sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Jak radziecki inżynier uratował strop przez zawaleniem. Historia MDK w Puławach

Dodano: 17 maja 2015, 22:03

Dom Harcerza - siedziba placówki w latach 1951-1963 (fot. M. Spóz)
Dom Harcerza - siedziba placówki w latach 1951-1963 (fot. M. Spóz)

O pogmatwanej historii Młodzieżowego Domu Kultury w Puławach.

Niedawno Młodzieżowy Dom Kultury obchodził 60-lecie. Można zaryzykować, że ten jubileusz jest zasługą ludzi, którzy w nim pracowali. Po tylu przewrotach politycznych, zmianach nazwy, adresu, struktury, doprawdy trzeba było niezwykłego uporu i zaangażowania, żeby tę placówkę utrzymać i prowadzić na wysokim poziomie.

Trudne początki

W latach 1949–1952 praktycznie we wszystkich miastach wojewódzkich i powiatowych istniały ośrodki ZHP. W 1950 roku otrzymały nazwę Domów Harcerza.

– Organizatorem tych placówek był ZHP do momentu, kiedy organizację uznano za niezgodną z ówczesną ideologią – wyjaśnia Robert Och, historyk. – Nadzór nad domami przejmuje Związek Młodzieży Polskiej, co jest wstępem do wchłonięcia organizacji harcerskiej. W końcu ZHP zostaje przemianowane na Organizację Harcerską z innymi hasłami, ideologią, przygotowaniem, bardzo upolitycznioną, etc.

Puławski Dom Harcerza został powołany uchwałą Zarządu Powiatowego ZMP 3 marca 1950 roku. Działalność rozpoczyna 20 maja. Osobą odpowiedzialną za jego zorganizowanie jest Kazimierz Danilczuk, pracownik Zarządu Wojewódzkiego ZMP. Władze powiatowe na siedzibę wyznaczyły kamienicę przy ul. Zwycięstwa w centrum miasta.

Uczestnicy Domu Harcerza w oczekiwaniu na gości rosyjskich w dniu 27.10.1953 r.

 

Nowa siedziba

– Budynek z białego kamienia należał do doktora Sowiakowskiego, który z rodziną wyjechał do Szczecina – opowiada R. Och. – To był dom zbudowany przed wojną przez Jana Albrychta dla Jana Kleniewskiego, właściciela Kluczkowic. Lekarz odkupił go od Kleniewskiego. Ciekawy był sposób zadysponowania tym domem. Uchwała Zarządu Powiatowego ZMP z 1951 roku zobowiązywała „do opróżnienia przez Prezydium Miejskiej Rady Narodowej lokalu przy ul. Zwycięstwa 46 i oddania go do zagospodarowania przez Dom Harcerza”. Zwróćmy uwagę – organizacja młodzieżowa nakazuje Radzie Narodowej wykonanie polecenia!

Stanisław Jednacz we wspomnieniach tak opisuje tę kamienicę: „Ta jednopiętrowa kamienica położona w centrum miasta posiadała 4 izby do prowadzenia zajęć. Początkowe wyposażenie to: 10 krzeseł, 2 stoły (wypożyczone), 1 akordeon, 1 radioodbiornik. Znajdowały się tam też dwie czy trzy szafki z kompletem narzędzi do obróbki drewna i metalu. Szafki narzędziowe otrzymano ze zlikwidowanej kwatery głównej ZHP zaś pozostały sprzęt zakupiono za pieniądze przekazane z Zarządu Wojewódzkiego ZHP”.

Stanisław Jednacz wśród zespołu artystycznego Domu Harcerza

 

Nowy szef

W zajęciach uczestniczyły nie tylko dzieci z Puław lecz także z okolicznych wiosek. Uczestnictwo było dobrowolne i mogły wybrać sekcję zgodnie z zainteresowaniami. Ale młodzież specjalnie się nie garnęła i Dom Harcerza został podporządkowany Wydziałowi Oświaty. Uczniowie wtedy raczej byli zmuszani do uczęszczania na zajęcia. Pierwsze sekcje to były: artystyczna, techniczna, wychowania fizycznego i naukowa.

– Dom zaczął żyć swoim życiem kiedy jego kierownikiem został Stanisław Jednacz przeniesiony do Puław z Parczewa – opowiada historyk. – Tak opisuje to Barbara Miluska: „Dla 27-letniego wówczas Stanisława Jednacza okazało się to wielkim wyzwaniem. Przede wszystkim nowo mianowany kierownik zdawał sobie sprawę z faktu, iż jego wiedza jest mówiąc eufemistycznie mocno niewystarczająca. Ogrom zadań, jakie musiał wykonać, wymagał tytanicznego wręcz wysiłku, a przede wszystkim znajomości zagadnień dotąd mu zupełnie obcych (administracja, finanse). Zaczął więc od lektury. Czytał, studiował dziesiątki książek, broszur i formularzy. Miał krytyczny umysł i ogromne poczucie odpowiedzialności. To pobudzało go do działania. Wziął też udział w centralnych kursach dla kierowników domów harcerza i starał się perfekcyjnie zorganizować pracę”.

