Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Magazyn

26 grudnia 2015 r.
20:02

"Halo, tu Polskie Radio Lublin". 67 lat z mikrofonem w ręku

0 6 A A

Kiedy po raz pierwszy w życiu usłyszał radiową audycję, pomyślał, że chciałby tam pracować. Adam Tomanek miał wtedy 11 lat. Kilkanaście lat później jego marzenia spełniły się, a jego znane już powitanie „Halo, tu Polskie Radio Lublin” zna prawie każdy starszy mieszkaniec Lubelszczyzny.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Czerwiec 1939 r. Władysława Tomankowa, matka 11-letniego wówczas Adama wróciła do domu z niezwykłym w tamtych czasach pakunkiem. Było to radio marki Philips. Przez kilka lat odkładała na nie z pensji urzędniczki pocztowej. Kiedy mały Adaś usłyszał głos spikera, nie mógł się nadziwić, jak to możliwe, że ktoś tam, w Warszawie mówi do mikrofonu i słychać go w Lublinie, w kamienicy przy ul. Szopena.

- Zdziwi się pan, ale jakość dźwięku była wtedy o niebo lepsza niż dzisiaj - mówi 87-letni dziś dziennikarz. - To było lampowe radio, wysokiej jakości. Wtedy powiedziałem do mamy, że zostanę radiowcem. Mama uśmiechnęła się i powiedziała: „kto wie, całe życie przed tobą, masz dopiero 11 lat”.

Trzy miesiące później Niemcy napadli na Polskę. Okupant wydał zarządzenie, że każdy właściciel radia ma je oddać do depozytu. Tomankowie - ryzykując życiem - ukryli radio w... trumnie. Robił je ich znajomy. Wprawdzie Niemcy robili u niego rewizję, ale widząc trumny, nie zaglądali do środka.

A radio przetrwało wojnę.

Poeta w Radiu Madryt

Adam Tomanek wychował się w inteligenckiej rodzinie. Jego mama dużą wagę przykładała do nauki języków obcych, w domu dużo się czytało. Brat mamy, Józef Łobodowski był znanym poetą. W 1936 roku zdobył nawet prestiżową nagrodę literacką, pokonując m.in. późniejszego noblistę, Czesława Miłosza.

Łobodowski brał udział w kampanii wrześniowej, przez Węgry i Francję dotarł do Hiszpanii. Tam zatrzymali go na granicy i trafił do więzienia. Nabawił się gruźlicy kości. Uratowali go lekarze hiszpańscy.

- Po wyjściu na wolność wujem zainteresował się pan Tylko - mówi Adam Tomanek. - To Polak pochodzący z Krakowa, który widząc zdolności i inteligencję wuja, zaproponował mu pracę w polskiej sekcji Radia Madryt.

Lubelski dziennikarz nawet nie przypuszczał, że wuj - swoimi audycjami - narobi mu kłopotów…

Radiowęzeł

Po wojnie Tomanek uczył się u Vetterów. Miał to szczęście, że dyrektor szkoły, Edward Janicki, był wielkim miłośnikiem radia. W szkole zorganizowano radiowęzeł pod kierunkiem Zygmunta Bownika, a młody Tomanek mógł wreszcie realizować dziecięce marzenia.

- W tym czasie, czyli pod koniec lat 40. w Lublinie był już miejski radiowęzeł, a w perspektywie coraz głośniej mówiło się o powstaniu „prawdziwego” radia - mówi Adam Tomanek. - W radiowęzłach udzielali się przypadkowi ludzie, a audycje to nie było nic innego, jak czytanie informacji wyciętych z gazety. Oczywiście po wcześniejszym ocenzurowaniu. Kiedy jedna ze spikerek zapowiadała film „Dzwonnik w Notre Dame” przeczytała to tak, jak było napisane. Następnego dnia jeden z lubelskich dziennikarzy wyśmiał to. Wtedy ówczesne władze postanowiły, że trzeba zrobić nabór do radia.

I tak panowie odpowiedzialni za radiofonię w Polsce trafili do szkoły Adama Tomanka i zaproponowali mu pracę. Zaczął 15 kwietnia 1949 roku.

