avatar
Gość / 26 grudnia 2009 o 14:00
i czym jest się tu chwali, że kogoś okładałeś po mordzie, siedziałeś w więzieniu, ale mi przykład, o nie, zeby moje dzieci przynajmniej nie brały z takiego kogoś przykładu. Przezyc po ludzku to jest to.
Avatar
Goryl / 26 grudnia 2009 o 13:45
Następny przestępca po Sindbadzie z ryjem wyjściowym i nasrane we łbie.W cyrku robotę znajdziesz przy małpach!!!
Zobacz wszystkie komentarze 28

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

70 lat "Kaniorowców"! Jubileusz ZPiT Lublin
23 czerwca 2018, 18:00

70 lat "Kaniorowców"! Jubileusz ZPiT Lublin 0 0

Co Gdzie Kiedy. Zespołu Pieśni i Tańca LUBLIN im. Wandy Kaniorowej zaprasza na piękny Koncert Galowy z okazji Jubileuszu 70-lecia istnienia formacji. Ponad 700 artystów wystąpi 23 czerwca o godz. 18 w hali Targów Lublin (ul. Dworcowa 11).

Co pokaże Robert Lambert na zawodach w Wielkiej Brytani?

Co pokaże Robert Lambert na zawodach w Wielkiej Brytani? 0 0

Rodzynek w stawce cyklu Tauron SEC 2018 z Wielkiej Brytanii – człowiek, który konsekwentnie przebija się nie tylko do czołówki w swoim kraju, ale także coraz śmielej przedstawia się żużlowej publiczności na arenie międzynarodowej

Lublin: Powiększą klasy w popularnej prywatnej szkole. Rodzice zdziwieni
edukacja

Lublin: Powiększą klasy w popularnej prywatnej szkole. Rodzice zdziwieni 0 0

Klasy Prywatnej Szkoły Podstawowej Paderewski mają być bardziej liczne. Rodzice są oburzeni - podkreślają, że statut szkoły nie pozwala na przyjmowanie większej liczby dzieci. W odpowiedzi słyszą, że sytuacja jest wyjątkowa, a zmiany wymusza reforma oświaty

Z Nowego Jorku do Puław. Prezent dla Muzeum Czartoryskich

Z Nowego Jorku do Puław. Prezent dla Muzeum Czartoryskich 0 0

Pochodzący z 1764 roku osobisty modlitewnik królewny Marii Leszczyńskiej, żony króla Francji Ludwika XV, w poniedziałek trafił do Muzeum Czartoryskich w Puławach. To podarunek od nowojorskiej Fundacji Rodzinnej Blochów.

Słoneczny Wrotków. W sobotę otwarcie, planują odnowę basenów

Słoneczny Wrotków. W sobotę otwarcie, planują odnowę basenów 0 2

W sobotę otwarty ma być ośrodek Słoneczny Wrotków nad Zalewem Zemborzyckim. Ceny będą takie same jak w zeszłym sezonie. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że zarządcy ośrodka w końcu udało się znaleźć firmę, która tuż po sezonie zabierze się za wymianę wszystkich znajdujących się tutaj basenów

Usterki na nowym placu Litewskim. Z niektórymi elementami problemy są od nowości

Usterki na nowym placu Litewskim. Z niektórymi elementami problemy są od nowości 0 10

Prawie 2 mln zł zapłaci miasto za utrzymanie wodotrysków na pl. Litewskim. Na taką kwotę opiewa umowa z firmą, która będzie się opiekować fontannami oraz oświetleniem placu. Samo oświetlenie wymaga napraw, bo nie wszystkie elementy iluminacji działają tak jak powinny. Kiedy usunięte będą usterki?

Wybory 2018. Radnych zarabiających wielkie pieniądze w spółkach zabraknie na listach wyborczych?

Wybory 2018. Radnych zarabiających wielkie pieniądze w spółkach zabraknie na listach wyborczych? 1 6

Radnych, którzy znaleźli lukratywne posady w spółkach Skarbu Państwa, może zabraknąć na listach Prawa i Sprawiedliwości w jesiennych wyborach do sejmików województw. – To nieoficjalny, ale rozważany scenariusz – słyszymy od polityków PiS. W przypadku Lubelskiego zakaz walki o reelekcję może objąć trzech radnych

MUNDIAL 2018. Iran – Hiszpania 0:1. Na ratunek Costa

MUNDIAL 2018. Iran – Hiszpania 0:1. Na ratunek Costa 0 1

MUNDIAL 2018 Reprezentacja Hiszpanii po wielkich męczarniach wyszarpała zwycięstwo przeciwko Iranowi zwyciężając 1:0, a jedyną bramkę zdobył w drugiej połowie Diego Costa

Odpady z Danii przyjechały do naszego regionu. Rozładunek zablokował starosta
Alarm24

Odpady z Danii przyjechały do naszego regionu. Rozładunek zablokował starosta 60 21

Tir z plastikowymi odpadami przyjechał wczoraj do Zofiówki w gminie Łęczna. Plastik z Danii, którego rozładunek zablokował w minionym tygodniu włodawski starosta, został złożony w zamykanym magazynie. Tym razem legalnie

Grzegorz Bronowicki o meczu z Senegalem: Robert to wielki gracz, ale sam nic nie zrobi

Grzegorz Bronowicki o meczu z Senegalem: Robert to wielki gracz, ale sam nic nie zrobi 3 3

ROZMOWA Z Grzegorzem Bronowickim, byłym reprezentantem Polski

KS Drzewce - LKS Stróża 0:1. Stróża bliższa gry w okręgówce

KS Drzewce - LKS Stróża 0:1. Stróża bliższa gry w okręgówce 3 0

Lubelska klasa okręgowa Ponad 200 kibiców oglądało w Drzewcach pierwszy mecz barażowy. W starciu dwóch wicemistrzów klasy A lepszy okazał się LKS Stróża

Zmiany w parafiach archidiecezji lubelskiej

Zmiany w parafiach archidiecezji lubelskiej 3 8

Zmiany w lubelskich parafiach ogłosił w środę metropolita lubelski abp. Stanisław Budzik

Lublin: Przez miesiąc mieszkał ze zwłokami dziewczyny. "Był grzeczny, dbał o wszystko"
film

Lublin: Przez miesiąc mieszkał ze zwłokami dziewczyny. "Był grzeczny, dbał o wszystko" 12 2

– Artur powiedział mi, że się zakochał. Chciał ułożyć sobie z nią życie – opowiadał w środę przed sądem krewny Artura S. 47-latek odpowiada przed sądem za uduszenie swojej dziewczyny. Przez miesiąc mieszkał z jej zwłokami ukrytymi w wersalce

Psy w Ogrodzie Saskim w Lublinie? Jest ostateczny wyrok sądu!

Psy w Ogrodzie Saskim w Lublinie? Jest ostateczny wyrok sądu! 93 14

Unieważniony został zakaz wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego. Taki wyrok wydał w środę Naczelny Sąd Administracyjny. Uznał, że radni nie mieli prawa zabronić spacerów z psem po zabytkowym parku. To koniec czteroletniego sporu między władzami Lublina a dwoma mieszkańcami miasta

Lublin: Kręcą spot reklamowy, potrzebują statystów [zdjęcia]
galeria

Lublin: Kręcą spot reklamowy, potrzebują statystów [zdjęcia] 0 0

Na Wydziale Artystycznym UMCS rozpoczęły się prace przy nowym filmie promocyjnym uczelni. Do zdjęć potrzeba kilkudziesięciu statystów

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.