piątek, 17 listopada 2017 r.

Magazyn

Jak sąsiad z sąsiadem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 lipca 2008, 15:03

- Boimy się wyjść z domu, grozili, że nas zabiją, a prokuratura umorzyła śledztwo - twierdzi rodzina Baszczów z Opola Lubelskiego.

O groźby oskarżają sąsiadów. Ci załamują ręce: Mamy ich dość! Ze wszystkimi są w konflikcie

Sprawą zainteresowaliśmy się po wpisie na naszym forum internetowym. Przeczytaliśmy błaganie o pomoc państwa Baszczów: "Prokuratura Rejonowa w Opolu Lubelskim umorzyła dochodzenie w sprawie naszego sąsiada Michała D. i Marcina S. oraz ojca Michała D. Kierowali w kierunku moim i mojego męża groźby karalne. Boimy się ich. Mąż wieczorem sprawdza po kilka razy, czy są zamknięte drzwi od domu, a pod poduszkę kładzie nóż, bo się boi o życie”.

Zaczęło się od psa

Kamienica w centrum Opola Lubelskiego. Sąsiedzi radzą, by zapukać do okna, bo inaczej Baszczowie nie wpuszczą nas do domu. Zastajemy Arkadiusza Baszcza i pięcioro dzieci w wieku od 2 do 7 lat. Żony, która zamieściłą dramatyczny wpis na forum, nie ma w domu.

Baszczowie mają troje wspólnych dzieci: 4-letnią Kasię, 3-letnią Janinę i 2-letnią Darię. Razem wychowują dwóch synów pani Ewy z pierwszego małżeństwa: 7-letniego Mateusza i 5-letniego Jasia. - Żona jest na rencie, ja staram się o takie świadczenie - wyjaśnia Arkadiusz. I od razu mówi: Bardzo się boimy.

Wersja Arkadiusza Konflikt z sąsiadami zaczął się kilka lat temu. - Jak żona się do mnie wprowadziła, to zaczęli pukać mi w okna, dzieci wybudzać. Potem pies Michała ugryzł naszą Kasię. Jak im żona zwróciła uwagę, to się śmiali. Potem kontener na śmieci postawili 7 metrów od naszych drzwi - wylicza przewinienia sąsiadów Arkadiusz.

Oskarżenia

Relację między sąsiadami zaogniło oskarżenie, które rzuciła sąsiadka Baszczów, Sylwia. - Zarzuciła mi znęcanie nad żoną, ale prokuratura umorzyła sprawę. Nasze dzieci często chorują, biorą zastrzyki, stąd płacz. Poza tym, bawią się w domu i hałasują, jak to dzieci. Ale przecież nikt im krzywdy nie robi - tłumaczy Baszcz. - Ale w czasie konfrontacji nasz sąsiad Michał D. skłamał i potwierdził jej wersję. Zagroził mi: "Jak powiesz, że skłamałem, to tobie i twojej żonie urwę głowę”.

Twierdzi, że potem Michał napuścił na nich swojego kolegę Marcina S. - Jak wyjeżdżał ulicą i nas zobaczył, cofnął gwałtownie i prawie nas przejechał. Cudem udało nam się odskoczyć. Wtedy też zaczął grozić, że nas zabije. Wyjął z auta klucz samochodowy i zaczął iść w moim kierunku. Wtedy żona zadzwoniła na policję z komórki.

Zdaniem Arkadiusza, Marcinowi się upiekło tylko dlatego, że ostrzegli go koledzy, którzy przypadkiem przechodzili ulicą. - Żeby policja nie nadjechała, to nie wiadomo jakby się to skończyło - mówi Baszcz.

Niewola

Pod koniec czerwca prokuratura umorzyła sprawę gróźb wobec Baszczów. - Złożyli zażalenie na naszą decyzję. Zostanie ono skierowane do Sądu Okręgowego. Złożyli też kolejną skargę na sąsiadów - wylicza Katarzyna Maciąg, szefowa Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim.

- Szkoda że prokuratura w żaden sposób nie wyjaśniła nam powodów tego umorzenia. Napisali tylko, że wobec braku znamion czynu zabronionego - ubolewa Arkadiusz. - A kilka dni temu Marcin znowu groził mojej żonie. Wkurzył się na nasz wpis w Internecie i zagroził, że jak nie zniknie, to mamy przeje...

Baszczowie twierdzą, że boją się wychodzić z domu. - Cały czas rozglądamy się, czy gdzieś na nas nie czyhają. Nikogo nie wpuszczamy do domu, zanim w oknie nie zobaczymy twarzy. Mieszkamy na parterze, więc dostęp do nas jest łatwy. Dzieci nie puszczamy na podwórko.

