wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Grzegorz Bonin. Siła napędowa Górnika Łęczna

Dodano: 20 grudnia 2015, 21:47

Cztery kluby w dwa sezony. Grzegorz Bonin w latach 2011-2013 nie potrafił na dłużej zagrzać miejsca w żadnym zespole. Zaczynał z „wysokiego c”, bo w Polonii Warszawa miał być ważną częścią drużyny, a „Czarne Koszule” po sprowadzeniu kilku piłkarzy z nazwiskami miały liczyć się w walce o czołowe lokaty.

Niestety wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Bonin rozegrał tylko 12 spotkań i nie zdobył żadnej bramki. Potem trafił do ŁKS łódź. Tam w 12 występach zaliczył jednego gola i po zakończeniu rozgrywek ponownie zmienił pracodawcę. Tym razem przeniósł się do Szczecina. Bilans w barwach Pogoni? Pięć gier w ekstraklasie i jedna bramka. Były też mecze w drużynie rezerw, które grały w III lidze. Wiosną 2013 Bonin wrócił do Zabrza. W 15 spotkaniach zapisał na swoim koncie dwa trafienia, ale po zakończeniu rozgrywek znowu rozglądał się za nowym pracodawcą.

Krok w tył, dwa do przodu

W lecie 2013 roku zawodnik zdecydował się na ryzykowny krok. Postanowił opuścić ekstraklasę i wylądował w I lidze. Przyjął bowiem ofertę Górnika Łęczna. Okazało się, że ruch w stylu krok do tyłu, żeby później wykonać dwa do przodu przyniósł same korzyści. Górnik wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a Bonin zaliczył bardzo dobry sezon. W 32 meczach zdobył 9 goli, a do tego pokonywał bramkarzy rywali w bardzo ważnych spotkaniach, dzięki czemu łęcznianie mogli świętować promocję.

W starciu z najmocniejszymi zespołami w Polsce także nie pękł. Zaliczył swój najlepszy wynik w ekstraklasie, jeżeli chodzi o liczbę bramek. Na listę strzelców wpisywał się sześć razy. Przeprowadził mnóstwo efektownych akcji i w dużej mierze dzięki niemu zielono-czarni obronili się przed spadkiem. W tym sezonie Boninowi wystarczyło 18 występów, żeby wyrównać ten rezultat.

W ofensywie nie do zastąpienia

Koledzy z drużyny doceniają klasę Bonina, zwłaszcza w ataku.
- Nie ma co ukrywać, że Grzesiek jest bardzo ważną postacią w naszym zespole. Praktycznie już od trzech lat trudno wyobrazić sobie bez niego zespół Górnika. To on walnie przyczynił się do tego, że w ogóle wywalczyliśmy awans do ekstraklasy. To taka nasza siła napędowa - przyznaje Tomasz Nowak, kolega z zespołu.

Po latach spędzonych w klubach z najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce Bonin postanowił przenieść się do I ligi. Wybrał Łęczną i patrząc z perspektywy czasu na pewno swojej decyzji nie żałuje. Zielono-czarni wywalczyli promocję i w nagrodę znowu mogli zmierzyć się z klubami pokroju Legii Warszawa i Lecha Poznań.

- Grzesiek robi bardzo dużo dla Górnika. Jest najważniejszą postacią naszego ataku. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego możemy spokojnie poświęcić się bardziej w obronie, żeby on miał więcej swobody w ofensywie - przyznaje Nowak.

Reprezentacja? Powinien dostać szansę

Uważa także, że najlepszy obecnie strzelec Górnika zasłużył, żeby znowu dostać szansę w reprezentacji.

- W Polsce, jak ktoś jest już po trzydziestce, to od razu wydaje się za stary, żeby grać w koszulce z orłem na piersi. Jest jednak w kadrze grupa doświadczonych graczy, którzy są starsi od Grześka. Moim zdaniem naprawdę zasłużył na drugie życie w reprezentacji - mówi Tomasz Nowak. - Przynajmniej na możliwość zaprezentowania swoich umiejętności. Od dłuższego czasu jest w bardzo dobrej formie i naprawdę wierzę, że wniósłby do polskiej drużyny dużo pozytywnych rzeczy.

