środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Dziewczyny ze sztangami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2010, 18:27

Na treningach i zawodach wylewają litry potu, ale srebrne medalistki Drużynowych Mistrzostw Polski w Ciężarach to normalne dziewczyny: ładne, zgrabne i wesołe












Podnosisz ciężary? A ile wyciskasz na klatę? Z takimi pytaniami muszą sobie radzić na imprezach młode sztangistki z Hrubieszowa. – Ciężko jest wytłumaczyć takiemu jednemu czy drugiemu, co to jest rwanie i podrzut – śmieje się Ewelina Pyrz, która odbywa staż w Hrubieszowskim Ośrodku Sportu i Rekreacji.

Srebro przez kontuzje
Miesiąc temu razem z koleżankami wywalczyła tytuł drużynowego wicemistrza kraju kobiet w podnoszeniu ciężarów. Hrubieszowianki mogą mówić jednak o pechu, bo ich liderki, czyli Ewa Mizdal i Joanna Łochowska, przystąpiły do zawodów nie w pełni sił, po wyleczeniu kontuzji.

– Ewa uzyskała w dwuboju 195 kg, a jej rekord życiowy wynosi 221 kg. Do wygrania i zajęcia pierwszego miejsca wystarczyło zaliczyć zaledwie 213 kg w dwuboju – relacjonował trener Leszek Tarnawski.

– Pamiętajmy, że nasza zawodniczka przystąpiła do walki na pomoście po miesięcznej przerwie. Dlatego srebrny medal cieszy, bo i tak jest naszym największym sukcesem w historii klubu. A trzeba pamiętać, że wcześniej wygraliśmy drużynowo ogólnopolskie igrzyska LZS i odnieśliśmy spektakularny sukces w sporcie młodzieżowym. Zdobywając 236 punktów, nasza sekcja zajęła pierwsze miejsce w kraju! Władze miasta i powiatu fundują nagrody i stypendia dla naszych najlepszych zawodników.

Normalne dziewczyny

– To są naprawdę fajne dziewczyny, z życiem i werwą – zapewnia Antoni Czerniak, trener unitek i selekcjoner kadry narodowej juniorek do lat 20, która w Cetniewie przygotowuje się do mistrzostw Europy na Cyprze (na zawody poleci m.in. jego podopieczna z Hrubieszowa Ewa Mizdal). – Są pełne życia i bez kompleksów. Przyjemnie się z nimi pracuje i są wyniki.

Dziewczyny dbają o formę także poza siłownią. – Pomagałam tacie nosić worki z fasolą – śmieje się filigranowa Dorota Chudzik. – Mamie też pomagam, na przykład szafę przestawić.

Nie tylko ona pomaga. – Jak wracam z rodziną z zakupów, to przeważnie ja siatki niosę – przyznaje Ewelina.
Sylwia Lalik startuje w tej samej wadze, co Dorota. Ładna, drobna brunetka. Mieszka w podhrubieszowskim Masłomęczu. – Wszyscy u nas wiedzą, że z sukcesami trenuję ciężary – opowiada Sylwia. – Często pytają o zawody, trzymają kciuki, gratulują.

Sylwia i Ewelina mają chłopaków, Dorota czeka na swoją miłość. Wymoczki nie mają jednak szans. Facet ma być męski. – Powinien być wyższy, dobrze zbudowany i silny – zaznacza Dorota, która jest na pierwszym roku AWF w Białej Podlaskiej.

Dźwiganie kija
Dorota trafiła do ciężarów w trzeciej klasie gimnazjum. Przez koleżankę. Dzisiaj koleżanka już nie dźwiga ciężarów, a Dorota jak najbardziej i to z sukcesami.

Sylwia i Ewelina pierwszy raz pojawiły się na siłowni, gdy rozpoczęły naukę w hrubieszowskim Zespole Szkół nr 1 przy ul. Zamojskiej. To kuźnia talentów. – Byłam drobniutka, malutka, ale trener powiedział, że ciężary są również dla takich dziewczyn jak ja – wspomina Sylwia.

Zaczynały od kija od... szczotki. – Tak, tak, przy takim "przyrządzie” uczyłyśmy się techniki, później otrzymałyśmy sztangę, na którą z czasem dokładało się więcej i więcej – opowiada Ewelina.
Mama jej odradzała, ale Ewelina postawiła na swoim. – U mnie też mama mówiła, że to nie jest sport dla dziewcząt, ale przekonałam ją do tej dyscypliny – dodaje Dorota.

Lubią poimprezować, ale bez przesady. – Najlepiej czujemy się w swoim gronie – opowiadają. – Dobrze jest posiedzieć, porozmawiać, wypić piwo, pośmiać się i powygłupiać. Jesteśmy jak rodzina.
Sylwestra chciałyby spędzić razem, czyli z kolegami i koleżankami z sekcji.

Ćwiczą codziennie, a przed zawodami treningi odbywają się dwa razy dziennie. – Nie zamieniłabym ciężarów na żaden inny sport – mówi Ewelina.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!