sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Drewniany święty co rozdaje prezenty

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 grudnia 2007, 17:25

Święty Mikołaj ma 300 lat, mieszka w Piłatce, małej wsi nieopodal Janowa Lubelskiego i nie roznosi żadnych prezentów.

Trzeba się po nie zgłosić osobiście. I wcale nie są za darmo.

Mikołaj stoi w nowej murowanej kapliczce. Pozostałości po starej, drewnianej, zostały kilka lata temu spalone, a popiół i drzazgi rozrzucono po okolicznych polach. - Zgodnie z nakazami księdza. To przecież było poświęcone drewno, nie mogliśmy go tak po prostu wyrzucić - wyjaśnia Jan Mazur.

Wszyscy wyszykowani

Najstarsi mieszkańcy Piłatki nie pamiętają, skąd się wzięła u nich figura św. Mikołaja. Ale pamiętają, że jako dzieci chodzili pod kapliczkę... po prezenty. 6 grudnia był najbardziej wyczekiwanym dniem w roku. Kiedy zrobiło się ciemno, z domów wychodziły dzieci. Gdy nie było śniegu i noc była czarna, drogę do kapliczki oświetlały sobie naftowymi lampami. Skrzypiała furtka w płocie okalającym drewnianą starą kapliczkę w które stał jeszcze starszy święty Mikołaj. W świetle naftowych płomyków widać było paczuszki. Matki rozdawały je maluchom.

- Nie było nic bardziej emocjonującego. Wszyscy wyszykowani jak do kościoła i ta niezwykła atmosfera. To już tyle lat temu, a ja ciągle pamiętam - wspomina Czesława Szczepańska. Pani Czesława jako dziecko mieszkała w Piłatce. Zaraz po wojnie jej rodzina zmieniła adres. Teraz ma gospodarstwo w Jaszczowie pod Łęczną. Ale chodzenie do świętego po prezenty wspomina do dziś.


Czapki i szaliki

- Ile mogłam mieć: cztery, pięć lat? - opowiada pani Czesława. - Co było w tych zawiniątkach? Cukierki, które kupowała mama i ciasteczka, które sama piekła.

Wszyscy byli biedni, więc dzieci dostawały robione na drutach rękawiczki, jakieś czapki i szaliki. Zabawki? Bardzo rzadko. Pamiętam młodszego brata, który dostał drewnianą bryczkę i konie... Jaki był dumny i szczęśliwy - pani Czesława kilka lat temu z rodziną wybrała się do Piłatki w odwiedziny do niezwykłego Mikołaja.

Kapliczka stoi u Jana Mazura. Trzy lata temu figura świętego została przeniesiona do nowej, murowanej. I zamiast w lipach i bzach stoi za płotem. - Nie mam pojęcia skąd się ta figura wzięła. Może dziadek gdyby żył, to by coś powiedział, bo to jego gospodarstwo było, ja tu od 10 lat mieszkam - mówi Jan Mazur, wnuk Jana Mazura i prawnuk Jana Mazura. - Stara kapliczka była już bardzo zniszczona, to wymurowaliśmy nową. O prezentach pod Mikołajem nie słyszałem, ale ze światłem do dziś ludzie przychodzą. Czasami do samej Wigilii lampki się palą. Trzeba pytać starszych we wsi, może oni coś będą pamiętać.


Wyścig ze światełkiem

- Stara wymieniona kapliczka miała jeszcze starszą poprzedniczkę. Taka okopcona była i chyba się paliła kilka razy, bo jak ludzie światło stawiali to łatwo o pożar. Ala skąd figura i dlaczego jest we wsi, choć kościoła pod tym wezwaniem nie ma, to nie wiem - zastanawia się Janina Daśko, której ojciec jest najstarszym mieszkańcem Piłatki. Pan Marian ma blisko 90 lat i też nie pamięta historii świętego. Jego zdaniem, ma ze 300 lat.

Pani Janina chodziła ze światełkiem do kapliczki Mikołaja, ale prezentów tam nie dostawała. - Biegło się z lampką. Po powrocie pod poduszką czekał prezent. Taki był efekt tych spacerów i tych lampek - śmieje się. I dodaje, że większą moc miały lampki robione własnoręcznie a nie te ze sklepu. Mama pani Janiny w musztardówkę albo mały słoiczek lała stopione masło, a knotem był leszczynowy patyczek.

Wśród mieszkańców Piłatki do dziś panuje przekonanie, że kto pierwszy zapali światełko przy kapliczce, temu będzie się wiodło przez cały rok. Dlatego sąsiedzi wręcz prześcigają się, który pierwszy tuż po północy zapali swoją lampkę.

- Tylko raz mi się udało i byłem pierwszy - wspomina Edward Mazur, ojciec Jana Mazura. - Wyglądałem przez okno i patrzyłem na zegarek. Jak tuż po północy zobaczyłem, że sąsiad wychodzi z domu, to szybko pobiegłem zapalić swoją świeczkę. Nie narzekam, cały rok był spokojny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!