Cenny podarunek

Jednacz pełnił funkcję 10 lat mimo wielu przeciwności i nacisków na bardziej ideologiczny niż kulturalny profil placówki. Zorganizował nowe sekcje – stolarską, modeli lotniczych, taneczną, żywego słowa, instrumentalną i wokalną, wychowaniafizycznego. W zajęciach brało udział ok. 100 dzieciaków pod okiem trzech instruktorów.

Zespół modelarstwa lotniczego Domu Harcerza - 1952 r.

 

– Bolączką były warunki lokalowe – opowiada historyk. – Kamienica była imponująca z zewnątrz, ale wewnątrz posiadała tylko 4 pomieszczenia. W 1953 roku postanowiono adaptować strych. Ale, po zleceniu ekspertyz okazało się, że konstrukcja sufitu i podłogi była zbyt słaba i trzeba je wzmocnić metalową szyną. Jednak w tamtych latach nie było łatwo o materiał. Jednacz wspomina: „Pod nieobecność kierownika placówki instruktorka Olga Kultys pojechała do budującego się Pałacu Kultury w Warszawie i poprosiła radzieckiego głównego inżyniera o odpowiednia szynę. Wykorzystując nastroje polityczne szynę tę otrzymała. Po kilku tygodniach systemem gospodarczym ów dźwigar został wmontowany, a pomieszczenia przystosowane do zajęć teatrzyku lalek i żywej sceny”.

Wypadało się zrewanżować za tak hojny dar! Dom Harcerza w rocznicę Rewolucji Październikowej zorganizował spotkanie z dziećmi pracowników rosyjskich pracujących na budowie Pałacu Kultury. Był poczęstunek, występy i zabawa taneczna.

Zmiana szyldu

Ponieważ w 1956 roku następują zmiany polityczne, dotykają one również kultury. Rozporządzeniem Ministra Oświaty w 1957 roku Dom Harcerza zostaje przemianowany na Dom Kultury Dzieci i Młodzieży. Kierownikiem zostaje Stanisław Jednacz, po nim Bronisław Kopciał, później Zofia Chmielewska i Stefan Krzewiński. W 1961 roku placówce nadano imię Stefana Żeromskiego.

– W 1963 roku Inspektor Oświaty w Puławach przydzielił domowi budynek przy ulicy Gdańskiej 4 – mówi R. Och. – Przed wojna była to żydowska szkoła Henryka Adlera. Działała do września 1939 roku, po wojnie była tam Szkoła Podstawowa nr 3, która przeniosła się do nowej Tysiąclatki.

Budynek przy ul. Gdańskiej - siedziba MDK w latach 1963-2005

 

Pod dyrekcją Stefana Krzewińskiego placówka rozwija się dynamicznie. Instruktorzy chodzą do szkół i zachęcają uczniów do udziału w zajęciach. Powstają nowe koła zainteresowań m.in. fotograficzne, radiotechniczne, turystyczne, języków obcych.

– Kolejna zmiana następuje w 1969 roku –mówi R. Och. – Placówka dostaje nową nazwę obowiązująca do dziś – Młodzieżowy Dom Kultury. Znów powstają nowe pracownie zgodne z duchem zainteresowań młodych ludzi. Pracownia teatralna, taneczna, a także zostaje zorganizowana młodzieżowa orkiestra dęta. Miała mundury, występowała z różnych okazji. Pierwszy przemarsz ulicami miasta odnotowano we wrześniu 1991 roku. Co się z nią stało? Chyba działała przy Zespole Szkół Chemicznych.

Aktualny adres

Ze względu na zły stan budynku MDK znów się przeprowadza. Tym razem ma to być willa przy ul. Sieroszewskiego 4, także z historią. Willa wybudowana była jako siedziba księdza prawosławnego. Później, przed wojną była tu Szkoła Instruktorek Wiejskich, w czasie okupacji Szkoła Gospodyń Wiejskich prowadzona przez Halinę Szalkiewiczową.

– Jednak jest tu mniej pomieszczeń – opisuje R. Och. – Nie ma miejsca na salę taneczną, choć takie zespoły działały. Zmniejszyła się liczna pracowni z 12 do 6. Mimo to MDK działa prężnie, choć musiał dostosować się do nowych warunków. Udało się zaadaptować stylowe piwnice w których ulokowano galerię wystawienniczą. Znakomicie działa Teatr Gdańska 4, który zachował taka nazwę na pamiątkę poprzedniego adresu. Wokół willi jest duży ogród w którym odbywają się różne wydarzenia kulturalne.

Fot. Z archiwum Muzeum Oświatowego w Puławach nadesłał Robert Och

Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (18 maja 2015 o 08:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tytuł zupełnie bez sensu, sugeruje, że strop miał się zawalić i radziecki inżynier bohatersko na własnych barkach utrzymał sufit. A po prostu radzieccy łaskawie oddali to, co było zwożone na bezsensowną budowę do Warszawy z całej Polski - nie z ZSRR. Taki to był "dar" Stalina... Poza tym gdyby nie ta szyna nie dało by się zaadaptować strychu, ale nie oznacza to, że strop by się zawalił.
Rozwiń
Gość
Gość (18 maja 2015 o 07:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przez czy przed zawaleniem?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!