sobota, 3 grudnia 2016 r.

Magazyn

Dopiero śmierć ich pogodzi

Dodano: 20 grudnia 2001, 18:07

Nie mamy wody ani prądu. Nie możemy prać, prasować ani dzieci wykąpać. Żyjemy strasznie, jak odludki. Córka przy świeczce odrabia lekcje. Dzieci chcą, żeby choinka się świeciła. Ja sobie nie wyobrażam świąt - głos Jarka łamie się.

Jarosław Gągoł z Janowicy II (gm. Mełgiew) w 1993 roku zaraz po ślubie zamieszkał z żoną u jej rodziców w pobliskim Krzesimowie. Czasy te wspomina z rozrzewnieniem. Po dwóch latach jego brat i siostra poszli na swoje. Rodzice zostali sami. Wrócił, żeby sowy po pustych pokojach nie hukały.

Maminsynek

- Matka ściągnęła mnie do siebie - w głosie Jarosława słychać żal. - Namawiała, obiecywała, że przepisze na mnie budynki. Tak się uczepiła, że zostawiłem żonę z małym dzieckiem i przyszedłem. Nie miała środków do życia, do tego problemy ze zdrowiem.
Żona Jarka z roczną wtedy córką Jagodą została w Krzesimowie. Przez rok nie chciała słuchać o przeprowadzce do Janowicy. Po tym co nasłuchała się, miała monstrualny obraz teściowej, baby skłóconej z sąsiadami, gardłującej o swoje na środku ulicy, w urzędzie. Ale z każdym dniem marzyła coraz bardziej, by rodzina była razem. Gdy na świat miało przyjść drugie dziecko, skapitulowała. W 1997 roku jeszcze raz zaczęli wszystko od początku. Wykończyli kuchnię oraz pokój o pow. 40 mkw. i zamieszkali kątem u jego rodziców.
Jarek usługiwał ojcu i matce. Podejmował drobne naprawy. Woził matkę do szpitala. Wszystkim co mieli dzielili się z jego rodzicami. Ci w rewanżu pomagali w wychowaniu dzieci.

Ale sielanka się skończyła

Ewie przestało układać się z teściową. Szczególnie, gdy mąż był w pracy. Wtedy matka Jarka "stroiła fochy”. A to milczała jak grób, to zrzędziła, że dzieci jej przeszkadzają. - Potrafiła zostawić dwuletnie dziecko bez opieki - mówi Ewa kryjąc twarz za główką 3,5-rocznej Karolinki. - Wyszłam po starszą córkę do przedszkola. Wtedy, choć obiecała przypilnować Karolinkę, wsiadła w autobus i pojechała do Lublina. Gdy wróciłam, mała stała przy bramie i zanosiła się płaczem.
Jarek przyznaje, że początkowo nie wierzył w te historie. Dwa lata temu przejrzał jednak na oczy.

Trupem padnie, a nie da

- Poszło o traktor - tłumaczy. - Dokładałem stale do niego. Kupiłem kabinę, opony, sprzęgło brat żony naprawił. Ale ciągnik wymagał dalszych remontów. Chciałem wpompować w niego jeszcze trochę kasy. Poprosiłem rodziców by przepisali go na mnie. "Trupem padnę, a ciągnika nie dam” - usłyszałem od matki.
Młodym zrobiło się nieswojo. Planowali rozbudowę domu. Kłótnia o ciągnik zniweczyła plany. Od tej pory było już tylko gorzej. Rodzice zabronili im korzystać z dwufazowego prądu. Ojciec powykręcał bezpieczniki w obejściu. Prąd mieli tylko w domu. - Wszystko zaczęło ginąć z podwórka. Bronę zamknęli do stodoły. Od śrutownika śrubę odkręcili, żebym paszy nie robił - wylicza krzywdy Jarek.
Policja interweniowała już kilkanaście razy. Prokuratura bada, czy groźby pod adresem Jarka miały cechy przestępstwa i podlegają karze.
- Tych ludzi to tylko śmierć pogodzi - zauważa najczęściej interweniujący u Gągołów Zdzisław Dzierżak, policjant z Mełgwi. - Miałem sprawdzić czy jest brona w stodole. Matka Jarka zamknęła wrota na kłódkę i nie chciała mnie wpuścić. Powiedziałem, że kłódkę otworzę siłą. A ona, że po jej trupie. Wolała odpowiadać przed kolegium i płacić grzywnę niż otworzyć wrota.
Zdaniem funkcjonariusza Jarek to spokojny chłopak. W razie problemów może liczyć na sąsiadów.
- Przyjechałem z przyczepą zboża o godzinie 11 w nocy z pola - opowiada Jarek. Stodołę matka z ojcem zamknęli na kłódkę. Nadawali deszcze w nocy. Musiałem do sąsiadów iść w łaskę. Dwa dni lało jak z cebra, gdybym zostawił to bez zadaszenia wszystko by się zmarnowało.

Rok żyją bez wody

Ojciec zakręcił w domu kurki. - Żona, żeby uprać, uprasować jedzie do swojej matki. Dzieci myją się w misce, bo z łazienki wannę zabrali - Jarosław nie może powstrzymać łez spływających po twarzy. Ewie głos też się łamie, ale ciągnie dalej. - Od października w domu nie ma światła. Za sierpień i wrzesień rachunki nie były zapłacone - zawsze płaciliśmy na zmianę: raz my, raz oni. W sumie chodzi o niecałe 400 zł. Teść pojechał do zakładu energetycznego i kazał prąd odciąć, bo mu niepotrzebny. Połowę zaległości chcemy zapłacić, ale bez zgody ojca energetyka nie chce podłączyć prądu.

