wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Gwiazdy na wagarach

Dodano: 20 marca 2003, 17:56


21 marca, czyli w pierwszy dzień wiosny, młodzież szkolna obchodzi Dzień Wagarowicza. Przy tej okazji zapytaliśmy sławne postaci z małego ekranu, czy i jak obchodziły to święto.



Agata Młynarska
W bistorowej sukience
– Nigdy nie spędziłam pierwszego dnia wiosny w szkole na lekcjach. Najfajniej było chyba w pierwszej lub drugiej klasie liceum, gdy założyłam bistorową sukienkę, buty na koturnach, a oczy pomalowałam na wściekle niebieski kolor. Dziewczyny też się poprzebierały, była wśród nich nawet młoda para. Tak przebrane maszerowałyśmy po mieście. Był niezły ubaw.
Zbigniew Buczkowski
Trzy godziny w komórce
– No cóż, nie tylko 21 marca zdarzało mi się zrywać z lekcji... A zacząłem dość wcześnie. W pierwszej klasie podstawówki uciekłem z moim sąsiadem nad staw, który znajdował się niedaleko naszego domu na Chełmskiej. Tak bardzo byliśmy przejęci tym, co zrobiliśmy, że ostatecznie spędziliśmy trzy godziny schowani w komórce, by nikt nas nie nakrył.
Ewa Kasprzyk
Ja, prowodyrka
– Tak się składało, że to zawsze ja byłam inicjatorką wszelkiego rodzaju ucieczek z lekcji. Dziś widzę, że moja córka Małgosia też ma w sobie duszę prowodyra, pewnie odziedziczyła po mnie w genach zabawowe podejście do życia. Liczę na to, że córka zaplanowała już wagary na 21 marca. A gdy nauczyciele zaczną się skarżyć? Powiem tylko: chyba poszaleliście, to byłoby co najmniej nienormalne, by pierwszego dnia wiosny nie spędzić na zielonej trawce!
Joanna Brodzik
W roli dyplomaty
– Przez całe liceum byłam przewodniczącą klasy, więc do moich obowiązków należało także zorganizowanie wagarów w pierwszy dzień wiosny. Starałam się, by były to wagary kontrolowane, bo nie chciałam narażać klasy na nieprzyjemności. Wznosiłam się na szczyty dyplomacji, by omówić z „górą” warunki naszej ucieczki. Najczęściej takie negocjacje kończyły się obietnicą, że odpracujemy ten dzień w jakąś sobotę.

Kuba Wojewódzki
Łamiwagarowicz
– Zawsze byłem przeciwny kolektywnemu działaniu. Jak ognia unikałem owczego pędu i PZPR-u. Z reguły gdy cała klasa zrywała się z lekcji, ja zostawałem, i odwrotnie. W ogóle już w liceum uważałem, że słowo wagary jest przestarzałe, wyciągnięte żywcem z książek Niziurskiego. W końcu albo się idzie do szkoły, gdzie ładują ci do głowy masę głupot, albo na zieloną trawkę, by zbierać cenne doświadczenie.

Maryla Rodowicz
Do lasu, nad wodę
– Urywałam się ze znajomymi dość często, nie tylko w Dzień Wagarowicza. Chodziliśmy do lasu, nad wodę. Organizowaliśmy prywatki, odpalali papierosek od papieroska, pili piwko. Wszystko z umiarem, oczywiście. Zauważyłam, że czasy się nieco zmieniły. Dziś moje dziecko nie musi się urywać z lekcji 21 marca, bo nauczyciele sami organizują uczniom wagary, np. wypad do kina albo piknik.

Karolina Borkowska
Nie było po co uciekać
– To chyba najprzyjemniejszy dzień w szkole. Akurat w tym dniu nie uciekałam z lekcji, bo nie było po co. Skoro wszelkie atrakcje: koncerty, konkursy i inne rozrywki, były podane na tacy w szkole, nie chciało mi się włóczyć po mieście.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!