Kontakty z wujkiem

- To był jakiś kawałek etatu za 400 zł - mówi pan Adam. - Szykowałem się wtedy na studia prawnicze na UMCS i kilka godzin pracy w niczym nie kolidowało z nauką.

Radiowęzeł mieścił się wówczas na ul. Narutowicza 4. Władze PRL stawały na głowie, żeby jak najbardziej rozwinąć sieć radiowęzłową. Nic dziwnego: nad radiowęzłem mogli zapanować, w każdej chwili np. wyłączyć. W przeciwieństwie do radia, w którym wprawdzie próbowali zagłuszyć audycje BBC albo Wolną Europę, ale i tak zawsze do uszu radiosłuchaczy docierały niewygodne dla rządu informacje.

Młody Adam Tomanek pracował w radiowęźle do 1952. W tym czasie kilkakrotnie odwiedzali go smutni panowie w ciemnych płaszczach z SB. Pytali oczywiście o wuja.

- Mówili: „wie pan, panie Tomanek, my do pana nic nie mamy, ale ten pański wujek szkaluje Polskę” - opowiada dziennikarz. - Pytali o kontakty itd.; zawsze mówiłem, że nie mam z wujkiem kontaktu od 1939 r. W końcu odpuścili.

Tymczasem wuj, po śmierci gen. Franco, stracił pracę w radio, które zlikwidowano. Pisał książki, których nikt nie kupował; był zdany na łaskę przyjaciół. Zmarł w 1984 r. w wieku 79 lat podczas publicznej recytacji dzieł Juliusza Słowackiego. Prawdopodobnie na atak serca. W testamencie napisał, że chce być pochowany na lubelskim cmentarzu przy ul. Lipowej, obok swojej matki. Zaznaczył również, że chce być skremowany. Transport - nawet urny - był wówczas kosztownym przedsięwzięciem.

- Pracownik KUL-u, który był wówczas w Hiszpanii, owinął urnę prześcieradłem i udało mu się w walizce przewieźć prochy wuja do Londynu - wspomina Adam Tomanek. - Stamtąd trafiły do Lublina. Zgodnie z wolą zmarłego, Józef Łobodowski spoczął obok matki. Mszę odprawili najwyżsi dostojnicy kościelni, a orszak pogrzebowy zgromadził wiele osób.

Konkurs na spikerów

We wrześniu 1952 roku ruszyło „prawdziwe” Radio Lublin.

Wcześniej jednak młody dziennikarz Adam Tomanek stanął przez komisją egzaminacyjną w konkursie na spikerów radiowych. Chętnych było 1,5 tysiąca z całej Polski. Pan Adam przeszedł pomyślnie egzamin i uzyskał 15. ocenę.

- Trzeba było przeczytać m.in. tekst w dwóch językach obcych - wspomina. - Wybrałem niemiecki, bo nauczyłem się go podczas wojny i francuski, który opanowałem jedynie fonetycznie. Do dzisiaj nie wiem, o czym czytałem, ale pochwalili mnie za akcent - śmieje się.

Po egzaminie dostał też propozycję pracy w warszawskim radio. Był tylko jeden warunek: musiał mieć gdzie mieszkać w stolicy. A to, w Warszawie, zaledwie 7 lat po wojnie było dla chłopaka z Lublina prawie niemożliwe. Wrócił do domu.

Redaktorem naczelnym radia w Lublinie został Tadeusz Chabros. - Był moim wzorcem i nauczycielem - wspomina pan Adam. - Miał wspaniały głos. Dziś niewielu radiowców może się pochwalić taką barwą głosu jak on. Wspaniały człowiek.

Zaczynali w 20 osób. Dwie z nich miały wyższe wykształcenie. Ale prawie wszyscy należeli do partii: oprócz pana Adama. Pierwsza audycja w Radio Lublina prowadzona przez Adama Tomanka nie była zbyt skomplikowana. W obecności I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR Waldemara Kozdry, przeczytał kilka wiadomości, potem „puścił” uroczysty marsz i na tym się zakończył debiut.

