sobota, 10 grudnia 2016 r.

Magazyn

Do szkoły na haju

Dodano: 11 września 2003, 12:18

Aż 80 procent uczniów pierwszych klas gimnazjum zapali pierwszą w swoim życiu "trawę” - szacuje Janusz Koczberski z lubelskiego Monaru. Na szczęście nie wszystkim spodobają się nowe doznania. Cześć jednak zasmakuje w życiu na haju. Co gorsza, uwierzą w mit, że marihuana jest bezpieczna i nie uzależnia. Po jakimś czasie nie będą jednak mogli przestać palić...

Narkomania rozwija się falami - mówi Janusz Koczberski. - Większa fala właśnie nadchodzi. Reforma szkolnictwa okazała się fatalna w skutkach. Młodzież, która jest w najgorszym okresie rozwoju psychicznego, kiedy podatność na wpływy jest największa, musi przystosować się do nowego środowiska. To trudne zadanie, dla niektórych wręcz niewykonalne. Dlatego szuka się "podpórek”. "Trawa” wydaje się być rozwiązaniem idealnym.
- "Trawa” daje ukojenie, większość osób po zapaleniu skręta ma przyjemne halucynacje - wyjaśnia działanie marihuany dr Andrzej Kaciuba, ordynator oddziału detoksykacyjnego szpitala neuropsychiatrycznego w Abramowicach. - Pozwala przełamać nieśmiałość, daje uspokojenie. Młodzi ludzie szybko przyzwyczajają się do łatwej przyjemności.
Dlaczego biorą?
- Bo są słabi - uważa Janusz Koczberski. - A są słabi, bo mają słabych rodziców.
Nadopiekuńcze, nadmiernie kontrolujące matki to pierwszy powód do sięgnięcia po skręta. Dzieci wychowywane w takiej atmosferze cechuje brak we własne siły i duża skłonność do konsumpcji. Mamusia przecież i tak zadba o wszystko, dziecko - bez żadnego wysiłku ze swej strony - dostaje, co chce. Do tego dochodzi kryzys ojcostwa. Ojciec albo nie imponuje, albo jest niedostępny.
- Żyjemy w pajdokracji, dziecko jest pępkiem świata - dodaje Koczberski. - Musi mieć modne ciuchy, komórkę. Dorośli tworzą mu fasadową osobowość. Tymczasem za modnymi spodniami i najnowszym modelem sportowych butów kryje się młody słaby człowiek, którego nikt nie uczy prostych wartości.
Na początku jest miło
Miłe doznania chce się powtarzać. Dlatego, wbrew wszelkim mitom, "trawa” uzależnia, jak każdy narkotyk.
- Nie daje uzależnienia somatycznego, nie ma objawów fizycznych głodu, jak po odstawieniu opiatów czy alkoholu - mówi dr Kaciuba. - Ale szybko następuje uzależnienie psychiczne. "Trawa” uzależnia również społecznie. Młody człowiek szybko traci kontakt z "suchymi”, czyli nie biorącymi narkotyku.
- Przestaje "nadawać na tej samej fali”, nie rozumie problemów rówieśników - dodaje. - Szuka wyłącznie sobie podobnych, czyli tych, co też są najarani.
Szybko zaczynają się problemy w nauce. Większość "trawiarzy” w wieku 16 - 17 lat ma kłopoty z czytaniem.
- Po pewnym czasie dochodzi do zespołu braku motywacji - mówi dr Kaciuba. - Występują objawy podobne jak w schizofrenii. Brak jest jakichkolwiek zainteresowań, celu, następuje zamknięcie we własnym świecie, oderwanie od rzeczywistości. To nieuchronny efekt długiego palenia "trawy”.
Bierze czy nie bierze?
- Kiedy rodzice pytają mnie, jak zauważyć, czy dziecko pali, bywam złośliwy - mówi Koczberski. - Mówię, że to zauważa się bez trudu. Zaczną się problemy w nauce, wagary. Pojawi się agresja, stawianie żądań. Z czasem zaczną znikać z domu pieniądze albo cenne przedmioty. Ważniejszym problemem jest, jak zapobiec temu, by dziecko nie sięgało po trawę. A to już wymaga sporej pracy wychowawczej i stawiania twardych granic.
Tymczasem większość rodziców, którzy domyślają się, że dzieci mają kontakt z narkotykiem, woli... udawać, że nic się nie dzieje! Do akcji wkraczają dopiero wtedy, gdy walka z nałogiem jest już trudna.
- Trudna, ale nie niemożliwa - podkreśla Janusz Koczberski. - Jednak to praca na długie lata.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO