czwartek, 22 lutego 2018 r.

Magazyn

Dzieje Puław: We Włostowicach chcieli mieć parafię. Ktoś był jednak przeciwny

Dodano: 4 lutego 2018, 10:06

Włostowice: kościół parafialny<br />
Włostowice: kościół parafialny

Włostowice zawsze ciążyły bardziej do parafii Końskowola niż parafii w Jaroszynie. Proboszcz jaroszyński nie mógł sprostać wszystkim oczekiwaniom wiernych z Włostowic z powodu odległości i częstych trudności w pokonaniu przeszkody wodnej, jaką była Wisła. Nie miał wikariusza, co nie ułatwiało jego kontaktów z wiernymi na drugim brzegu rzeki. Stąd utworzenie oddzielnej parafii we Włostowicach stało się zadaniem pilnym i koniecznym.

Należało zacząć od stworzenia bazy materialnej dla tego przedsięwzięcia. Już w 1546 r. tworzący się we Włostowicach ośrodek duszpasterski otrzymał od Marcina Skowieskiego zapis w wysokości 5 florenów rocznie.

Mimo braku kanonicznej erekcji parafii, rezydujący we Włostowicach duchowny musiał mieć zabezpieczenie, przynajmniej minimalne, potrzeb materialnych. Wizytujący w 1603 r. uznał uposażenie komendariusza i rektora za dostatnie, wskazując na pola i dziesięciny proboszcza we Włostowicach, Wronowie i Wólce Profeckiej. Nie zawsze tak było, co stanowiło przyczynę częstego opuszczania Włostowic.

Do 1639 r. Włostowice nie posiadały stałego kapłana. W 1563 r. obowiązki komendariusza pełnił ks. Marcin, o którym brak wiadomości. W 1594 r. komendariuszem kaplicy we Włostowicach był Joannes a Latowicz. Wizytator z 1603 r. wymienił ks. Walentego Rusieckiego jako rektora kościoła we Włostowicach, a ks. Stanisława, prepozyta szpitala w Końskowoli, jako rektora tutejszej kaplicy.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
SpokoGostek
sitjuit
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

SpokoGostek
SpokoGostek (6 lutego 2018 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może po wojnie zostało? Bo mój ojciec (rocznik 1938) opowiadał że jak w górach paśli krowy to się okręcali taśmami od cekaemów.
Rozwiń
sitjuit
sitjuit (5 lutego 2018 o 22:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Proch zbierało się nie tylko na górkach ale i na Zapłociu. Pamiętam jak przychodziło się tu z Puław do kolegów z Zapłocia i na sąsiednich polach koło Lisów leżały w ziemi laseczki prochu, które się zbierało na każdym kroku. Czy pamięta ktoś jakie było pochodzenie tego materiału?
Rozwiń
Gość
Gość (5 lutego 2018 o 10:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Taki kościół w Polsce to zbiera po kolędzie gdzieś tyle, co WOŚP, gdyby policzyć po 50 od chałupy... Gdzie są podatki od tego?
Rozwiń
SpokoGostek
SpokoGostek (4 lutego 2018 o 19:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
WŁOSTOWICE i chłopaki z Zapłocia niezapomniane chwile i wybryki, na bosaka startowało się już w kwietniu, zbieranie prochu na górkach, rywalizacja z chłopakami z Parchatki nasz Kuba najsilniejszy, robione łuki Ola , kużnia kowala i boja na sam widok kowala, piłka nożna szmacianką na boisku , wędrówki po górkach parchackich, bójki i walki to były czasy.....Pamiętacie, ktoś jeszcze żyje?
 Ja to już młodsze pokolenie. Kuźni nie pamiętam. Tylko łażenie po górach, powroty do domu po północy nawet w roku szkolnym, dożywianie się truskawkami, malinami, wiśniami i winogronem na okolicznych działkach i sadach, piłki już mieliśmy prawdziwe ale zbieranie ekipy to był cały ceremoniał, pasanie krów za wałem i na kępie, kąpiele w Wiśle i rżnięcie w karty do upadłego, wyprawy a zwłaszcza powroty z zabaw w Skowieszynie. Z Zapłocia to już nikt nie przychodził ale ta część Parchatki do Pawłowskiego to była "nasza", miejscowi pijaczkowie, stary Ułes a potem Ciocioń to dopiero byli goście, dziś już takich nie ma i już nie będzie...
Rozwiń
Gość
Gość (4 lutego 2018 o 18:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Wszystkie znamienite obiekty sakralne na przestrzeni dziejów powstawały z potu i krwi zwykłych postraszonych piekłem ludzi" - otóż to - niedawno słyszałem od dawnych, zaawansowanych już mocno wiekowo mieszkańców Włostowic, że ich ojciec musiał sprzedać krowę (przed wojną kosztowała sporo pieniędzy), aby sprostać opłatom nałożonym na rodzinę przez proboszcza Włostowic
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!