Jakie piękne kwiaty

Przez kolejne lata relacjonował nie tylko imprezy sportowe; zajmował się wszystkimi najważniejszymi wydarzeniami w regionie, był i jest do dzisiaj ekspertem od rolnictwa na radiowej antenie.

Skąd u pana, typowego mieszczucha zainteresowanie sprawami wsi? - Przez wiele lat ludzi ze wsi byli traktowani jako ta gorsza część społeczeństwa. Mówiono o nich z lekceważeniem, że to gorsza kategoria itd. A to nieprawda, dlatego zająłem się problemami wiejskimi, jeździłem po różnych wsiach, rozmawiałem z nimi i przekonałem się, że rolnictwo to taki sam zawód jak każdy inny i że są wśród nich często ludzie o wiele bardziej inteligentni i „światowi” niż wielu po kilku fakultetach - tłumaczy redaktor Tomanek. - A merytorycznie do programów przygotowywałem się podglądając m.in. podręczniki córki, która wówczas studiowała na Akademii Rolniczej.

Redaktor Tomanek otrzymał wiele listów i podziękowań od samych rolników, którzy często podkreślali jego fachowość. On sam do dzisiaj wspomina dowcip jednego z rolników, z którym przeprowadzała wywiad koleżanka z innego radia. Ona sama miała mgliste pojęcie o rolnictwie.

Rozmowa odbywała się na polu:
- Jakie piękne kwiaty! - rzuciła dziennikarka
- To specjalna odmiana, sprowadzona z Zachodu - odpowiedział rolnik wskazując ręką na uprawę…rzepaku.

Wpadki

Przez 67 lat pracy trudno ich nie mieć. Pierwsza, poważniejsza miała miejsce podczas otwarcia pomnika na Majdanku. Relacjonujący uroczystość wyczytywał z kartki nazwiska oficjeli, którzy przyjechali wtedy do Lublina. I Bogu ducha winny Tomanek odczytał nazwisko jednego z sekretarzy PZPR, który akurat to usłyszał. Tyle, że był wtedy przy radioodbiorniku w Moskwie...
Innym razem był na otwarciu pierwszego szybu kopalni Bogdanka. Edward Gierek, I sekretarz PZPR i ówczesny premier Piotr Jaroszewicz wygłaszali przemówienie, stojąc w ogromnym wykopie. Dziennikarzy nie wpuszczono na dół.

- Nie było wyjścia, musiałem mieć nagrane przemówienie - mówi Tomanek. - Spuściłem kabel z mikrofonem i zacząłem nagranie. W pewnej chwili zsunęła się osłona mikrofonu i wpadła do przygotowanej zaprawy z cementem. Struchlałem. Ochrona także. Pierwsza ich myśl, to pewnie było, ż to może jakaś bomba. I wtedy Jaroszewicz rozładował sytuację, wziął oprawkę do ręki, coś zażartował i podrzucił do góry w moją stronę. Potem, na spokojnie, pomyślałem, co by było, gdybym jej nie złapał, a ta spadła na jego głowę. Ale i tak, jak przyjechałem do redakcji, to wszyscy już wiedzieli o tym incydencie.

Kilkadziesiąt lat temu nie było w radio taśm z nagranymi dźwiękami. Nagrywano je na bieżąco, na żywo. Tak też było podczas jednego ze słuchowisk. W pewnym momencie scenariusz przewidywał odgłos szczekającego psa.

- Dzisiaj to może pan sobie wybrać dowolne szczekanie: małego, dużego psa, warczenie, skowyt - tłumaczy redaktor. - Wtedy zdaliśmy się na naszego pianistę, Ryszarda Schreitera, który przyprowadził na nagranie swojego psa. W odpowiednim momencie, na znak swojego pana, pies miał zaszczekać.

Kiedy przyszedł ten „moment”, pies dał plamę na całego. Wyszedł spod fortepianu i kiedy pan dał znak, obsikał nogę instrumentu i z powrotem się położył.