Szukali pomocy u wójta

- Gminna komisja pojednawcza rozmawiała z każdą ze stron sporu oddzielnie. Na wspólne spotkanie rodzice nie przyszli. Z mojego rozeznania młody jest zbyt hardy. Zamiast skarżyć rodziców, powinien wykazać więcej cierpliwości - mówi Wacław Motyl, wójt Mełgwi.
Tego dnia gdy zgasło światło, Ewa w zamrażarce miała truskawki dla dzieci i wiśnie na ciasto z posypką oraz mięso. Wszystko się popsuło. - Piekłam zawsze na niedziele i w tygodniu. Teraz w tych warunkach się nie da - wzrusza ramionami. - Po ciemku krupnik gotowałam, za dużo kaszy sypnęłam, łyżka stanęła dęba. Musiałam wywalić psu.
Jagoda chodzi teraz do pierwszej klasy. Wieczorami płacze, że nie może bajki w telewizji oglądać jak jej koleżanki. Ostatnio nie zaśnie bez zapytania czy choinka będzie się świeciła w tym roku. - Tłumaczę dziecku jak mogę, ale sama sobie tego nie wyobrażam.
Wychowawczyni monituje, że Jagoda ma trudności z czytaniem, szóstki stawia odwrotnie. Trzeba z nią ćwiczyć pisanie cyferek. - Nie przyznałam się pani w szkole, że nie mam kiedy z dzieckiem pracować. Dni są krótkie. Przychodzi do domu to zaraz jest ciemno. A przy świeczce długo nie posiedzi, bo chce spać.

Płomień pada na kartki

Zbliża się godzina 16. Jest mroźne grudniowe popołudnie. Twarze rozjaśnia blask świecy. Na ścianach rysują się coraz czarniejsze kontury postaci. Rozmawiamy. Dzieci przysłuchują się siedząc rodzicom na kolanach. Są tak ciche jakby ich nie było. Młodsza Karolinka w końcu znajduje sobie zajęcie - drobnymi paluszkami skubie wosk ze świecy. Nagłe kaszlnięcie. Płomień gaśnie. Jarek wprawny w chodzeniu po omacku, idzie po zapałki, ale wpada na wiadro. Karolinka przerażona tuli się w ramiona matki. Jakby chciała powiedzieć - ja nie chciałam.
Jagoda zaczyna odrabiać zadanie z matematyki. Świeca stoi tuż przy zeszycie. Tak jest dobrze. Płomień pada na kartki. Musi uważać, by nie trącić kajetem świecznika i woskiem nie zalać tego co napisała. - Nawet najlepszym koleżankom w klasie nie mówiłam, że uczę się w domu przy świeczce. Nie chcę, żeby się ze mnie śmiały - wyjaśnia rezolutnie.
- Dziecko ubiera się rano przy świeczce. Spać chodzimy przy świeczce. Karolinka ma alergię. Gorączkowała, trzeba było temperaturę zmierzyć też przy świeczce, lekarstwa dać przy świeczce. Zimno, ciemno, z latarką chodzę dać świniom jeść.

Krowę też przy świeczce doję

Ewa opowiada, że jak światło było i chodziła obrządzać, dziewczynki zostawały w domu, rysowały, oglądały telewizję, bawiły się, teraz boją się być same - mówi patrząc w ziemię.
- Jak będziemy żyć dalej? Ja pracuję jako kierowca, a po robocie na 8-hektarowym gospodarstwie. Kredyt spłacam. Przy dzisiejszej drożyźnie i naszych możliwościach trudno myśleć o budowie.
- Miałam pół majątku rodziców, ale z mężem dokupiliśmy jeszcze ziemi, inwestowaliśmy w gospodarkę, brat dom spłacił. Wiem, że rodzice Jarka chcą nas wygonić ze swojego domu. Ale to nie jest takie proste. Jest zima. Idą święta. Gdzie pójdziemy?

•••

Maria Gągoł (67 lat) przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń. - Fałszywie gada - podsumowuje syna. - Niech on mnie nie męczy. Brona była moja. Gotowam klękać i przysięgać przed Bogiem. Budynki na mnie stoją. Płacę za nie. Na wszystko mam kwity.
Jest tak roztrzęsiona, że z trudem łapie oddech. - Mam troje dzieci. Wszystkim się należy. A ten (red.: nieparlamentarnie o synu) całe lata kurczaki ogrzewał, prosiętom świecił, a u mnie tylko jedna żarówka i lodówka prąd ciągły. Za dobroć mam cztery kolegia. Sprzedam pole. Zapłacę grzywny. Opłacę sądy. Ale jego wyeksmituję. Za te su…, za kur… dla matki i wszystkie skur… dla ojca, wszystko pozamykam na kłódki. Ona ma zapisane pół domu, pół stodoły i pół obory w Krzesimowie. Jak jej krzywda, niech wraca. Prędzej trupem padnę niż prąd dam - ucina.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO