poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

J-23 szuka partnerki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 marca 2005, 19:11

Rola Hansa Klossa przyniosła mu sławę, która trwa do dziś. Ale najpierw był bożyszczem kobiet w Lublinie. Jego role w Teatrze Osterwy kończyły się brawami i histerią nastolatek. Dziś ma dom na Mazurach, który sam zbudował. I dalej łamie kobiece serca

• Grany przez pana bohater w "Klinice samotnych serc” szuka partnerki za pośrednictwem biura matrymonialnego. Czy to wiarygodne, że tak przystojny mężczyzna potrzebuje tego typu pośrednictwa?
- A dlaczego nie ma być wiarygodne? Mój bohater mieszka w Niemczech. Tamtejsze kobiety pewnie mu nie odpowiadają, bo koniecznie chciałby związać się z Polką. A nie ma za dużo czasu na własne poszukiwania.

• Po latach znowu gra pan większą rolę?
- Nie jest to aż tak duża rola. Moja postać przewija się przez trzy odcinki. Biorę udział w jednym z wielu wątków tego serialu.

• Był pan bożyszczem kobiet i na pewno nie musiałby korzystać z pośrednictwa biura matrymonialnego. Dziś ma pan dorastającą wnuczkę. Jaka jest jej reakcja na pańskie filmowe kreacje sprzed lat? Czy mówi: "Dziadku, chciałabym poznać takiego faceta, jak ten na ekranie”?
- No cóż, młodzież ma dziś swoich idoli. Dziadek to jest dziadek. Chyba bardziej syn się emocjonował moimi rolami niż wnuki, bo mam wnuczkę i wnuka. Oboje oczywiście interesują się na bieżąco tym, co dziadek wyczynia. Ale myślę, że zainteresowanie ze strony syna było większe. Młodzież ma obecnie ogromny wybór seriali i idoli. Nie muszą się zwracać ku temu, co działo się czterdzieści lat temu.

• Podobno sam wybudował pan drewniany dom na Mazurach?
- Z nudów... Nie, żartuję. Ja się nie nudzę. Lubię po prostu takie dłubanie, majsterkowanie.

• A czy w czasie tej budowy nie nękała pana frustrująca myśl, że gdyby przed laty był inny system prawny, to za same lusterka z wizerunkiem Klossa mógłby pan mieć pałacyk na Mazurach?
- Tak, tylko ja obudziłem się za późno z tą myślą. A z kolei te lusterka pojawiły się za wcześnie. Jak pan zauważył, w innym systemie prawnym. Dzisiaj mógłbym żądać. Pamiętam, że kiedyś przyszedł do teatru pewien pan, który prosił mnie o zgodę na produkcję koszulek z Klossem. To były jakieś koszmarne obrazki. Nie zgodziłem się. A te lusterka były produkowane bez mojej zgody. Zresztą nie tylko lusterka - były zdjęcia, grające pocztówki z moją piosenką. To wszystko sprzedawano w milionach egzemplarzy.

• Kończąc temat wiadomego serialu... Czy chciałby pan obejrzeć jego pokolorowaną wersję?
- To mogłoby być ciekawe. Dzisiaj to nie jest żaden problem techniczny. Potrzebne byłyby tylko pieniądze, żeby zrobić kolor. Chętnie bym to zobaczył w kolorze.

• Przy okazji publikacji na temat słynnej powieści "Kod Leonarda da Vinci” zaczęto przypominać, że Polak, zwany Panem Samochodzikiem, już dawno odkrywał tajemnice templariuszy.
- No tak, "Pan Samochodzik i templariusze” powstał trzydzieści pięć lat temu. Muszę panu z satysfakcją powiedzieć, że zagrałem w dwóch serialach, które oparły się działaniu czasu, bo wciąż budzą zainteresowanie. Pierwszy, wiadomo jaki, ale już mieliśmy o nim nie mówić. "Pana Samochodzika...” wspominam bardzo dobrze. Żałuję, że ten serial miał tylko sześć odcinków. Były inne filmy z tym samym bohaterem, ale, niestety, już beze mnie.

• Może pan zdradzić fanom motoryzacji, co to było za auto, którym jeździł pan w tym serialu?
- To był volkswagen amfibia, wypożyczony od prywatnego właściciela. Mieliśmy zresztą z tym pojazdem różne przygody. Jedna była groźna, bo samochód ze mną i trzema chłopcami zaczął tonąć w jeziorze. Ale to był stary grat... Co prawda silnik miał znakomity, ale karoseria była z 1941 roku, a serial kręciliśmy w latach 70.

• Rozmawiamy późnym wieczorem na planie serialu. Przed panem jeszcze zdjęcia do kolejnych scen. Chce się panu jeszcze tak ciężko pracować?
- To cała frajda, że człowiek czuje się jeszcze potrzebny. Przecież nie jestem młodzikiem. Skończyłem 75 lat. Jak otrzymuję propozycję pracy, to ją z radością przyjmuję, bo to znaczy, że jeszcze mogę się do czegoś przydać.

Stanisław Mikulski

Słynny polski aktor. W 1953 roku zdał aktorski egzamin eksternistyczny w Krakowie, po czym rozpoczął występy w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Z Lublina przeniósł się do Warszawy, gdzie grał w Teatrze
Powszechnym, Teatrze Ludowym, a następnie w Teatrze Polskim.
Jego największą rolą filmową była postać oficera niemieckiego Hansa Klossa w filmie "Stawka większa niż życie”. Za tę kreację został wielokrotnie nagrodzony.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!