Pierwszy magnetofon

Początkowe audycje były nagrywane na żywo. Dlatego każdy spiker był wcześniej dokładnie „prześwietlany”, żeby uniknąć wpadki, bo - a nóż - komuś przyjdzie na myśl, żeby wykorzystać ten fakt i rzucić do mikrofonu kilka niepochlebnych uwag pod adresem rządu?

W latach 50. ubiegłego wieku dziennikarze otrzymali pierwszy magnetofon szpulowy, którego wynalazcą był Polak; Stefan Kudelski. Miał jedną wadę: ważył 26 kg.

- Kiedyś musiałem nagrać dźwięk na meczu Lublinianki - mówi Adam Tomanek. - Samochodu służbowego wtedy jeszcze nie mieliśmy (pierwszy służbowy samochód lubelskie radio dostało do spółki z kielecką rozgłośnią - przyp. aut.). Miałem za to motocykl. Razem z operatorem zapakowaliśmy go na siedzenie i we dwóch dopchaliśmy go na stadion. Dopiero gdzieś w latach 60. używaliśmy japońskich magnetofonów, było one lżejsze już o 23 kg.

Zarobki

Kiedy jego żona dowiedziała się, że pierwszy angaż o pracę da mu 400 zł miesięcznie, to się ubawiła.

- Zmieniła zdanie, kiedy pokazałem jej po latach pasek z pensją - mówi dziennikarz. - Ona, jako księgowa zarabiała ok. 3 tys. zł, a ja - bywało - że miałem cztery razy tyle. To były dobre czasy. Dzisiaj dziennikarze zarabiają marne grosze; to jeden z najgorzej opłacanych zawodów, do tego niepewny. W każdej chwili mogą być zwolnienia, roszady itd.

Wspomnienia

Pan Adam o polityce nie chce rozmawiać. Nie interesuje go. Śledzi na bieżąco wydarzenia w kraju i na świecie, ale ich nie komentuje. Wciąż jest aktywnym dziennikarzem, współpracuje przy audycjach - jakże by inaczej - rolniczych.

Lubelszczyznę poznał wzdłuż i wszerz. Był w każdej większej miejscowości.

Mimo słusznego wieku i lekko już zmienionego głosu, wciąż jest to sam redaktor Tomanek z jego słynnym „Halo, tu Polskie Radio Lublin” i z nierozłącznym beretem na głowie.

Adam Tomanek podkreśla, że rodzina to skarb. Jego skarbem jest syn Stanisław, który jest pierwszym koncertmistrzem skrzypiec w Operze Narodowej w Warszawie oraz córka Ewa, nauczycielka biologii i przyrody w jednej z lubelskich szkół oraz dwójka wnucząt i para 3-letnich prawnucząt.

Młody Adam z mamą słucha radia w mieszkaniu przy ul. Szopena. To tego dnia zaczęła się jego miłość do radia
Młody Adam z mamą słucha radia w mieszkaniu przy ul. Szopena. To tego dnia zaczęła się jego miłość do radia
Adam Tomanek i Helena Oględzka podczas pracy
Adam Tomanek i Helena Oględzka podczas pracy
Stadion Lublinianki i Adam Tomanek. Mecz w obecności prawie 20 tysięcy kibiców. I słynny już magnetofon, który ważył 26 kilogramów
Stadion Lublinianki i Adam Tomanek. Mecz w obecności prawie 20 tysięcy kibiców. I słynny już magnetofon, który ważył 26 kilogramów

Komentarze 6

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Chełmianin N / 2 stycznia 2016 o 10:52
HALO PRAWDA JEST TAKA! 
Lubelszczyzna! To wyobraźnia Lubliniaka maniaka,
a kto douczony jest, niech udowodni gdzie ona jest,
bo woj. lubelskie to jest, a lubelska ziemia gdzie jest?
Halo! Mieszkańcom z lubelskiego ciemnotę wciskają
i województwo lubelskie za lubelską ziemię uważają,
no i w taki to sposób prawdę historyczną zacierają.
Chorym na Lubelszczyznę grzecznie przypominam,
że Ziemia Chełmska i Łukowska oraz Płd. Podlasie
to nie Lubelszczyzna i nie lubelska ziemia lubelasie!
Halo morał! Radacy w Radio Lublin maniaki siedzą
i o Lubelszczyżnie bredzą wraz z głównym Szwedą!
 
