piątek, 15 grudnia 2017 r.

Magazyn

Dzień dobry, ma pani niesamowitą okazję

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 grudnia 2007, 17:12

Pan Tomasz poszukuje pracy. Szuka ogłoszeń, rozsyła cv, listy motywacyjne i czeka
na odpowiedź. Czeka tydzień, dwa. Cisza.

Znowu sięga po gazetę i sprawdza nowe oferty. W oczy rzucają się ogłoszenia ekspresowe: obsługa klienta, pomocnik fakturzysty, pracownik magazynu... Duży wybór.


Pan Tomasz dzwoni pod podany telefon stacjonarny; lubelski. Odbiera miła pani. Pyta o wiek, dyspozycyjność, doświadczenie zawodowe. O zarobkach nic, ale chce umówić na spotkanie. Tomasz się zgadza. Nie ma nic do stracenia, a zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, to zawsze jakaś nadzieja.

Lider każe wsiadać

Na spotkanie przychodzi około trzydziestu osób. Garnitury, białe koszule, krawaty. Człowiek, który prowadzi spotkanie z kandydatami, robi wrażenie inteligentnego menedżera. Mówi o niezależności finansowej, o tym, jak stać się bogatym, i że od życia trzeba wymagać czegoś więcej. Prosi o wyjście z sali tych, którzy nie chcą dużo zarabiać. Nikt nie wychodzi.

Po spotkaniu, lider umawia zainteresowanych na dzień próbny. Nadal nie ma mowy o zarobkach, rodzaju pracy i o formie zatrudnienia. Wszystkiego mieli dowiedzieć się podczas dnia próbnego. Nie mając wyjścia i nic do stracenia, zapisują się wszyscy.

Następny dzień, godz. 9. W umówionym miejscu czekają trzy inne osoby. Podjeżdża czerwony polonez. Lider każe wsiadać. Jadą w nieznanym kierunku, poza Lublin. Dokąd? Po co? Jadą do klienta i ta informacja ma wystarczyć.

To jest akwizycja

Kawałek za Lublinem auto się zatrzymuje. Przysłowiowa wieś zabita dechami. Lider parkuje poloneza przed pierwszym domem. Z bagażnika wyjmuje torbę z towarem. Prosi Tomasza, by z nim poszedł. Dzwonek do drzwi. - Dzień dobry, ma pani dziś niesamowitą okazję...

To jest akwizycja. Tomasz chce wrócić do domu, ale nie ma jak. Poza Lublinem, na wsi, skazany jest na łaskę konsultanta kierującego akcją. Przez bite pięć godzin musi przypatrywać się, jak trener próbuje wcisnąć ubogim ludziom nikomu nieznane kosmetyki. Dowiaduje się, że to niepowtarzalna okazja, bo te same artykuły za miesiąc pojawią się w drogich salonach po kilkakrotnie wyższej cenie.
Po powrocie z akcji sprzedażowej pan Tomasz idzie do właściciela firmy.

Zmarznięty, zły, oszukany. Dlaczego nie powiedział pan, że chodzi o akwizycję? Dlaczego kłamie pan w ogłoszeniach o pracę?

Właściciel tłumaczy, że ludzie mają zły obraz pracy akwizycyjnej, dlatego w ogłoszeniach o pracę podaje zawody zbliżone to tego, jaki faktycznie się wykonuje. Zbliżone? Pomocnik fakturzysty? Praca w obsłudze klienta? Pracownik magazynu? Tomasz rzuca parę brzydkich słów swojemu niedoszłemu pracodawcy i wychodzi trzasnąwszy za sobą drzwiami.

Drugie podejście

Tydzień później znajduje w prasie ciekawą ofertę. Dzwoni. Tym razem prosi o podanie nazwy firmy. Sprawdza ją w Internecie. Jest dobrze. Profesjonalna strona przedstawia firmę w bardzo dobrym świetle. Tym razem to nie może być akwizycja.

Poważna spółka zajmująca się kompleksowym marketingiem dużych instytucji i organizacji, mająca kilkunastoletnie doświadczenie.

Tomasz stawia się na rozmowę kwalifikacyjną z dyrektorem firmy. Wypełnia ankietę personalną, czeka. Praca miała być związana z obsługą techniczną klientów telewizyjnej platformy cyfrowej. Tomasz ma duże doświadczenie, więc da sobie radę.

Dyrektor prosi na rozmowę. Jest miły i serdeczny. Nie mówi zbyt dużo o formie zatrudnienia. Pyta, za to, czy Tomasz jest zainteresowany większą karierą. Szkolenia menedżerskie, wysokie zarobki... kto by nie był?

Żeby aż tak?!

Tomasz zostaje umówiony na dzień próbny.