Sylwia

Jednym z sąsiadów, który według Baszcza mu groził, okazuje się 18-letni licealista, Michał D. - Nie mamy o czym rozmawiać - mówi jego ojciec i zamyka przed nami drzwi.

Drugi to Marcin S. - Mamy dość ich sąsiedztwa. Są konfliktowi, nie mają co robić. Jakby wzięli się za robotę, to przestaliby się zajmować głupotami i dokuczaniem sąsiadom. Nikt ich tu nie lubi, ze wszystkimi są skłóceni. Mieszkają tu 7 lat. Wcześniej tacy nie byli, coś im się porobiło... - mówi matka Marcina.

- Wszystko zaczęło się od Sylwii - mówi Agnieszka, siostra Marcina.
Wersja sąsiadów Sylwia to najbliższa sąsiadka Baszczów. Ich mieszkania dzieli tylko ściana. Cienka, bo Sylwia słyszy wszystko, co się u sąsiadów dzieje. - On jest wariat, znęca się nad żoną, leje dzieci. Parę lat temu zgłaszałam sprawę do opieki społecznej. Przez chwilę był spokój. Ale jesienią 2007 roku znowu się zaczęło. Arek ma napady białej gorączki. Trzymają dzieci w czterech ścianach, nie wypuszczają ich z domu. W tym jednym pokoju siedzą.

Hip-hop

Miarka się przebrała, opowiada Sylwia, kiedy słyszy przez ścianę, jak Arkadiusz bije swojego pasierba, wyzywa go, potem krzyczy do żony "Po coś ty go rodziła?”. - Poszłam do nich, bo już nie mogłam tego słuchać. Wyleciał w majtkach, a jak zobaczył, że to ja, to strzelił drzwiami, aż mnie uderzyły. I obrzucił mnie wyzwiskami. Zadzwoniłam na policję, wszystko powiedziałam - mówi dziewczyna.

Sprawa trafia do prokuratury. Zostaje umorzona, bo nikt nie widział jak Arkadiusz znęca się nad dzieckiem. - Potem się zaczął mścić na mnie. Zaczął walić w ścianę i krzyczeć "Ty k.., ty szmato”. Robił to od rana do nocy. Zaczął na mnie anonimy wysyłać. Oprócz walenia w ścianę, zaczął włączać wulgarny hip-hop i śpiewał przez mikrofon, żeby było głośniej. Robił to o 5 rano! Wezwałam policję i sprawa trwa - denerwuje się Sylwia. - Ale żona go broni. Powiedziała mi: "Po co się w moje dzieci wtrącasz. On ich nie bije, on tylko mnie...”. Całe podwórko widziało, jak jej kiedyś przylał.

Święty spokój

Kiedy Sylwia oskarżyła Arkadiusza, jej wersję w prokuraturze potwierdził Michał. - Arek się wściekł. Uderzył Michała i wtedy w jego obronie stanął Marcin. Powiedział mu, żeby dał spokój Michałowi, że nie wolno bić słabszych. Że od niego też są silniejsi - opowiada Agnieszka, siostra Marcina.

- I wtedy Arek wyskoczył do mnie z metalową rurką. Podbiegłem do bagażnika i wyjąłem klucz, żeby się bronić. Na szczęście, szli przypadkiem moi koledzy i go spłoszyli. A on wszystko przekręcił i zrobił aferę, że to jemu się dzieje krzywda - mówi Marcin. - Oni szukają sensacji. Jak wpisali na forum, że tak się mnie boją, to
właśnie byłem w Kołobrzegu. My tu jesteśmy tylko 3, 4 razy do roku, bo mieszkamy w Niemczech. Niby jak mam im zagrażać? Po co nam kłótnie, sądy? Po co? Chcemy mieć święty spokój.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Znajoma
dawna mieszkanka opola
nap):(lolo
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Znajoma
Znajoma (30 sierpnia 2008 o 12:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie mieszkam w Opolu, ale czasem tam bywam i znam ludzi, o których mowa.
Osobiście uważam, że to wersja Sylwii jest prawdziwa.
Znam też Michała i mimo, iż nie jestem z nim w najlepszych stosunkach wiem, że nie zrobiłby nikomu krzywdy.
Rozwiń
dawna mieszkanka opola
dawna mieszkanka opola (9 sierpnia 2008 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kiedys mieszkalam w Opolu Lub.,znam wymienione tu osoby.Blizsza mojej osobie jest wersja Marcina i Sylwi.Zal mi tych biednych dzieci Baszczow...
Rozwiń
nap):(lolo
nap):(lolo (19 lipca 2008 o 16:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hy ale z tego jest Zieja opole to się trzęsie bo Sylwia pokazała prawie całe cyce hehheh
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!