HALO PRAWDA JEST TAKA! 
Lubelszczyzna! To wyobraźnia Lubliniaka maniaka,
a kto douczony jest, niech udowodni gdzie ona jest,
bo woj. lubelskie to jest, a lubelska ziemia gdzie jest?
Halo! Mieszkańcom z lubelskiego ciemnotę wciskają
i województwo lubelskie za lubelską ziemię uważają,
no i w taki to sposób prawdę historyczną zacierają.
Chorym na Lubelszczyznę grzecznie przypominam,
że Ziemia Chełmska i Łukowska oraz Płd. Podlasie
... rozwiń
Avatar
Tadeusz / 27 grudnia 2015 o 18:13

Witam

Dzięki Panu Adamowi informacje z Lubelszczyzny trafiały do radiosłuchaczy w całym kraju. To lokalny patriota, odwalił kawał dobrej roboty dla naszego regionu, należy mu się szacunek. Przecież za "komuny" mieszkańcy Polski też żyli normalnie jak na tamten okres.

Pozdrawiam, życzę zdrowia i satysfakcji z wykonanej roboty.

Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 01:59
To co tu się dziwić że młode pokolenie nie ma pracy.
Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 00:58
"Nad stadionem Motoru bardzo ładna pogoda,ciekawe czy rolnicy zdążyli zebrać plony" :)
Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 00:10
Dziękuję za ten artykuł, bo niedawno zastanawiałam się czy Pan Tomanek jeszcze pracuje. Nazwisko, głos Pana Tomanka i Bogdana Żołtaka z Koszalina to najbardziej znane głosy radiowe, których z przyjemnością słuchało się. Serdecznie pozdrawiam Pana Redaktora i życzę zdrowia i jak największej radości z pracy dziennikarskiej. Maria ze Słupska
Avatar
Gość / 26 grudnia 2015 o 21:07
1 Maja to fakt,ale Radio Lublin to Tomanek .Lublin kocham i Tomanek też Go kocha! Wesołych Świąt Lubelaki !
Avatar
Chełmianin N / 2 stycznia 2016 o 10:52
HALO PRAWDA JEST TAKA! 
Lubelszczyzna! To wyobraźnia Lubliniaka maniaka,
a kto douczony jest, niech udowodni gdzie ona jest,
bo woj. lubelskie to jest, a lubelska ziemia gdzie jest?
Halo! Mieszkańcom z lubelskiego ciemnotę wciskają
i województwo lubelskie za lubelską ziemię uważają,
no i w taki to sposób prawdę historyczną zacierają.
Chorym na Lubelszczyznę grzecznie przypominam,
że Ziemia Chełmska i Łukowska oraz Płd. Podlasie
to nie Lubelszczyzna i nie lubelska ziemia lubelasie!
Halo morał! Radacy w Radio Lublin maniaki siedzą
i o Lubelszczyżnie bredzą wraz z głównym Szwedą!
 
HALO PRAWDA JEST TAKA! 
Lubelszczyzna! To wyobraźnia Lubliniaka maniaka,
a kto douczony jest, niech udowodni gdzie ona jest,
bo woj. lubelskie to jest, a lubelska ziemia gdzie jest?
Halo! Mieszkańcom z lubelskiego ciemnotę wciskają
i województwo lubelskie za lubelską ziemię uważają,
no i w taki to sposób prawdę historyczną zacierają.
Chorym na Lubelszczyznę grzecznie przypominam,
że Ziemia Chełmska i Łukowska oraz Płd. Podlasie
... rozwiń
Avatar
Tadeusz / 27 grudnia 2015 o 18:13

Witam

Dzięki Panu Adamowi informacje z Lubelszczyzny trafiały do radiosłuchaczy w całym kraju. To lokalny patriota, odwalił kawał dobrej roboty dla naszego regionu, należy mu się szacunek. Przecież za "komuny" mieszkańcy Polski też żyli normalnie jak na tamten okres.

