czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Europoseł, urzędnik, związkowiec - najlepsze fuchy w czasach kryzysu

Dodano: 20 marca 2009, 16:25
Autor: Rafał Panas

Nie trzeba inwestować w pistolet i kominiarkę, a potem ryzykować skoku na bank. Wystarczy wystartować w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, wygrać i przez pięć lat cieszyć się potężnymi apanażami.

Zaleta dodatkowa: po jednej kadencji do końca naszych dni co miesiąc na konto będzie wpływać unijna emerytura.

Ciężka harówka europosła

Niedawno zmieniły się zasady wynagradzania pracy europosłów. Co miesiąc każdy europoseł dostanie: 7665 euro brutto z unijnego budżetu (dotychczas unijni posłowie mieli uposażenie takie, jak ich krajowi koledzy, polscy ok. 2200 euro) 287 euro dziennej diety na noclegi i wyżywienie, ok. 4000 euro na prowadzenie biura i jeszcze

17000 euro na asystentów. A i to nie wszystko, bo na polityków czekają różnego rodzaju bonusy, jak dostaną zwrot kosztów podróży.

Pieniądze to nie wszystko?

Kandydaci do PE przekonują, że nie o pieniądze im chodzi. - Wysokość diety jest dla startujących zachętą, ale myślę, że nie podstawową. To jest ciężka praca: nie ma się życia rodzinnego i wypada się z bieżącej polityki krajowej - twierdzi Jacek Czerniak, przewodniczący sejmiku, szef lubelskiego SLD i lider listy tej partii.

- Bardzo bym się zdziwił, gdyby ktoś chciał iść do Parlamentu Europejskiego tylko ze względu na pieniądze. Zresztą, to nie jest dobry biznes, trzeba się poświęcić, odłożyć na bok inne zajęcia, przygotować na rozłąkę z rodziną - dodaje Andrzej Pruszkowski, były prezydent Lublina, a teraz radny PiS, który zapewnia, że nie zamierza startować. A jeszcze sama kampania wyborcza to spory - i niepewny - wydatek.

Szturm na urzędy

Kiedy prywatne firmy zwalniają pracowników, a inni boją się takiej możliwości, bo oglądają ciągle w telewizji ekspertów zapowiadających redukcje zatrudnienia, coraz więcej osób z zazdrością patrzy na kolegów pracujących na państwowych lub samorządowych posadach.

- Praca w urzędach wiąże się ze stabilizacją. Firmom prywatnym łatwiej zwalniać pracowników w czasie kryzysu. Tymczasem w administracji publicznej trzeba bardzo się starać żeby stracić pracę - podkreśla Katarzyna Kępa, dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy w Lublinie.

- Od kilku tygodni mam na biurku rosnącą stertę podań o pracę w moim urzędzie. Nie trafiają do kosza, staramy się pomóc tym ludziom, np. proponować szkolenia czy anonsować ich u innych pracodawców.

Strach poszukiwaczy

Wydaje się, że rekord ostatnich miesięcy mógł paść w grudniu w lubelskim Urzędzie Marszałkowskim. Na konkurs na stanowisko ds. organizacyjnych w Departamencie Organizacyjno-Prawnym Urzędu Marszałkowskiego zgłosiło się 113 osób, a do drugiego etapu przeszło 90 kandydatów.

Inne konkursy również przyciągają rzesze chętnych. Na stanowiska ds. ochrony powietrza i ochrony przed hałasem starało się po 46 osób. Ponad 60 osób starało się o posadę w Departamencie Strategii i Rozwoju Regionalnego. Urzędnicze posady zawsze cieszyły się wzięciem, ale teraz chętnych jest jeszcze więcej.

- Ludzie boją się kryzysu i poszukują pewnej pracy - ocenia Krzysztof Grabczuk, marszałek województwa. Mimo oszczędności Urząd Marszałkowski będzie robił nabory, bo trzeba ludzi do dzielenia unijnych funduszy przyznanych na lata 2007-2013., a potem ich rozliczenia. Praca zatem jest.

Najlepiej, żeby wymagań nie było

Zmasowany atak idzie na posady, na których nie ma szczególnych wymogów (np. wystarczy tylko wyższe wykształcenie). - Tam, gdzie wymagania są wyśrubowane, np. na stanowiska dla architektów, mamy chętną jedną, dwie osoby - mówi Małgorzata Tatara, rzecznik prasowy wojewody. Albo w ogóle. Na początku marca nie wypalił konkurs na stanowisku ds. urbanistyki i architektury w Delegaturze w Zamościu Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, bo brak było chętnych.

