piątek, 23 czerwca 2017 r.

Magazyn

Dziękuję szczęśliwemu losowi

Dodano: 4 września 2003, 10:44



• Czy mogła sobie pani wyobrazić lepszą okazję do premiery polskiego wydania autobiografii Marca Chagalla niż wystawa jego dzieł?
– Nawet o tym nie marzyłam! Dziękuję szczęśliwemu losowi, że mogę być z Państwem w Lublinie podczas tak szczególnego wydarzenia. Tym bardziej, że 72 prace Mistrza ze zbiorów witebskiego muzeum nigdy nie były pokazywane ani w Polsce, ani w Europie.
• Pracę nad autobiografią znakomitego malarza poprzedziło tłumaczenie „Płonących świec”, wspomnień Belli Chagall, ukochanej żony i muzy artysty...
– Szczęśliwy los sprawił, że w czasie mojego pobytu w Paryżu, w latach siedemdziesiątych, poznałam na przyjęciu u francuskich przyjaciół córkę Marca Chagalla, Idę. Zaprosiła mnie do siebie i w starym zabytkowym domu nad Sekwaną zobaczyłam przejmujące obrazy jej ojca.
• Jakie wrażenia?
– Niski, przysadzisty dom, w którym przez pewien czas mieszkał Chagall, kilka pokoi, a w nich dane mi było zobaczyć, „Skrzypków na dachu”, „Bramę cmentarną”, portrety Belli.
• Czy wiedziała pani wówczas, że Bella napisała tom wspomnień z dzieciństwa i młodości?
– Nie. O książce dowiedziałam się od Idy, córki Chagalla, która z jidisz przetłumaczyła ją na francuski i z tego języka dokonałam przekładu. Fakt, że książka ukaże się w Polsce, sprawiała córce Chagalla radość. Zachowałam listy, które wymieniałyśmy w ciągu trzech lat, tyle bowiem trwał wówczas proces wydawniczy.
• Po „Płonących świecach” sprawiła pani miłośnikom Chagalla ogromną niespodziankę: wystawę jego dzieł w Krakowie, którą obejrzało 100 tys. osób
– Kiedy spotykałam się z Idą Chagall, organizatorką wielu ojcowskich wystaw w świecie, coraz częściej myślałam o możliwości wystawienie jego dzieł w Polsce. Przyjaźń, łącząca mnie z Idą, otworzyła mi drogę do jej córki, Meret Meyer-Graber. Zaczęłam z nią korespondować w 1996 r., rok później doszło do wystawy 60 dzieł Mistrza w Muzeum Narodowym w Krakowie. Powodzenie wystawy przeszło najśmielsze oczekiwania, Kraków żył Chagallem.
• Skąd taka siła oddziaływania?
– Pamiętam, jak wystawę oglądały małe dzieci, rysując obrazki i pisząc komentarze. Jeden z chłopców napisał wówczas: Chagall jest fajowy i w ogóle to równy gość, bo rysuje nasze marzenia....
• Teraz kolejna niespodzianka dla wielbicieli talentu malarza. Jutro premiera autobiografii Chagalla „ Moje życie” w pani tłumaczeniu
– Po wspomnieniach Belli przyszedł czas na przetłumaczenie wspomnień Marca i mamy komplet, stanowiący niezwykły, liryczny komentarz do twórczości Chagalla.
• Czy miłość do Belli jest tą najważniejszą siłą, która sprawiła, że baśniowy świat marzeń przedstawiony w obrazach zachwyca coraz to nowe pokolenia?
– Myślę, że na pewno tak. Jeśli dodać do tej miłości miłość do rodzinnego Witebska, to obie złożyły się na dobrą energię, która promieniuje z dzieł Chagalla.
• Czy jego obrazy mogą przynosić szczęście?
– Tak. Blask szczęścia, zaklętego przez malarza w obrazach dosięga tego, kto przed nim stoi. Szczęśliwy los sprawił, że jutro stanę z Państwem przed scenami z Raju...

Jolanta Sell

...romanistka, tłumacz, absolwentka UJ w Krakowie i Instytutu Francuskiego, przyjaciel domu Chagallów w Paryżu, dobry duch krakowskiej i lubelskiej wystawy Chagalla. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt tłumaczeń z literatury francuskiej.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!