Musi trochę poczekać, bo szef prowadzi jakieś szkolenie. Drzwi do sali szkoleniowej lekko uchylone. Tomasz się przysłuchuje: "To media psują obraz naszej pracy. Ale my się tym przejmować nie będziemy. Pamiętajcie, nasz produkt jest wyjątkowy, a klient jest niezwykle szczęśliwy i doceniony, że nie musi po tak wspaniały produkt wychodzić z domu, bo my przyniesiemy mu go na tacy, po dużo mniejszej cenie.”

Przemowa dyrektora, co chwilę przerywana jest gromkimi brawami. Później wspólnie odśpiewana piosenka, tupanie nogami i krótki bojowy okrzyk kończy ten dziwny rytuał.

Tomasz nie ma już wątpliwości. Słyszał kiedyś o stosowaniu praktyk sekciarskich w tego typu firmach, ale żeby aż tak?

Drzwi się otwierają, wychodzi dyrektor i konsultanci. Dziwnie podnieceni, pełni uniesienia, niczym świadkowie Jehowy pójdą teraz na front walczyć i... sprzedawać. Od mieszkania do mieszkania. Od chałupy do chałupy. Po promocyjnej cenie.

Akwizytorom dziękujemy

Dwie firmy, z którymi zetknął się pan Tomasz, to twory związane z MLM (Multi Level Marketing), czyli marketingiem wielopoziomowym. W odróżnieniu od tzw. piramid finansowych nie są niczym nielegalnym. Jednak praca w takich instytucjach, to zwykła akwizycja, a sposób werbowania nowych pracowników zupełnie uczciwy nie jest.

Właściciele takich firm tłumaczą swoje kłamstwa w procesie rekrutacyjnym tym, że Polacy mają zafałszowany obraz pracy akwizytora i już od dawna ogłoszenia zawierające słowo "akwizycja” prawie w ogóle nie są brane pod uwagę.
Bo taki komiwojażer zazwyczaj przychodzi do nas w najmniej odpowiednim momencie, wciska przysłowiowe "siki Weroniki” i wpiera na dodatek, że tego właśnie teraz potrzebujemy. Albo zaczepiają na ulicy, bo "ankietę” robią.

Miliony milionerów

Na jednej ze stron pan Tomasz znalazł taką informację: "Spośród 500 tys. amerykańskich milionerów, 100 tys. dorobiło się na MLM. 45 ludzi dziennie staje się milionerami dzięki MLM” Dołącz do nich!”.

Pan Tomasz jednak nie dołączył.

Marek Karoń

Marketing wielopoziomowy (sieciowy).

Polega na tym, że w drzewie sprzedaży węzeł wyższego poziomu otrzymuje profity ze sprzedaży z drzewa znajdującego się poniżej. Marketing wielopoziomowy mylony jest często z konstrukcją znaną jako piramida finansowa. Różnica polega na tym, że w marketingu wielopoziomowym każdy węzeł drzewa sprzedaży może mieć własnych klientów, którym dostarcza towary.
(Wikipedia)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
nata07
folkatka
Gość lublinianin
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

nata07
nata07 (27 stycznia 2008 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
super artykuł po prostu ś wietny!!
Rozwiń
folkatka
folkatka (2 stycznia 2008 o 22:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cześć
gratuluję artykułu. Ja kiedyś pracowałam jako akwizytor, byłam bardzo młoda, głupia i potrzebowałam kasy. Wytrzymałam trzy tygodnie, sama nie wiem jakim cudem. Obrzydliwa robota, pranie mózgu, sekciarskie "meetingi" lecz najgorsze było to, że kazali naciągać starych ludzi bez grosza przy duszy. Od tamtej chwili nienawidzę akwizytorów, zawsze im mówię że też tak kiedys pracowałam.
Rozwiń
Gość lublinianin
Gość lublinianin (28 grudnia 2007 o 18:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
fajny artykuł.... i te siki weroniki wiadomo o co chodzi
nie znosze akwizytorów a jeszcze bardziej firm,które ich zatrudniaja , "szkolą" czyli robią pranie mózgu....

szkoda ze tak naprawde nie ma na nich sposobu i nie wiele sie o tym mówi, pisze....moze to byłby sposób na tych którzy mieliby byc potencjalnymi frajerami-przedstawicielami, albo frajerami - konsumentami
Rozwiń
ilona
ilona (28 grudnia 2007 o 18:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dobre... a swoja droga te niby firmy wyrastaja niczym grzyby po deszczu. Ludzie w nich pracujacy niczym betanki slepo wpatrzone w swojego przewodnika maja istne pranie mozgu. najlepsze jest to, ze oni wierza w to co robia strzezmy sie akwizytorow
Rozwiń
meduza
meduza (28 grudnia 2007 o 09:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ha ha ha, też kiedyś, szukając pracy, nacięłam się na "firmę reklamową".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!