wtorek, 24 października 2017 r.

Magazyn

Ile trzeba przypadków, żeby zaistniała miłość... a ile, żeby książka. Przed premierą "Naukowców spod czerwonej gwiazdy"

Dodano: 27 sierpnia 2016, 21:36

Ona wspomina czas pisania do gazetek kryminalnych, gdy z niemowlęciem przy piersi przekopywała kroniki policyjne szukając ciekawych historii. On narzeka na brak czasu i marzy o życiu z pisania i podróżowania. Rozmowa z Martą Panas-Goworską i Andrzejem Goworskim o ich wspólnej, debiutanckiej książce. Na kilka dni przed premierą!

• Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski są małżeńsko-pisarskim duetem. Tak się przedstawiacie na swoim blogu. Jak to jest w praktyce? Najpierw byliście państwo małżeństwem, czy razem pisaliście?

Marta: W „Nieznośnej lekkości bytu” Kundery jest taka wyliczanka, ile trzeba przypadków, żeby zaistniała miłość. U nas byłaby to chyba bardzo obszerna lista, bo choć Andrzej studiował przez jakiś czas w Lublinie i mieliśmy nawet wspólnych znajomych, to nasze spotkanie nastąpiło dopiero kilka lat i kilkaset kilometrów później.

Andrzej: Było to na II Międzynarodowym Festiwalu Brunona Schulza w Drohobyczu (Ukraina), gdzie przyjechałem wraz z redakcją lubelskiego „Akcentu” (na łamach którego debiutowałem opowiadaniem „Sowa” w 2006 r.). Od tamtego czasu kursowaliśmy między miastami, aż w 2012 r. Marteczka porzuciła rodzinny Lublin i zamieszkaliśmy razem we Wrocławiu.

• Jak się czuje duet autorski na kilka dni przed premierą pierwszej książki?

Marta: Emocje są ogromne! To trochę takie małe narodziny. Kiedy wreszcie po miesiącach wytężonej pracy trzyma się wyczekane dziecko, „tłustą kluseczkę” jak żartobliwie określiła ją nasza redaktor Dąbrówka Mirońska, nie sposób się nie wzruszyć.

Andrzej: Przed pełnią szczęścia powstrzymuje nas jednak świadomość, że lada moment powinniśmy złożyć w wydawnictwie naszą drugą książkę o życiu codziennym w ZSRR. Ale tu się zatrzymam, żeby nie zdradzić nic więcej.

• Czy był jakiś powód, że ZSRR stał się obszarem państwa zainteresowań?

Andrzej: Odpowiedź będzie złożona, wszak jesteśmy duetem (śmiech). Moja nieżyjąca babcia Zoja Goworska, która jako szesnastoletnia dziewczyna wraz z mamą i bratem 6 lat spędziła na Syberii, zwykła mawiać, że „od żadnego Rosjanina zła nie doświadczyła” i w domu zawsze było dużo atencji dla rosyjskiej kultury. Nieco podobnie sprawa wyglądała u żony. Choć nie było mi dane poznać mojego teścia, Władysława Panasa, to z opowieści rodziny i zachowanych pism wyłania się obraz osoby, która choć niebezkrytycznie, dobrze znała i ceniła twórców z byłego ZSRR. Między innymi dzięki takiemu wspólnemu backgroundowi nigdy nie zbrakło nam tematów do rozmowy, a w konsekwencji i do pisania.

• Czy bez bloga książkowi „Naukowcy spod czerwonej gwiazdy” by powstali?

Marta: Bloga „Radziecki alfabet”( http://new.org.pl/justynaprus.html ) zaczęliśmy prowadzić już po podpisaniu umowy na książkę. Byliśmy pełni obaw, jak sobie z tym wszystkim poradzimy, na szczęście redakcja Nowej Europy Wschodniej jest dla nas wyrozumiała i przymyka życzliwie oko na okresową posuchę w blogowaniu.

Andrzej: Pytała jednak pani o powstanie książki...

Marta: Nie byłoby nie tylko „Naukowców”, ale i naszego duetu pisarskiego, gdyby nie życiowe zawirowania, w wyniku których na gwałt musieliśmy szukać nowych źródeł zarobkowania. Z pomocą przyszedł zaprzyjaźniony pisarz Jacek Inglot i załatwił nam fuchę – pisanie do gazetek kryminalnych. Z niemowlęciem przy piersi przekopywałam kroniki policyjne w poszukiwaniu ciekawych, acz nieopatrzonych historii, a mąż ubierał to w słowa...

Andrzej: Tak też trafiliśmy na późniejszego bohatera naszej książki Grigorija Majranowskiego (Gwiazda trucizny), radzieckiego doktora Mengele. Z czasem wypracowaliśmy swój styl pracy, a mamy nadzieję, że i pisania, w którym nasze zupełnie odmienne osobowości mówią, a właściwie piszą jednym głosem.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Czytaj więcej o: literatura Rosja
Michael
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Michael
Michael (12 września 2016 o 11:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawi mnie, co zawodowo robią osoby, które nagminnie plują jadem w stronę innych osób? zazdrość was zżera? brak pasji? zajęcia?
Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2016 o 16:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cóż, może i przypominam komuś kluchy albo ziemniaki czy gołębiem. I niech tak pozostanie. Wolę się cieszyć wspaniałą żoną, napisaną książką niż zastanawiać nad czyimiś skojarzeniami. Na pewno ktoś, kto to pisał, nie przeczyta naszej książki, bo... pewnie w ogóle niewiele czyta.
Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2016 o 14:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja bym bardziej powiedział, że mąż pani Marty przypomina bardziej ziemniaka albo gołębia. Spójrzcie z profilu - istne ptaszysko. Czy można pisać z gołębiem? Wątpię.
Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2016 o 07:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak to jest kiedy czytanie zamienia sie w ogladanie obrazków; zewsząd atakują wtedy kluski :)
Rozwiń
Gość
Gość (4 września 2016 o 13:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdzie ta kobieta miała oczy. "Facet" wygląda na "ciepłe kluchy".
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!