sobota, 18 listopada 2017 r.

Magazyn

Euro 2012: Jak Konrad z Lublina relacjonował mecze niewidomym

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 czerwca 2012, 15:25

Konrad Wróblewski w czasie pracy na Euro 2012 na stadionie PGE Arena w Gdańsku. Komentarze przeprowa
Konrad Wróblewski w czasie pracy na Euro 2012 na stadionie PGE Arena w Gdańsku. Komentarze przeprowa

To była jedna z najciekawszych przygód w życiu. I choć do niej dołożyłem, to nie żałuję. To było bardzo ważne doświadczenie – mówi Konrad z Lublina, który był audiodeskryptywnym komentatorem w czasie Euro 2012. Jako jeden z ośmiu wolontariuszy w Polsce relacjonował mecze osobom niewidomym i słabo- widzącym.

Kolorowy identyfikator na zielonkawo-białej smyczy to jedna z pamiątek, jaka została Konradowi Wróblewskiemu po jedenastodniowym pobycie w Gdańsku i komentowaniu na żywo czterech meczów: trzech grupowych Hiszpania–Włochy, Hiszpania–Irlandia i Hiszpania–Chorwacja oraz ćwierćfinałowego meczu Niemców z Grekami.

Tłum i hałas

– Miałem stanowisko na samej górze loży prasowej, widziałem, jak się do pracy przygotowują profesjonaliści, na przykład Dariusz Szpakowski. Miejsce było świetnie, przede mną cała płyta boiska i dodatkowo podgląd na monitor. Dopiero w takim miejscu widać całą strategię trenera, jak zawodnicy realizują założenia taktyczne, przeprowadzają kolejne akcje. Telewidzowie mają zbliżenia i powtórki, a w tym czasie na boisku dalej toczy się gra. To nieporównywalne wrażenie – opowiada Konrad. – No i ten tłum na trybunach, hałas. Miałem świetne tłumiące słuchawki, ale i tak było słychać śpiewy i okrzyki.

Ogłoszenie i doświadczenie

Student czwartego roku dziennikarstwa na UMCS zajrzał wiosną tego roku na stronę internetową Biura Karier UMCS. Szukał jakiejś oferty pracy albo stażu. I tam znalazł ogłoszenie w języku angielskim zamieszczone przez Centrum Dostępu do Piłki Nożnej w Europie (CAFE) – organizacji charytatywnej współpracującej z UEFA.

Szukali wolontariuszy, którzy będą audiodeskryptywnymi komentatorami zapewniającymi dodatkową relację osobom niewidomym i słabowidzącym. Potrzebowali osób, które znają zasady piłki nożnej, mają doświadczenie dziennikarskie i pracowały z osobami niepełnosprawnymi.

– Nie miałem nigdy kontaktu z takimi osobami, ale piłką nożną interesuję się od dziecka. Jako szczeniak trenowałem w Lubliniance. Jak się budzę, to pierwszą odpalam stronę Sport.pl i sprawdzam newsy ze świata sportu – opowiada Konrad. – Pracowałem W lubelskim Radiu Centrum w redakcji sportowej, więc miałem doświadczenie w przygotowaniu relacji sportowych. No i odpowiedziałem na ogłoszenie.

8 z 26

– Pierwsi takie komentarze dla niewidomych zorganizowali Austriacy na poprzednim Euro. To oni nas szkolili w marcu przez dwa dni. Potem mieliśmy ćwiczenia, musiałem nagrywać swoje komentarze i im wysyłać. Ćwiczyłem w domu przy ściszonym telewizorze. I tak z 26 osób zaproszonych na szkolenie zostało osiem. Po dwie na każde miasto, w których były mecze Euro. I dzięki temu oglądałem i komentowałem cztery mecze w Gdańsku. Oczywiście, najbardziej przeżyłem pierwszy, bo to był skok na głęboką wodę. Pierwsza relacja była najbardziej stresująca. W ogóle nie pamiętałem meczu, obejrzałem go sobie później w retransmisji – opowiada Konrad.

