sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Golfiarze

Dodano: 19 września 2008, 14:19

Chcę obalić jeden mit - zaznacza Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru-Mru.

- Mówi się, że golfem można zająć się dopiero w pewnym wieku, kiedy erekcja jest już nie taka. To nieprawda

W ubiegłą niedzielę w Wierzchowiskach odbyły się najśmieszniejsze zawody golfowe w Polsce. Ich organizatorem był… znany lubelski kabaret Ani Mru-Mru, o czym informowała już zresztą nazwa imprezy: "Ani Mru-Mru Invitation 2008 by Volvo”.

A jaki jest wyniki?

Do Wierzchowisk przyjechało 31 pasjonatów tego sportu. - Cały czas jeździmy samochodem, więc golf to dla nas sposób relaksu. Przybyli do nas wspaniali goście z Torunia, Warszawy, Rzeszowa. Nie martwimy się tym, że pogoda nie dopisała, bo golf to sport dla każdego i przy każdej pogodzie. Chcę tylko obalić jeden mit. Mówi się, że golfem można zająć się dopiero w pewnym wieku, kiedy erekcja jest już nie taka. To nieprawda - podkreśla Michał Wójcik.

Grali praktycznie wszyscy, bez względu na wiek, wzrost czy tuszę. Początkujący rywalizowali wspólnie z bardziej doświadczonymi. - To jest mój trzeci turniej w życiu, bo golfem zajmuję się dopiero 2 miesiące. Choć pogoda nie dopisuje, to świetnie się bawię. Wynik zupełnie mnie nie obchodzi - powiedziała Agnieszka Ligacz z Rzeszowa, trzecia zawodniczka turnieju kobiet.

Golf uczy pokory

Gra toczyła się na 18 dołkach. A że pole w Wierzchowiskach liczy tylko 9 dołków, to zawodnicy 2 razy grali na każdym dołku. Specjalnie na ten turniej uruchomiono nowe miejsca wybić. - Pole jest świetnie przygotowane. Zwłaszcza dobrze przystrzyżony jest green - powiedział Tomasz Cioczek, zwycięzca wśród zawodów.

Golf, choć w telewizji wydaje się prostą grą, to w rzeczywistości jest bardzo trudnym sportem. Wymaga on niesamowitego opanowania i umiejętności koncentracji. - Najtrudniejsza jest krótka gra i opanowanie nerwów. Przed samym uderzeniem staram się wyciszyć i koncentrować na fladze z dołkiem. Tylko ja, piłka i flaga. Golf uczy pokory. Jednego dnia wszystko mi wychodzi, a drugiego przychodzę na pole i nic nie mogę trafić - dodał Cioczek.

Po norwesku

O gości dbała również Akademia Golfa, a w szczególności Marcin Studenny. - Zapraszam wszystkich do nauki golfa. Pokażę wszystkim, jak uderzyć piłeczkę na 200 m i do tego przez rów - zachęcał.

Jak zwykle dobrą duszą turnieju, podobnie jak w kabarecie, był Waldemar Wilkołek.

- Chłopaki chcą rozpropagować golfa w naszym województwie. Mamy świetne pole w Wierzchowiskach i należy je pokazać całej Polsce. Liczymy, że nasz turniej wejdzie na stałe do kalendarza. Bardzo dobrze rozumiem pasję kolegów, ale jej nie podzielam. Grywam bardzo rzadko, bo nie mam do tego cierpliwości. Bardzo łatwo się denerwuję, więc najchętniej nauczyłbym się kląć po norwesku, aby mnie nikt nie zrozumiał - tłumaczył Waldemar Wilkołek.

Słaby może więcej

- Za rok planujemy wysłać zaproszenia do czołowej dziesiątki golfistów na świecie. Jesteśmy po prostu ciekawi, kto z nich nam odpowie i nie zignoruje nas - zapowiedział już Marcin Wójcik.

Zapewne wiele osób zastanawia się, co w golfie jest takiego pasjonującego, że przyciągnął on już kilkanaście milionów ludzi na świecie. - W golfa można grać w każdym wieku. Można zaczynać bardzo wcześnie i grać do późnej starości. Golf to obcowanie z przyrodą. Pola golfowe są położone w pięknych miejscach, więc w wolnych chwilach można porozkoszować się, cudownymi widokami - wyjaśnia szczegółowo Jacek Grabski, kiedyś koszykarz Startu Lublin, dziś zapalony golfista. - Jest to również jeden z niewielu sportów, gdzie słabsi zawodnicy mogą rywalizować z tymi najlepszymi.

Kamil Kozioł
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!