Pozdrawiam, życzę zdrowia i satysfakcji z wykonanej roboty.

Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 01:59
To co tu się dziwić że młode pokolenie nie ma pracy.
Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 00:58
"Nad stadionem Motoru bardzo ładna pogoda,ciekawe czy rolnicy zdążyli zebrać plony" :)
Avatar
Gość / 27 grudnia 2015 o 00:10
Dziękuję za ten artykuł, bo niedawno zastanawiałam się czy Pan Tomanek jeszcze pracuje. Nazwisko, głos Pana Tomanka i Bogdana Żołtaka z Koszalina to najbardziej znane głosy radiowe, których z przyjemnością słuchało się. Serdecznie pozdrawiam Pana Redaktora i życzę zdrowia i jak największej radości z pracy dziennikarskiej. Maria ze Słupska
Avatar
Gość / 26 grudnia 2015 o 21:07
1 Maja to fakt,ale Radio Lublin to Tomanek .Lublin kocham i Tomanek też Go kocha! Wesołych Świąt Lubelaki !

Skomentuj

Komentujesz jako Gość
Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Skład Speed Car Motoru na mecz z ROW-em. Będzie walka o jedno miejsce

Skład Speed Car Motoru na mecz z ROW-em. Będzie walka o jedno miejsce 0 0

Trener Speed Car Motoru Lublin Dariusz Śledź podał skład na piątkowy mecz z ROW-em Rybnik. Pod numerem 10. nie wpisał żadnego nazwiska. O to miejsce na przedmeczowych treningach ma rywalizować dwóch zawodników.

Do domu miał 20 kilometrów. Najpierw ukradł rower, a potem samochód

Do domu miał 20 kilometrów. Najpierw ukradł rower, a potem samochód 3 0

19-latek miał do pokonania 20 kilometrów. Najpierw ukradł rower, a potem znalazł samochód z kluczykami w środku.

Rowery miejskie i elektryczne autobusy. To miasto dostało pieniądze

Rowery miejskie i elektryczne autobusy. To miasto dostało pieniądze 3 0

Będą rowery miejskie i nowe autobusy o napędzie elektrycznym lub hybrydowym. Miasto otrzymało dofinansowanie na projekt „Budowa niskoemisyjnego systemu transportu w Chełmskim Obszarze Funkcjonalnym”

Kiedy koniec papierowych zwolnień lekarskich? Termin może być przesunięty
PRACA

Kiedy koniec papierowych zwolnień lekarskich? Termin może być przesunięty 2 1

Prawdopodobnie nie od 1 lipca, ale dopiero od 1 grudnia zaczną obowiązywać e-zwolnienia. Mają być też dodatkowe pieniądze na szkolenie asystentek medycznych, które będą pomagać lekarzom w ich wystawianiu.

Kolejny wyciek groźnej substancji w zakładzie drobiarskim? Ewakuacja 150 osób

Kolejny wyciek groźnej substancji w zakładzie drobiarskim? Ewakuacja 150 osób 11 3

We wtorek w zakładzie drobiarskim Sedar w Międzyrzecu Podlaskim mogło dojść do kolejnego w ostatnim czasie wycieku amoniaku. Ewakuowano 150 pracowników. Na miejscu są jednostki straży pożarnej i pogotowia

Chełm: Uczelnia nie musi rezygnować z betonowego pasa startowego

Chełm: Uczelnia nie musi rezygnować z betonowego pasa startowego 1 2

Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które przyznało Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej ponad 16 mln zł na budowę betonowego pasa startowego, nie odżegnuje się od dalszego wspierania tej inwestycji

Mozaika ze złotymi płatkami z Włoch

Mozaika ze złotymi płatkami z Włoch 0 0

Najlepiej widać ją z ulicy Reformackiej. Ale trzeba spojrzeć w górę, bo widnieje na wysokości ponad 14 metrów. Mozaika z wizerunkiem Matki Bożej Anielskiej od niedawna zdobi kościół św. Antoniego w Białej Podlaskiej

Nowoczesny model zarządzania

Nowoczesny model zarządzania 0 0

Customer Relationship Management nieprzypadkowo zyskuje coraz większa popularność w kraju nad Wisłą. Skoro we względnie prosty sposób możemy uczynić zmiany na lepsze w naszych kontaktach z klientami, to czemu by nie postawić na sprawdzone rozwiązanie, które dobrze przyjęło się w Europie Zachodniej?