Pytany, czym się różni audiodeskrypcja od radiowej relacji wymienia przede wszystkim czas pracy. – W radiu nikt nie relacjonuje całego spotkania, tylko są kilkuminutowe wejścia. W Gdańsku zaczynałem pracę na 10–15 minut przed meczem, a kończyłem mówić, jak piłkarze schodzili z murawy. Nie było mowy o cytowaniu punktacji, ciekawostkach czy przerwach w narracji. Trzeba było na bieżąco opowiadać, co się widzi tak, by osoby niewidome lub słabowidzące mogły będąc na stadionie i czując atmosferę śledzić przebieg spotkania.

Kibice chcieli szukać żon

– Dzięki audiodeskrypcji wiedziały, gdzie jest piłka, co się dzieje na boisku i na trybunach. Opowiadałem o zachowaniu kibiców, o flagach, racach tak jak o strojach i zachowaniu piłkarzy. Jak był faul czy gol, opisywałem wyraz twarzy i gesty zawodników. Zasada działania takiego systemu na stadionie jest prosta. Kto chciał słuchać mojego komentarza, musiał w radioodbiorniku wybrać odpowiednia długość fal.

Życie wolontariusza komentatora było w czasie Euro uporządkowane, między 10 a 22 czerwca lublinianin miał dzień pracy i trzy dni wolnego. W dzień meczu na kilka godzin wcześniej był już na stadionie, żeby się przygotować do relacji, a w dni wolne: wakacje.

– Pojechałem nad morze z narzeczoną, mieszkaliśmy na kempingu w Sopocie i żyliśmy niczym w irlandzkiej osadzie, bo cały kemping był pełen kamperów wymalowanych w irlandzkie barwy narodowe. Przyjechali nimi głównie młodzi mężczyźni. Nawet niektórzy kibice deklarowali, że będą w Polsce szukać żony – wspomina Wróblewski. – Było świetnie. W ogóle cały Sopot był pełen Irlandczyków. Niesamowita atmosfera i fajna zabawa, a przede wszystkim wspaniali ludzie. Mamy teraz w Irlandii mnóstwo znajomych.

Taniec z piłkarzami

Konrad pytany, co mu dała ta wyprawa do Gdańska i czy to była dobra decyzja, mówi, że choć nie zarobił na pracy komentatora ani grosza – a na dodatek wydał sporo, bo ceny w Trójmieście nie są niskie – to nie żałuje.

– Na pewno nigdzie bym nie zdobył takich doświadczeń, nie zobaczył wielkiego centrum prasowego i nie dowiedział się, tak od środka, jak działa machina przygotowań do Euro. Niby jest chaos, mnóstwo osób, ale w efekcie mamy precyzyjnie zorganizowaną imprezę. Była bardzo ścisła kontrola, plecak pokazywałem jak na lotnisku. Mogłem poruszać się tylko po wyznaczonej strefie. Taka impreza w Polsce szybko się nie zdarzy. Żałuje, że nie spotkałem się z osobami, dla których pracowałem.

Nie wiem, czy byli zadowoleni. Ale myślę, że organizatorzy mają z nimi kontakt i będzie jakaś informacja zwrotna. Zwłaszcza że takie komentowanie meczów ma być kontynuowane. W Austrii i Szwajcarii to bardzo popularny system. Tam seriale czy filmy, a nawet ich edycja "Tańca z gwiazdami” są opatrzone komentarzem audiodeskrypcyjnym. A po Euro 2008 również ligowe rozgrywki są tak przybliżane niepełnosprawnym odbiorcom. U nas też tak ma być, a osoby, które zajmowały się tym dla CAFE w czasie Euro 2012, będą nad tym pracować.

Konrad Wróblewski

Lublinianin, rocznik 1989, student dziennikarstwa UMCS. Jedna z ośmiu osób w Polsce, która pracowała jako audiodeskryptywny komentator piłkarski. Ich pracą interesowały się zagraniczne media. Artykuł o niewidomych i audiodeskryptorach ukazał się na portalu news.yahoo.com
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!