niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Dzieci jednego Boga

Dodano: 25 marca 2004, 11:35

Kiedyś Tomasz Stefaniuk delektował się winem i mógł spać do południa. Monika Habes ubierała krótkie spódnice, robiła makijaż i wychodziła na spotkanie ze znajomymi. Dziś już nie. Dorastali w katolicyzmie. Wyznają islam.


Tomasz wstaje przed wschodem słońca. Za dwadzieścia szósta musi zmówić pierwszą modlitwę. Właściwie nie musi. Chce. Kolejną odmawia w południe. Następną po południu. Czwartą o zachodzie słońca. Ostatnią w nocy.
– Są przedziały czasowe i w nich powinienem się zmieścić z modlitwą – tłumaczy Tomek Stefaniuk. – Nie przerywam swoich wykładów z filozofii. Nie wybiegam nagle z uczelni. Modlitwę odmawiam po powrocie do domu.
Kiedyś wypadło, że musiał pomodlić się na lotnisku w Bukareszcie. Był tam ze swoimi braćmi i siostrami muzułmanami. Wszyscy uklękli i zaczęli bić pokłony. – Polacy jeszcze nie przywykli do takiego widoku. Chyba nie zrobiłbym czegoś podobnego na Krakowskim Przedmieściu. Zresztą nawet bym nie mógł. Modlić możemy się tylko w czystych miejscach. Odpadają brudne ulice, zaniedbane chodniki – wyjaśnia.
Imam Nidal Abu Tabaq od urodzenia jest muzułmaninem. Jemu zdarzyło się modlić w nietypowym miejscu. – Było za późno, aby dotrzeć do domu. Ukląkłem na trawniku przy szkole – wspomina. – Nie miałem się czego wstydzić, to przecież moja wiara. Choć przyznam, że ciężko mi było się skoncentrować na rozmowie z Bogiem. Dzieci, które mnie obstąpiły, pytały się co robię. Później chciały, żebym uczył ich religii w szkole.
Na jednego muzułmanina dwanaście muzułmanek
Nidal do Lublina przyjechał kilkanaście lat temu. Na Wydziale Politologii UMCS prowadzi fakultet o kulturze arabskiej. Na jego zajęcia uczęszcza więcej osób niż zaplanowano. Na wykłady o islamie, organizowane w Akademii Medycznej, przychodzą tłumy. – To paradoks. Ale wzrost zainteresowania islamem nastąpił po zamachach terrorystycznych. Wiele osób chciało sprawdzić, jaka to religia. Przychodzili i dowiadywali się, że nie czynimy zła. Wtedy zaczynali odróżniać czarny islam od białego – tłumaczy. – I już zostawali w wierze Allacha
Na wiarę muzułmańską przechodzą głównie osoby wykształcone. Studenci i naukowcy w wieku 25 – 35 lat. W większości są to kobiety. – Na jednego muzułmanina przypada około dwunastu muzułmanek – mówi. Nie traktuje tego jako mody na islam. – To nie jest coś krótkotrwałego, ulotnego. Religii nie zmienia się jak bluzki – twierdzi Abu Tabaq.
Kompas w torebce
Tomek przeszedł na islam niedawno. Koranem zainteresował się, gdyż czytała go ważna dla niego osoba. Wtedy sam sięgnął po świętą księgę.
– Jestem filozofem. Dość krytycznie podchodzę do życiowych prawd. Jednak w Koranie odnalazłem więcej odpowiedzi na moje pytania, niż w Biblii – wspomina Tomasz. – Dlatego postanowiłem wypowiedzieć „szahadę” czyli wyznanie wiary. Jednak same zdania mówiące o tym, że nie ma Boga nad Allaha, a Mahomet jest jego prorokiem – nie wystarczą. To trzeba czuć w sercu.
Jest przekonany, że islam jest bliższy pierwotnemu chrześcijaństwu, niż inna religia. Dzięki niej może lepiej porozumiewać się z Bogiem. Ponieważ jest tylko człowiek i Bóg. Żadnych duchownych.
W bliskim kontakcie z Bogiem pomaga mu też ramadan. To miesiąc, w którym muzułmanie poszczą od świtu do zmroku. – Wstaję rano i najadam się na cały dzień – żartuje Tomasz. – Oprócz wieprzowiny mogę jeść co chcę i ile chcę. Co do tego nie ma żadnych przepisów. A jeśli coś nie jest zabronione, to jest dozwolone
Monika wychowywała się w katolickim domu. Gdy dorosła, wybrała ateizm. Być może dlatego, że jej rodzice się rozwiedli. Nie potrzebowała Boga. Wierzyła w darwinowską teorię pochodzenia człowieka. Dopiero jej mąż Algierczyk wypełnił duchową pustkę. Zakochała się w nim i w Bogu. –Trzymając w ręku Koran, chłonęłam każdą literę i każde słowo. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez religii – twierdzi Monika Habes. W torebce nosi kompas, którym wyznacza kierunek Mekki. Wtedy wie, w którą stronę ma się patrzeć, modląc się do Boga.
Muzułmanin najlepszym kandydatem na męża
Wychodząc do pracy Monika zakłada chustę. Nie może pokazywać włosów i szyi. Może twarz, dłonie i stopy Nic więcej. – Pracodawca, który mnie zatrudniał, zapytał czy będę się tak codziennie ubierała – wspomina. – Kiedy przytaknęłam, zareagował spokojnie.
Od dwóch miesięcy Monika pracuje jako przedstawiciel finansowy. Jak na razie, nikogo nie dziwi jej strój. – Mniej i bardziej niedyskretne spojrzenia zaobserwuje w lecie. Wtedy wszyscy będą odkrywać ciała, a ja nie. I dlatego będę się wzbudzać zaciekawienie – mówi.
Nikt jej nie dokucza z tego powodu. Twierdzi, że lublinianie są pod tym względem bardzo tolerancyjni. – Teraz to tylko ktoś powie „O muzułmanka”. Ale to dobrze. To znaczy, że ktoś rozróżnia religie – wyjaśnia. – Wcześniej słyszałam, że jestem żydówka, hinduską...
Mówi, że kobieta i mężczyzna w islamie są równi. Później dodaje jednak, że to mąż rządzi w domu. To tylko dla niego może robić makijaż, farbować włosy.
– To cudowne być piękną dla niego – mówi z błyskiem w oku. – Bo muzułmanin, to najlepszy kandydat na męża. Nie może pić alkoholu, nie może zdradzić. Musi utrzymywać swoją żonę. A to co zarobi kobieta, może wydać na swoje przyjemności.
Popija herbatę z miramiją. Wyciąga z szuflady wszystkie chusty. Różową dostała od przyjaciółki z Jemenu. Zielona przyjechała do niej z Kuwejtu, szara z Syrii. – A ten dostałam od siostry męża z Algierii. W tym roku planujemy ich odwiedzić – mówi. – Chcemy też pojechać na pielgrzymkę do Mekki. To nasz święty obowiązek. Niestety, drogi obowiązek dla muzułmanina z Lublina ...
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!