środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Impreza na 12 000 kolarzy

Dodano: 26 czerwca 2009, 15:54
Autor: Kamil Kozioł

- Przejechałem na rowerze 700 000 km. Uczestniczyłem w ponad 2000 wyścigów. Jestem człowiekiem spełnionym, ale ciągle szukam nowych wyzwań. Takim jest dla mnie chociażby organizacja Mazovia MTB Marathon. Siódmy etap tej imprezy odbędzie się w niedzielę w Lublinie - tłumaczy Cezary Zamana, jeden z najlepszych polskich kolarzy ostatnich lat.

- Swoją przygodę z kolarstwem rozpocząłem dzięki dziadkowi. Miałem rower Bobo, w który wsadzało się kij od szczotki. Przez pierwsze dni asekurował mnie dziadek, ale później złapałem bakcyla i już sam podróżowałem na dwóch kółkach - rozpoczyna swoją opowieść Cezary Zamana.

Ucieczka

W 1982 roku wygrał swój pierwszy wyścig. - Pamiętam, ze było to w Białowieży. Nie było łatwo, ale po ciężkiej walce udało mi się odnieść sukces. Rozpierała mnie duma - dodaje Zamana.

W 1989 roku kariera utalentowanego młodzieńca stanęła pod znakiem zapytania. - Nie chciałem żyć dalej w komunistycznym kraju, dlatego, kiedy pojechałem z reprezentacją Polski do Meksyku, postanowiłem uciec do Stanów Zjednoczonych. Zarząd Polskiego Związku Kolarskiego zawiesił mnie na dwa lata. Ale nigdy nie żałowałem podjętej wówczas decyzji - wyjaśnia.

22-latkowi w Stanach nie było łatwo. Zamana próbował "łapać” każdą możliwą pracę. - Musiałem się za coś utrzymać, więc przez kilka miesięcy pracowałem na budowie. W tym czasie ścigałem się również w miejscowych wyścigach kolarskich - tłumaczy.

Lance uczy się polskiego

Wreszcie, w 1992 roku, pomocną dłoń wyciągnął Edward Borysewicz, który był trenerem w amerykańskiej grupie Subaru Montgomery; tej samej, do której kilka miesięcy później dołączył siedmiokrotny zwycięzca Tour de France, Lance Armstrong.

- Obserwując go na pierwszych treningach, nigdy nie powiedziałbym, że wygra siedem razy Tour de France. Śmialiśmy się z niego, bo nie umiał poprawnie technicznie jeździć na rowerze. Lance jednak szybko zaczął nadrabiać zaległości i już po kilku miesiącach był znaczącym zawodnikiem Subaru. W tej grupie było kilku Polaków, więc od czasu do czasu uczyliśmy Armstronga polskich słówek. Najłatwiej przyswajał sobie wyrażenia niecenzuralne - śmieje się kolarz.

Mój najlepszy rok

To jednak nie Amerykanin był najlepszym przyjacielem Zamany w Subaru. - Najszybciej nić porozumienia nawiązałem z Waldkiem Stępniewskim, naszym masażystą. To był człowiek, do którego chodziło się po wyścigu i opowiadało wszystko jak na spowiedzi. Miał w sobie niesamowitą łatwość w nawiązywaniu kontaktów - tłumaczy.

W 1996 roku Zamanie znudziła się emigracja i postanowił wrócić do Polski. Początkowo ścigał się w Mrozie, najsilniejszej polskiej grupie kolarskiej. Cztery lata później przeszedł do Mat-Ceresit (potem CCC-Mat). W końcówce 2002 roku liczący wówczas 35-lat Zamana przeszedł ponownie do Mroza.

- Nigdy nie żałowałem tego transferu, choć nie zapominajmy, że zamknąłem sobie nim drogę do startu w Giro d`Italia, w którym wystartowało CCC. Rok 2003 był jednym z najlepszych w moich karierze, bo wygrałem Tour de Pologne. W tamtych czasach w tym wyścigu startowało jeszcze sporo polskich ekip, które ze sobą ostro rywalizowały. To sprawiało, że Polakowi było o wiele trudniej zwyciężyć, niż obcokrajowcowi.

35 000 kolarzy

Zamana zakończył swoją karierę w 2005 roku. - Jedno z ostatnich zwycięstw odniosłem w lubelskim Wyścigu Trzeciomajowym. To był świetnie zorganizowany klasyk, dlatego niezmiernie żałuję, że przeszedł on już do historii...

W trakcie ponad dwudziestoletniej kariery Zamana ani razu nie skaził się dopingiem. - Nie szukałem takich ofert. Dziwię się kolarzom, którzy sięgają po sztuczne wspomaganie. Najbardziej zawiodłem się na Aleksandrze Winokurowie. Kazach miał w sobie niesamowitą charyzmę i dziwię się, że sięgnął po doping. Długo nie mogłem w to uwierzyć - wyjaśnia.

Tymczasem pod koniec jego kariery, w 2004 r., w głowie Zamany zrodził się pomysł na Mazovia MTB Marathon. - Podczas jednego z wyścigów w Republice Południowej Afryki zobaczyłem imprezę kolarską, w której startowało 35 tys. ludzi. Pomyślałem sobie, dlaczego ma się to nie udać w Polsce?

Giga Hobby

Cykl Mazovia MTB Marathon składa się z 14 imprez. Kolarze zainaugurowali sezon 5 kwietnia w Łodzi, a zakończą 4 października w Jabłonnej. W niedzielę najlepsi polscy amatorzy zagoszczą w Lublinie, gdzie będą ścigać się na terenach w pobliżu Zalewu Zemborzyckiego. - W poprzednim sezonie w cyklu Mazovia MTB Marathon wzięło udział w sumie ponad 12 tys. osób, które przejechały ponad 70 tys. km - chwali się sławny kolarz.

Zawody w Lublinie przeprowadzone zostaną na trzech dystansach: 16 km (Hobby), 64 km (Mega) i 94 km (Giga). Wpisowe na dystans Hobby wynosi 30 zł, a na dwa pozostałe 60 zł.

Jesteśmy profesjonalistami

W Mazovia MTB Marathon może wystartować każdy kto dysponuje dobrymi chęciami, rowerem, kaskiem i gotówką. - Od uczestników wymagamy kasku i sprawnego roweru. Zapisać się można do nas za pomocą strony internetowej WWW.MAZOVIAMTB.PL lub w biurze zawodów, które mieści się w Ośrodku Słoneczny Wrotków. Jest ono czynne jutro od godz. 16 do 20 i w niedzielę od godz. 8 do 10.30.

Cztery lata funkcjonowania Mazovii pozwoliły organizatorom zebrać masę doświadczeń. - Teraz już nie musimy martwić się o takie rzeczy, jak oznaczenie trasy. Kiedy przyjeżdżamy do danego miasta, każdy wie co ma robić. Jesteśmy profesjonalistami - cieszy się Zamana. - Serdecznie zapraszam do udziału w Mazovia MTB Marathon. Startujemy w niedzielę o godz. 11 na terenie Ośrodka Słoneczny Wrotków.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!