wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Ile kosztuje studiowanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 września 2007, 16:18

Pieniądze, nerwy, nieprzespane noce, godziny spędzone nad książkami albo w zadymionych pubach. Życie studenta to ciężki kawałek chleba.

Gdzie ci lubelscy mają najlepiej, a gdzie najgorzej?
Teoretycznie najłatwiej powinni mieć Ci, którzy za studia płacą. Na przykład wszyscy studenci uczelni prywatnych, kilkunastu działających w naszym regionie. W końcu: "płacę, to wymagam!”.
- Owszem, w prywatnych szkołach jest trochę spokojniej niż na wielkich uniwersytetach. Milsze są też panie w dziekanatach. I wykładowcy się nie spóźniają - przyznaje Konrad Majkowski, absolwent stosunków międzynarodowych w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie. - Ale egzaminy są takie same, jak w uczelniach publicznych. A wykładowcy, którzy odpuszczają studentom, szybko mogą trafić na cenzurowane. Bo szkołom zależy na prestiżu.

Miesiąc rycia kodeksu

Czyżby? - To ja zapraszam na sesję do mnie - odpowiada Damian Piotrowski. 3 października będzie walczył o przepustkę na III rok prawa na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Musi pokonać "tylko” jedną przeszkodę: prawo karne. - Podchodzę drugi raz - przyznaje. - Mam nadzieję, że teraz się uda. Uczę się od ponad miesiąca.
Na jego kierunku takich przeszkód jest więcej: oprócz karnego, także prawo rzymskie czy cywilne. - A ja miałam też handlowe. Było naprawdę ciężko - dodaje Katarzyna Skrzypek. Szczęściara, bo w tym tygodniu skończyła studia: administrację na UMCS. To ten sam wydział, co wspomniane prawo Damiana. - I profesorowie ci sami - podkreśla Kasia. - Więc poprzeczka podniesiona naprawdę wysoko.

Prawdziwi specjaliści

To jednak nie wszystkich przekonuje. - Najbardziej czasochłonne i pracochłonne studia są na Akademii Medycznej i Politechnice Lubelskiej. Znacznie bardziej, niż wszystkie humanistyczne - przekonuje prof. Andrzej Wac-Wałodarczyk, prorektor ds. studenckich PL. Dowód? - A czy w naszym regionie powstała chociaż jedna prywatna uczelnia medyczna albo techniczna? - pyta prorektor. - Nie.
- Bo studia na politechnice to nie tylko podręczniki. Ale też rysunki, projekty, laboratoria, praktyki - wylicza prof. Wac-Włodarczyk. - I warto poświęcić na to czas. Bo nasi absolwenci to prawdziwi specjaliści. Którzy nie mają problemów ze znalezieniem pracy.
Ale nie tylko o czas tu chodzi. - Skończyłem LO, a na jednych z pierwszych zajęć wykładowca kazał mi wyznaczyć liniar czegoś tam. Podobno miałem to wiedzieć. Niby skąd? - pyta Piotr, student PL. - I dlatego po dwóch latach na budowie samochodów i ciągników zmieniłem kierunek, na zarządzanie i inżynierię produkcji. Efekt? Po czterech latach studiów ciągle jestem na drugim roku.

Liczy się klimat

To jednak dla Piotra żaden problem. - Klimat politechniki sprzyja studiowaniu - tłumaczy. - Puby pod nosem. Koledzy zawsze chętni do wypicia małego z pianką. Jeszcze żeby tylko dziewczyn było więcej...
- Bo studia na uczelni technicznej wcale nie są tylko dla facetów - podkreśla Dominika Szymoniuk, na co dzień... szefowa samorządu studenckiego PL. - Są przedmioty łatwiejsze i trudniejsze. Jak na każdej uczelni.
Także na Akademii Rolniczej, nazywanej przez niektórych Akademią Relaksu. - Studenci innych uczelni, którzy tak mówią, pewnie zazdroszczą naszym żakom - śmieje się prof. Grażyna Jeżewska, prorektor AR ds. studenckich i dydaktyki. - Zazdroszczą obiektów sportowych, sekcji kulturalnych i zajęć dodatkowych. Bo pewnie to mieli na myśli, mówiąc o relaksie. A na poważnie: Zapraszam studentów z innych uczelni, żeby postudiowali u nas biotechnologię czy weterynarię. To naprawdę nie są łatwe studia, których absolwenci są znakomitymi fachowcami.

Piwa wystarczy

To samo trzeba powiedzieć o absolwentach lubelskiej Akademii Medycznej. - I pewnie to my mamy najtrudniejsze i wymagające najwięcej wyrzeczeń studia. Bo dla nas następna sesja zaczyna się tuż po zakończeniu poprzedniej - podkreśla Tomek, student IV roku kierunku lekarskiego. - Ale pewnie to samo powiedzą studenci z innych lubelskich uczelni. To już taka polska norma: psioczenie.
- A i tak w weekend na Starym Mieście spotkają się wszyscy - dodaje przyszły lekarz. - I, niezależnie od uczelni czy kierunku, będą się dobrze bawili przy piwie. Bo tego w studenckim Lublinie wystarczy dla wszystkich.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Pytanko
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Pytanko
Pytanko (1 października 2007 o 19:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W związku ze strajkiem lekarzy pojawiła się między innymi opinia, że lekarze wyjeżdżający z Polski do pracy, do innych krajów powinni zwrócić podatnikom koszty kształcenia. Platforma Obywatelska wrzeszczy coś tam - wymagania zachodnie a płace wschodnie. Mam takie pytanie: ile razy koszt wykształcenia lekarza np. w Polsce jest niższy niż w starych krajach Unii? Czy tyle razy ile płaca lekarza w Polsce do płacy lekarza na Zachodzie? A jakie są wyniki porównania płac nauczycieli akademickich w Polsce do tychże na Zachodzie? Jestem za ewolucyjnym zrównywaniem.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!