środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Glina z Lublina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 lutego 2004, 12:22

Tego dnia Piwnica Rycerska była najbardziej strzeżonym miejscem w Lublinie. Policja obstawiła bramy Krakowskiego Przedmieścia, zaułki Zielonej. Nic dziwnego, skoro na rozmowę zaprosiliśmy
Marka Hebdę - najważniejszego glinę w regionie

• Czy policja jest bezwzględna?
- Konsul Ukrainy stwierdził, że policja lubelska szczególnie restrykcyjnie traktuje ich obywateli, którzy przywożą po sto, pięćset paczek papierosów i dzięki temu żyją.
• Ale na bazarach Lubelszczyzny wódki, ile kto chce?
- Dopóki są tak duże różnice cen, kontrabanda była, jest i będzie. Przemyt papierosów i wódki będzie wzrastał.
• To po co celnicy, po co policja?
- Gdybyśmy na 457 km naszej granicy ustawili policjantów, strażników granicznych i celników co krok, to przy tak dużej różnicy cen - wszystko po naszej stronie kupicie.
• Którędy to przechodzi, bo pan pewnie wie?
- Przekupstwo i łapówka. Do tego przemyt w pociągach. Przecież nie wszystko da się znaleźć. I samochody. Gdyby każdy szczegółowo odprawiać, to odprawy trwałyby tygodniami.
• Dał się pan kiedyś podprowadzić?
- Dostałem informację o transporcie heroiny. A potem dowiedziałem się, że obok przeszedł drugi, kilka razy większy. Na pewno mrówczany przemyt podstawami gospodarki nie zachwieje. Ale tranzytem idą cysterny spirytusu i tiry papierosów. Możemy złapać coś przez przypadek, ale do walki z tą przestępczością zorganizowaną, my jako policja lubelska, jesteśmy za mali. Będę wnioskował o powołanie Grupy Zadaniowej.
• Świat przestępców jest bezwzględ-
ny, ale zawsze ktoś kogoś wyda?
- Zgadza się i wcześniej czy później potrzebną informację kupimy!
• To ile pan najwięcej zapłacił
za dobrą informację?
- Tajemnica handlowa.
• Czy możemy powiedzieć, w jakim przedziale pan płaci? Warto wydać bandytę? Bo może kiepsko pan płaci?
- Za dobrą informację płacimy dobrze. Ale zawsze będziemy się targować.
• Jak już raz zapłacicie, to taki facet jest wasz?
- I tak, i nie. Bo to może być przestępca lub przypadkowy człowiek, który słyszy rozmowę przy stoliku.
• Dlaczego ludzie wolą zapłacić złodziejowi kaucję za samochód
niż zawiadomić policję?
- Czynnik ludzki. Ale nie ma co się bać. Możemy dać ochronę: założyć sztywne łącze, nagrywanie, mogę dać rajdujący patrol, stały patrol. Mieliśmy adwokata, u którego trzymaliśmy w domu ochronę przez cztery miesiące. Od tego jesteśmy.
• Kiedyś był 07 zgłoś się,
dziś mamy posterunkowego
na Dworcu Centralnym i śliczną Marylkę, albo posterunkowego,
co do Gabrieli Kownackiej przychodzi. Do którego z nich panu najbliżej?
- No, jest jeszcze Halski.
• Dużo ma pan takich glin jak Halski?
- To się dobrze ogląda, ale nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
• Samych Borewiczów
pan ma?
- Borewicz byłby już bardziej realny. Jeśli już, to realnością jest Rutkowski.
• Jak jest z wykrywalnością przestępstw?
- Mamy największy spadek kradzieży samochodów w Polsce. Zlikwidowaliśmy dziuple, montownie i demontownie.
• Czym dziś zajmuje się superglina?
- Zarządzaniem potężną firmą. Przeciekającym dachem, pieniędzmi na paliwo, pogrzebem policjanta, spotkaniem z konsulem, wojewodą. W najpoważniejszych sprawach całodobowo mnie informują. Budzą druga, trzecia w nocy.
• Nie szkoda panu pracy gliny?
- Szkoda. Z typową robotą gliniarza nie mam już nic wspólnego.
• Ilu ma pan pod sobą ludzi?
- 5209 etatów policyjnych i około 900 pracowników cywilnych.
• Gdyby wziąć pod uwagę badania OBOP, pod względem zaufania
do policji zajmujemy drugie miejsce w Polsce. A jak się dziesięciu mieszkańców Lublina spotka,
to zaledwie dwóch czuje się bezpiecznie. O co chodzi?
- A co rozumiemy pod pojęciem bezpieczeństwa? Bo gdyby mnie ktoś zapytał, czy czuję się bezpiecznie, to powiem, że nie, bo nie wiem, co za chwilę stanie się w naszym państwie.
• A ja nie czuję się bezpiecznie,
bo trzy razy widziałem na starówce młodych ludzi pociętych nożami i przeszkadzało mi to w drodze
na wernisaż. Policji nie było.
- Była, może nie było jej widać. Dlatego pierwsze co zrobiłem po przyjściu do Lublina, to kazałem policji nałożyć odblaskowe kamizelki.
• Czy czuje się bezpiecznie ten,
kto czyta o policyjnych łapówkarzach?
- Zgadza się. Czyścimy szeregi. Nie ma miejsca na czarne owce.
• Skąd się biorą te czarne owce?
- Z totalnego nieposzanowania prawa przez polskie społeczeństwo. My jesteśmy tylko jego częścią. Znacie syndrom pierwszej zdobyczy. Ilu rodziców zwraca uwagę na to, z czym dziecko wraca z piaskownicy. Małgosia ma laleczkę, Jaś samochodzik, a Feluś nie ma nic. Jaś zabawki zapomni, zabierze ją Feluś. Ma pierwszą zdobycz. Nie zainwestował, a ma. Z czasem Feluś może zostać policjantem.
• I wie pan dlaczego jeszcze mieszkaniec Lublina ma prawo czuć się niebezpiecznie. Bo jak mieszka na przykład na LSM, to zna dobrze proboszcza albo księdza po kolędzie, a nigdy dzielnicowego.
- Przecież to wy publikowaliście zdjęcia dzielnicowych. Nic, tylko czytać!
• Z oglądania dzielnicowego bezpieczeństwa nie będzie. Odbija pan piłeczkę?
- To trzeba wziąć telefon z gazety, zadzwonić do dzielnicowego i się poznać. Natomiast, że instytucja dzielnicowego jest niedoskonała - to wiem. Popełniamy grzech, nakładając dzielnicowemu nadmiar obowiązków. Chodzi z tego jak błędny, wypełnia kwestionariusze, szkoli się i czas dziennego urzędowania się kończy. Musimy to zmienić.
• Był pan gliną w Ameryce. W czym tkwi wyższość tamtej policji nad naszą?
- Zaraz, zaraz. Jaka wyższość? Oni mają wykrywalność na poziomie 5%. A my generalnie mamy 60%. W kryminalnej ponad 40%. Byłem teraz w Hamburgu. Wykrywalność na poziomie 14 %. Weźmy jednak pod uwagę, że w Polsce nie o wszystkich przestępstwach ludzie informują policję, stąd tak duża wykrywalność. Poza tym na Zachodzie nie ma rozróżnienia między wykroczeniem a przestępstwem. Wszystko idzie do jednego "worka”.
• To co, polska policja jest dużo lepsza?
- Oczywiście, że jest dużo lepsza! W zabójstwach jesteśmy jedynym krajem w Europie, który wykrywa dziewięć na dziesięć. Mówię o tych zabójstwach, gdzie sprawca jest nieznany. Jeśli już nie wybuchają bomby, nie giną ludzie od maszynowej broni, to też jest jakiś sukces.

