środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Hubert Kołodziejski w finale Fashion Designer Awards. "Nie można robić z siebie sierotki Marysi”

Dodano: 17 kwietnia 2016, 07:55
Autor: Ewelina Burda

„Hubert Kołodziejski ma dopiero 18 lat i jestem pewna, że będzie o nim bardzo głośno. Ma zawsze swoje zdanie, talent, charyzmę, chęci, determinację, inwencję i jest bardzo pracowity. Z takimi atutami, musi się udać” - tak pięć lat temu o młodym projektancie z Rokitna (pow. bialski) pisała Dorota Wróblewska, promotorka kultury i producentka pokazów mody. Teraz dostał się do finału ósmej edycji Fashion Designer Awards

Jeszcze w liceum Hubert, bardziej niż modą, zajmował się malarstwem olejnym, a wskazówek udzielał mu malarz osiadły w Janowie Podlaskim, Maciej Falkiewicz.

- Najwięcej pomysłów dostarczają mi rodzinne strony. Od zawsze miałem kontakt z naturą, dlatego w modzie wolę formy organiczne, często odzwierzęce - a tak w 2011 roku o swoich inspiracjach opowiadał nam sam Hubert.

Dzisiaj Kołodziejski ma 23 lata, jest już absolwentem Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie. I właśnie dostał się do finału ósmej edycji Fashion Designer Awards. To jeden z najbardziej prestiżowych konkursów dla młodych projektantów w Polsce.

- To trochę taka trampolina, a na pewno szansa. A jak tę szansę wykorzystają laureaci, to już tylko od nich zależy - mówi Joanna Sokołowska-Pronobis, która po raz pierwszy zorganizowała ten konkurs w 2008 roku.

Nagrody

- Obok Złotej Nitki, to jeden z najważniejszych konkursów dla młodych projektantów. Fachowe i opiniotwórcze jury. Duża promocja i świetne nagrody - wymienia Hubert Kołodziejski.

Kto ocenia? To m.in. projektanci Tomasz Ossoliński czy Michał Szulc, stylistki Dorota Williams i Joanna Horodyńska oraz wielu innych znawców mody. Na zwycięzców ósmej edycji czekają m.in.: staż u zagranicznego projektanta, a także w dziale stylizacji TVN, czek na 15 tys. zł, stypendia naukowe, udział w kursie marketingu w modzie z Alberto Campagnolo, specjalistą z centrali marki Giorgio Armani oraz wyjazd na targi Premier Vision do Paryża.

Kolory

Ale żeby wygrać, trzeba się wykazać.

- Zanim dostałem się do finału, musiałem wysłać rysunki żurnalowe sylwetek. Do kolejnego etapu trzeba było uszyć dwie sylwetki - precyzuje 23-latek.

Nie wystarczy jednak pokazać swoje projekty, trzeba umieć o nich opowiadać. - Jury zadaje sporo pytań. Nie można robić z siebie „sierotki Marysi”. Ważne, aby sprzedać swój punkt widzenia. Niestworzone historie o inspiracjach z marzeń sennych nie mają racji bytu - śmieje się młody projektant.

Hasłem przewodnim tegorocznej edycji Fashion Designer Awards jest „Tribute to Colors”. Rządzą więc kolory.

- Temat potraktowałem dosłownie - przyznaje Hubert. To było dla niego nie lada wyzwanie, bo na co dzień preferuje czerń i biel. - A jak już zajmować się kolorami, to wybrałem te rażące, np. kobalt, chemiczną zieleń, żółć kanarkową. Będzie też czerwień i srebro - zapowiada. Do tego Hubert pokaże duży, ręcznie dziergany sweter. Na finałowy pokaz, który odbędzie 11 maja w Teatrze Palladium w Warszawie, musi przygotować cztery sylwetki.

Warsztaty

Ale w modowym świecie chłopak z Rokitna nie jest anonimowy. Pięć lat temu w jednym z wywiadów Hubert opowiadał głównie o swoich autorskich rysunkach i grafikach modowych. Bo od tego właściwe się zaczęło. Nadruki jego autorstwa pojawiły się m.in. na t-shirtach, które zaistniały na Warsaw Fashion Street, imprezie organizowanej przez Dorotę Wróblewską. Wówczas młody projektant wygrał konkurs firmy Paparevo na kostium. W kreacji wystąpił wokalista Michał Szpak, uczestnik programu „X Factor”. A w 2012 roku nie miał sobie równych na warsztatach ilustracji Art & Fashion Festival organizowanych przez Grażynę Kulczyk. To był punkt zwrotny.

