wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Gwiazdy na szóstym piętrze

Dodano: 8 grudnia 2005, 17:56

Szamani na pograniczu Czadu i Sudanu mają zwyczaj nosić wielkie, przeciwsłoneczne okulary i białe laski. Gdzie się nie ruszą, tłumy całują ich po rękach. Polscy lekarze, którzy zakładali szpital w Bahai, myśleli, że to ślepcy. Tymczasem szamani gawędzili, spacerowali i podglądali... konkurencję.

- Nazywaliśmy ich marabutami - śmieje się Marian Choma, ginekolog ze Szczebrzeszyna, wolontariusz Polskiej Misji Medycznej w Czadzie. - To są miejscowe autorytety. Żyliśmy z nimi w zgodzie, chociaż robili wiele złego...
Pewnego razu do misji trafiła 16-latka w ciąży. Była w kiepskim stanie. W końcu przyznała się, że jeden z szamanów podał jej jakiś specyfik dla wielbłądów.
Dziewczyna zmarła w szpitalu.

Dwieście plemion

Międzynarodowy Komitet Pomocy (IRC) zwrócił się do lekarzy z Polskiej Misji Medycznej z prośbą o zorganizowanie szpitala w miejscowości Bahai w Czadzie. Lecznica miałaby służyć miejscowym i uchodźcom z sąsiedniego, ogarniętego wojną Sudanu.
W oddalonym o kilkanaście kilometrów od Bahai obozie koczuje 25 tys. uchodźców. Mieszkają w lichych i brudnych szałasach. Dawno zapomniane w Europie choroby zbierają tu obfite żniwo. Tyfus, czerwonka i gruźlica... - Miejscowym wcale nie jest lepiej - opowiada Choma. - W Czadzie żyje 200 grup etnicznych, które porozumiewają się setką języków. Mieszkańcy północy wyznają islam. Ci z południa chrześcijaństwo i religie animistyczne. W tym tyglu kultur dochodzi do ciągłych utarczek, wojen plemiennych i religijnych. Ludzie są niepewni jutra i żyją w strasznej nędzy.
Polscy lekarze przyjęli ofertę. Do Czadu wyjechała w styczniu grupa medyków i pielęgniarzy. Doktor Choma dołączył do nich
5 miesięcy później.

Kozy w szpitalu

Bahai wybrano z jednego powodu. Tu urodził się prezydent Czadu. Pochodzący z plemienia Zagawa, Idriss Deby po objęciu urzędu założył w Bahai niewielki - na 25 łóżek - szpital. - O leczeniu ludzi nie było tu jednak mowy - wyjaśnia dr Choma. - Lekarzy tu nie było, a w budynku przez cztery lata grasowały jedynie dzikie zwierzęta i kozy. Debby dogadał się jednak jakoś z Amerykanami, a my dostaliśmy zadanie.
I tak Polacy założyli w Bahai misję medyczną.
Medycy szkolili miejscowy personel i w spartańskich warunkach przyjmowali codziennie setki chorych. Wielu z nich wymagało natychmiastowej hospitalizacji. Wszyscy jedzenia i leków, choć ani jedno, ani drugie nie zawsze było w stanie pomóc. - Noworodkom przez pierwszy tydzień nie nadaje się imienia, ani nie ubiera - opowiada doktor Choma. - Ich śmiertelność jest tak duża, że dorośli nie chcą inwestować w ubranka dla maluchów. Podczas porodu umierają tysiące kobiet. Dzieci rodzi się w skandalicznych warunkach, bez opieki medycznej. Matki są skrajnie niedożywione. Leczyliśmy ciężarne kobiety, które ważyły po 35 kg i mniej. Jak one mają rodzić zdrowe dzieci?
Tu jednak nikt po zmarłych nie rozpacza, bo w Czadzie śmierć nie jest niczym nadzwyczajnym.