Speed Car Motor liderem Nice 1. LŻ. "Nie przesadzamy z radością"
żużel
galeria

Speed Car Motor liderem Nice 1. LŻ. "Nie przesadzamy z radością" 29 3

Po sobotniej wygranej w Gdańsku Speed Car Motor wskoczył na fotel lidera pierwszoligowej tabeli. By utrzymać się na prowadzeniu, lublinianie w piątek muszą pokonać kolejnego pretendenta do awansu

Przykra niespodzianka na koniec wesela, stracili wszystkie pieniądze. Rodzina apeluje o pomoc

Przykra niespodzianka na koniec wesela, stracili wszystkie pieniądze. Rodzina apeluje o pomoc 181 15

Gorsza sytuacja, która mogłaby nas spotkać w takim dniu, to chyba tylko śmierć bliskiej osoby – mówi pani Edyta. Młodzi pobrali się w sobotę w kościele w Wojciechowie. Kiedy razem w gośćmi bawili się na weselu ktoś okradł ich ze wszystkich pieniędzy, które dostali w prezencie

Nowy przystanek kolejowy w Lublinie. Co z drogą do niego? "Nie będzie bezpieczna"

Nowy przystanek kolejowy w Lublinie. Co z drogą do niego? "Nie będzie bezpieczna" 16 29

Droga do nowego przystanku kolejowego na Czubach nie będzie bezpieczna ani dla pieszych, ani dla kierowców - twierdzą władze miasta. Bardzo ostro krytykują zaprojektowaną przez kolejarzy drogę do peronu. Właściwy dojazd i dojście ma zapewnić miasto, ale na razie nie zamówiło nawet projektu takiej ulicy

Siatkarki LUK AZS UMCS i Tomasovii zanotowały po dwie porażki

Siatkarki LUK AZS UMCS i Tomasovii zanotowały po dwie porażki 1 0

Półfinały w grupie czwartej na razie przebiegają po myśli faworytów. MKS San-Pajda prowadzi z LUK AZS UMCS 2:0. Po dwóch meczach tak samo wygląda rywalizacja Szóstki Mielec z Tomasovią

Górnik nadrabia zaległości. Dziś mecz z Chrobrym Głogów

Górnik nadrabia zaległości. Dziś mecz z Chrobrym Głogów 1 3

Dzisiaj Górnik Łęczna w zaległym meczu zmierzy się z Chrobrym Głogów. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 17

Te miejskie inwestycje mogą się nie rozpocząć w terminie
zdjęcia
galeria

Te miejskie inwestycje mogą się nie rozpocząć w terminie 13 19

Albo nikt nie chce się podjąć budowy, albo wykonawcy proponują za wysokie ceny. Taki problem ze znalezieniem ekip budowlanych coraz częściej ma samorząd Lublina. Już wiadomo, że kilku inwestycji nie zacznie w zakładanym terminie. Z jednej już w tym roku zrezygnowano, losy innej rozstrzygną się pojutrze

Zawiesił metalową linkę, która przecięła szyję 15-latka
z kraju
film

Zawiesił metalową linkę, która przecięła szyję 15-latka 1 16

Tarnobrzeg (woj. podkarpackie). 41-letni Tomasz O. zawiesił metalową linkę między dwoma metrowymi słupkami. Linka przecięła tchawicę 15-letniego Dominika, który przejeżdżał przez prywatną drogę na skuterze. 41-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania zagrożenia życia lub zdrowia. Mężczyzna przyznał się do zarzucanych mu czynów. 

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.