Stres i emeryturę

- Rzeczywiście, mamy większe zainteresowanie pracą u nas - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie. W tym roku do komendy trafiło już tysiąc podań o pracę. Jednak wolnych miejsc jest mało.

- Wspólnie z Komendą Główną ustalamy, ile mamy etatów do obsadzenia. I teraz mamy ich najmniej od lat.

Wójtowicz dodaje jednak, że praca jest ciężka i stresująca. - Ale można wcześniej przejść na emeryturę (po 15 latach - red.) wypłacaną z MSWiA, a nie z ZUS. Pensja co miesiąc trafia na konto, nie grozi upadek "firmy”, po roku przysługuje trzynasta pensja. Ludzie z wyższym wykształceniem mają też perspektywy awansu.
W lubelskiej policji trwa właśnie nabór, kolejny planowany jest na lipiec.

Jak trwoga to do związku

Ostatnia deska ratunku to związki zawodowe. Najlepiej własny. Jak taki założyć? - Zebrać przynajmniej dziesięć osób, zorganizować spotkanie założycielskie odnotowane w protokole i wybrać tymczasowego szefa - tłumaczy Marian Król, przewodniczący lubelskiej "Solidarności”. Później trzeba jeszcze zarejestrować związek w sądzie.

- Jeśli pracownicy skrzyknęli się, żeby bronić się przed zwolnieniami, to wszystko jest w porządku, każdy ma prawo się bronić - mówi Król. I dodaje, że ostatnio więcej osób jest zainteresowanych przystąpieniem do związków, choć i tak bardzo daleko nam do Niemiec, gdzie 80 proc., a w Skandynawii 90 proc. pracujących, działa w związkach.
Czytaj więcej o:
KK
rodak
urzędnik
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

KK
KK (21 marca 2009 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
obiektywny napisał:
A co ty potrafisz, poza opluwaniem innych? Czy jesteś lepszy (-a) od Pruszkowskiego? Najbardziej zwykle gardłują na innych miernoty.

PRAWDA BOLI OJ BOLI
Rozwiń
rodak
rodak (20 marca 2009 o 22:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta trójca to mają być ci na których będą głosować w Lublinie ? Ja osobiśie bym im nie powierzył gospodarstwa drobiarskiego w Turce a co dopiero poselstwo europejskie.
Rozwiń
urzędnik
urzędnik (20 marca 2009 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
skoro uważacie że w urzędach jest tak wspaniale to zapraszam, za pół roku odchodzę ze swojego urzędu więc będzie wolny etat, nie mam zamiaru całe życie zap...ać za 1500 zł, odwalać robotę za dwie osoby i słuchać pouczania przez osobę która na tym co robię wogóle się nie zna, ale jest naczelnikiem więc ma władzę i słuchać trzeba... o kant d..py potłuc taką fuchę
Rozwiń
obiektywny
obiektywny (20 marca 2009 o 20:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hahahaha napisał:
Kandydaci?Ciekawe po iległosów otrzymają.Szczegółnie ten pierwszy i ten trzeci.Wcale bym się nie zdziwił.gdyby otrzymali głosy tylko swojej rodziny.A ten trzeci to już napsuł w Lublinie.Teraz chce ppsuć w PE?Tego pana kompetencje już znamy i już mu podziękowaliśmy.Czas wziąść się za solidną robotę

A co ty potrafisz, poza opluwaniem innych? Czy jesteś lepszy (-a) od Pruszkowskiego? Najbardziej zwykle gardłują na innych miernoty.
Rozwiń
WIDAC226
WIDAC226 (20 marca 2009 o 19:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
WIDAĆJ JAKIE MIERNOTY IDĄ DO KORYTA W UE, W PARLAMENCIE BĘDA SAME WYNALAZKI ..ŚMIEJA SIE W MEDIACH OGÓLNOPOLSKICH,ŻE W KULARACH PARLAMENTU EUROPESJKIEGO RECHOT Z NASZYCH TFUUU EURODEPUTOWANYCH BĘDZIE SŁYCHAC W WARSZAWIE!!!NAROBILI G...W POLSCE TO TERAZ NA EMERYTURĘ ZA 7500 EURO DO BRUKSELI!!!BIEDNE NARODY UE,ŻE MUSZĄ ŁOŻYĆ NA TAKICH GŁĄBÓW!!!A DLA NASZYCH OBYWATELI TO WSTYD I HAŃBAMIERONTY W SEJMIE I SENACIE A TERAZ JESZCZE W EUROPIE!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!