• Mamy jeszcze postulat. Czemu policja od czasu do czasu nie spuści młodocianym wyrostkom profilaktycznego łomotu? Byłoby jeszcze bezpieczniej!
- Amerykański kolega wytłumaczył mi coś takiego: U nas praworządność to jest tak: jak kładę podejrzanemu rękę na ramieniu i wygłaszam formułkę a on mnie kopnie, to do tego momentu, gdy nie kopnął był praworządny wobec mnie. Ale zwolnił mnie z praworządności, więc dostaje łomot.
• A wy nie możecie tak?
- Według polskiego prawa nie ma takiej możliwości...
• A jak by była, spuszczalibyście bandziorom łomot?
- Artykuł 231 pozwala mi nie odpowiedzieć na to pytanie.
• Co zgrzyta w policji? Lenistwo policjantów? Za dużo papierów? Indolencja pańskich urzędników?
- Wszystkiego po trochu, bo wszystko składa się na indolencję firmy. I złe postrzeganie policji przez ludzi. Już mamy dwa zero od społeczeństwa.
• Ma pan jeszcze czarne owce w szeregach?
- Mam.
• Chyba nie mogą spać spokojnie?
- Nie.
• Dorwie pan wszystkie?
- Co do jednej!
• Ostatnie pytanie: Co jakieś zmiany w Warszawie się szykują, to dostajemy pewne informacje od lubelskiej policji, że Hebda pójdzie do Warszawy?
- Gdyby w grę wchodziło stanowisko rażąco niższe, to bym protestował... •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!