Uczta z psa i wielbłąda

- Wie pan co się rzuca w oczy od razu po przyjeździe? - pyta smutnym głosem Choma. - Kobiety w Czadzie nigdy nie śpiewają, a dzieci się nie bawią. Wszyscy całymi dniami leżą bez ruchu; gdzieś w cieniu.
Dlaczego?
- W ten sposób człowiek zużywa minimalną ilość bezcennych kalorii. Próbowaliśmy uczyć miejscowe kobiety polskich piosenek, puszczaliśmy płyty, ale to nic nie dało... Tam, w Czadzie, nie ma wielu powodów do radości.
Wokół szpitala w Bahai całymi tygodniami koczowały rodziny pacjentów. Każda z nich wręczała polskim medykom upominki: noże z ostrzami wyciętymi z amerykańskich beczek, brudne i lepiące się cukierki czy połamane papierosy.
Lekarzy zapraszano też na "uczty”, czyli miskę mąki z dodatkiem oliwy lub soli. Czasem trafił się prawdziwy rarytas: wielbłądzina lub mięso z psa. - Na tych spotkaniach czarownicy wypytywali nas o tajniki europejskiej medycyny.

Ocean nędzy

- Tłumaczyłem, że chorym trzeba podawać, chociaż co trzeci dzień, mleko, kawałek mięsa i cukierki - wspomina Choma. - Słuchali tego z zapartym tchem.
Dlaczego cukierki? U kobiet ciężarnych występują zaburzenia związane z gospodarką cukrem. A cukierki podnoszą poziom glukozy i ciężarne kobiety czują się lepiej. - Szamani zobaczyli, że to działa - śmieje się Choma. - Teraz leczą ludzi cukierkami.
Wokół Bahai rozciąga się bezkresna, kamienista pustynia. Nie ma na niej nic. Z rzadka tylko jakaś kępa krzewów. To już więcej jest wraków spalonych samochodów, rozbitych dział czy szkieletów wielbłądów. To też drogowskazy, które wyznaczają szlaki między obozowiskami. - Obóz nieopodal Bahai wyglądał jak ogromne pobojowisko - opowiada Marian Choma. - Ludzie, którzy tam żyli, zaskoczyli mnie swoją życzliwością. I mimo tego całego nieszczęścia tej nędzy, ci ludzie wciąż pamiętają o wartościach, o których nam zdarza się zapominać: o rodzinie, o przyjaźni...
Wie pan co? - zamyśla się lekarz. - To zupełnie inny świat. Kiedy nocą spojrzy się w niebo, wydaje się, że gwiazdy wiszą na wysokości 6 piętra. Wokół nie ma nic, tylko ten ocean nędzy. Ale to piękny kraj.

Ja tam wrócę

Niespełna miesiąc temu Polacy opuścili Bahai. Został tam jedynie miejscowy, przeszkolony personel. Ale to nie wystarcza i prawdopodobnie już niedługo polscy lekarze tam wrócą. - Mam już ponad 70 lat - mówi Choma. - I choć wielu marzeń w swoim życiu nie zrealizowałem, to jedno zawsze mogę zrobić: pomagać innym. Jak będzie tylko możliwość, to natychmiast się pakuję i wracam do Czadu.
Bogdan Nowak

Marian Choma

urodził się w 1933 r. w Chomęciskach Małych, niedaleko Zamościa. W 1959 ukończył Wydział Lekarski Akademii Medycznej w Lublinie. Był kierownikiem Wydziału Zdrowia w II Klinice Ginekologiczno-Położniczej w Lublinie i dyrektorem szpitala wojewódzkiego w Zamościu. Od kilku lat pracuje dla Polskiej Misji Medycznej. Brał udział m.in. w misji do Afganistanu, gdzie w 2003 r. zakładał izby porodowe.

Polska Misja Medyczna

to pozarządowa organizacja skupiająca lekarzy, pielęgniarzy i ratowników medycznych. Ich celem jest zapewnienie opieki medycznej w krajach dotkniętych wojną i głodem. PMM zajmuje się też szkoleniem miejscowego personelu. Od 1999 r. zorganizowała kilkanaście akcji humanitarnych m.in. w Albanii, Kosowie i Afganistanie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!