- To już właściwie prehistoria. Ale podczas warsztatów poznałem wiele osób. To wydarzenie miało sporą promocję. Zapamiętano mnie. Czasami zdarza się, że ludzie mnie pytają „czy to Ty jesteś ten Hubert?” - zdradza nasz rozmówca.

W nagrodę mógł wyjechać na szkołę letnią do prestiżowej Central Saint Martins w Londynie. Tę szkołę projektowania ukończyli m.in. Alexander McQueen, John Galliano czy Stella McCartney. - Wybrałem sobie kurs ściśle związany z modą - wspomina 23-latek.

Plemienne obrzędy

W swoich pracach, a zwłaszcza w grafikach, Kołodziejski nie schlebia gustom masowego odbiorcy. Alew gusta Diane Pernet trafił w sam raz. To prekursorka dokumentowania mody i twórczyni uznanego festiwalu filmów o modzie A Shaded View on Fashion Film (ASVOFF). Była jedną z pierwszych ikon mody, które dostrzegły, jaki potencjał ma internet. Na platformie www.ashadedviewonfashion.com prowadzi opiniotwórczego bloga. To właśnie tam zamieściła kilka razy prace młodego projektanta z Rokitna.

- Potraktowałem to jako duży komplement, bo rzadko udostępnia prace innych. Byłem pierwszym Polakiem, którego grafiki opublikowała na swoim blogu - przyznaje Hubert Kołodziejski. Później była wymiana korespondencji. - Kiedy przygotowywałem swoją dyplomową kolekcję „MONST R”, wysłałem jej swoje szkice. Dostałem kilka cennych rad - dodaje Hubert.

To się opłaciło: kolekcja, którą zaprojektował rok temu na zakończenie nauki w Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru w Warszawie spotkała się m.in. z wyróżnieniem od La Manii, marki modowej założonej przez Joannę Przetakiewicz.

- Inspiracją była m.in. książka o zwyczajach i obrzędach plemiennych. Ukazywała paradoksalnie niepojęte rytuały, jako coś swoistego w danej kulturze. Mowa tu o wydłużaniu czaszki poprzez zwoje miedzianego drutu. Dawniej, modyfikowanie ciała w ten sposób było popularne w wielu plemionach, w różnych częściach świata. Ludzie chcieli wyróżniać się za wszelką cenę. Na długo pozostaniemy imitatorami sztuki. Nie ma innego złotego środka na bycie innowacyjnym, jak tylko zgłębianie tajników historii - uważa młody projektant.

Marka

Oprócz przygotowań do finału konkursu, Hubert projektuje ubrania sobie, mamie i swoim znajomym. Najczęściej wybiera jednak czerń.

- To musi się łączyć w całość, mieć ciekawą formę. Bo jeżeli koszula, to np. długa, z innym kołnierzykiem, może rozcięta, zawsze jest w tym coś innowacyjnego - zaznacza. Niedawno zaczął też staż w pewnej marce odzieżowej. - W tym roku zamierzam jeszcze spróbować swoich sił w konkursach dla projektantów. Przymierzam się też do stworzenia własnej marki. Może jeszcze w tym toku. Wolałabym zacząć od czegoś mniejszego, postawić na konstrukcje, których nikt nie ma - podkreśla. A później może Berlin lub Londyn. - Tam moda lepiej się sprzedaje. W Polsce wciąż dominują proste rzeczy.

Fashion Designer Awards
to organizowany od 2008 roku konkurs, którego pomysłodawczynią jest Joanna Sokołowska-Pronobis. To przedsięwzięcie dla wszystkich, których pasją jest moda. Konkurs jest realną szansą zaistnienia w mediach, zdobycia doświadczenia na stażach w atelier w Polsce i za granicą, poszerzenia horyzontów i wzbogacenia portfolio. Do każdej edycji konkursu zgłasza się ok. 350 projektantów

Fashion Designer Awards to organizowany od 2008 roku konkurs, którego pomysłodawczynią jest Joanna Sokołowska-Pronobis. To przedsięwzięcie dla wszystkich, których pasją jest moda. Konkurs jest realną szansą zaistnienia w mediach, zdobycia doświadczenia na stażach w atelier w Polsce i za granicą, poszerzenia horyzontów i wzbogacenia portfolio. Do każdej edycji konkursu zgłasza się ok. 350 projektantów

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!