Końcówka 2015 roku dla podopiecznych Jurija Szatałowa nie jest zbyt udana. Seria porażek i brak koncentracji na początku meczów powodują, że zamiast walczyć o czołową ósemkę, Górnik musi uważać na depczące mu po piętach kluby z dołu tabeli. - Rzeczywiście, ostatnio dużo rozmawiamy na ten temat, ale to tak naprawdę nic nam nie daje. Ustaliliśmy teraz w zespole, że czas skończyć z gadaniem i po prostu wziąć się za granie. Chcemy pozytywnym akcentem zakończyć 2015 rok i dać kibicom sporo radości. Wszyscy musimy się wziąć w garść, ale oczywiście liczymy także na naszych czołowych zawodników, w tym Grześka, że w ataku zrobią różnicę.

Zawsze daje z siebie sto procent

Bramkarz ekipy z Łęcznej Sergiusz Prusak przekonuje, że dla Bonina nie ma znaczenia, czy uczestniczy w treningu, meczu sparingowym, czy bardzo ważnym spotkaniu o punkty.
- To naprawdę bardzo ambitny człowiek. Na boisku można to zobaczyć zawsze, bez względu na to, czy jest to tylko nieznacząca gierka. Zawsze chce wygrywać i być najlepszy. Można jednak na niego liczyć także w innych sytuacjach, to bardzo rodzinny człowiek, nigdy nie odmawia pomocy, w szatni także jest bardzo ważną postacią - mówi Sergiusz Prusak.

Dodaje też, że 31-letni pomocnik świetnie odnalazł się w zespole Górnika. Można powiedzieć, że klimat na Lubelszczyźnie bardzo Grześkowi służy. - Świetnie się tutaj odbudował - śmieje się Prusak. - Od kilku lat prezentuje dobrą i stabilną formę. Mam nadzieję, że będą go omijały kontuzje i że nadal będzie nam pomagał w zdobywaniu kolejnych punktów. Bardzo go w tym sezonie potrzebujemy, bo zanosi się na kolejną, zażartą walkę o pozostanie w ekstraklasie.

Łęczna to był dobry pomysł

- Okres gry w Łęcznej jest dla mnie bardzo udany. To była słuszna decyzja, żeby przenieść się do Górnika. Szybko wkomponowałem się w zespół i odbudowałem po trudnych latach - mówi Grzegorz Bonin. Przekonuje również, że bardzo cieszy się z tytułu „Człowieka roku”. - Staram się robić swoje i w każdym spotkaniu dawać z siebie wszystko. Gra się dla kibiców i cieszę, że ktoś zauważa i docenia mój wysiłek. 2015 rok był dla nas bardzo udany, zarówno dla drużyny, jak i dla mnie indywidualnie. Mamy jednak przed sobą kolejne trudne zadanie. W tym roku tabela jest bardzo płaska, a różnice między klubami są minimalne. Szybko można wpaść w tarapaty. Chcielibyśmy awansować do czołowej ósemki, co dałoby nam utrzymanie. Jeżeli jednak nie uda się uniknąć nerwów i będziemy musieli grać w grupie spadkowej, to na pewno będziemy się bili do ostatniego meczu.

Górnik ma przed sobą ostatni mecz w 2015 roku. Od sześciu spotkań piłkarze Jurija Szatałowa nie cieszyli się z kompletu punktów. Przed nimi pojedynek z Lechią Gdańsk, a wygrana pozwoliłaby nie tylko przełamać złą passę, ale i odskoczyć od dolnych rejonów tabeli.

CZŁOWIEK ROKU 2015

2 grudnia na gali finałowej plebiscytu przyznaliśmy nagrody w pięciu kategoriach. Człowiekiem Roku 2015 w kategorii biznes został Marian Rybak, prezes Grupy Azoty Puławy SA i wiceprezes Grupy Azoty (532 głosy). W kategorii działalność społeczna wygrała Anna Chwałek, prezes Stowarzyszenia Wspólny Świat (622 głosy). Człowiek Roku w kategorii kultura to Mateusz Nowak, aktor i animator kultury (690 głosów). W kategorii sport wygrał Grzegorz Bonin, piłkarz Górnika Łęczna (255 głosów). Statuetka w kategorii zwykły bohater powędrowała do Kamila Piwowarczyka, opiekuna bocianów z Kozubszczyzny (246 głosów). Nagrodę specjalną kapituła konkursu przyznała Zbigniewowi Drążkowskiemu, założycielowi Stowarzyszenia Emaus w Lublinie.

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!