wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

POCZTA MAGAZYNU

Jestem stałym czytelnikiem Dziennika i śledzę praktycznie całą problematykę poruszaną w gazecie. Ostatnio tematem codziennym jest sprawa służby zdrowia (...).
Po pierwsze:
czy lekarze biorą?
Biorą. Biorą, ale pytanie: kto im daje? Ja mam do czynienia z lekarzami od 17 lat. Do 50-tki miałem bardzo ograniczony kontakt. W tym czasie przeszedłem 5 operacji, i to nie małych (naczyniowe, onkologiczne) i praktycznie nie dałem. Choć raz lekarz, który mnie operował, odwiedził mnie i tłumaczył mi, co mu zawdzięczam i jak ciężki był to zabieg. Było to tak jednoznacznie powiedziane, że moja reakcja okazała się trafną. Podziękowałem mu i oświadczyłem, że on tak samo, jak ja, skończył studia za państwowe pieniądze i ja w swoim zawodzie (inżynier górniczy) jeśli coś źle zrobiłem, to prokurator, a jeśli dobrze, to nie było żadnej alternatywy. Reakcja – obrót na pięcie, odejście ale na drugi dzień na korytarzu pierwszy mi powiedział „dzień dobry”. Głupio mi się zrobiło, że nie pierwszy ja byłem (...).
Inny problem w służbie zdrowia:
gdzie szukać pieniędzy?
Wystarczy prześledzić drogę pacjenta. Po dostaniu się do lekarza pierwszego kontaktu i rozpoznaniu choroby na podstawie analiz wykonanych w laboratoriach przychodni rejonowych (niemały koszt) ta dokumentacja pozostaje w przychodni i lekarz kieruje do specjalisty, który znowu kieruje do „swego” laboratorium na badania, po czym kieruje do szpitala (ja tę drogę skracam).
To, co teraz napiszę, jest kroniką mojego pobytu w klinice. Tu się zaczyna procedura, po odczekaniu w izbie przyjęć, gdzie wykonuje się EKG, rentgen itd. I na oddział – i to wszystko w danym dniu. W tym dniu rozmowa z lekarzem, który jeszcze nic nie wie, wywiad, pielęgniarka, wieczorem lekarz, obiadu nie ma, bo się przyszło późno (to celowo zaznaczam). I to wszystko w pierwszy dzień.
Na drugi dzień ponownie badania krwi, moczu itd. Pierwsze rozpoznanie lekarskie – i czekanie. Czyli: hotel i wcale nie złe wyżywienie
W trzecim dniu dodatkowe badania i nic – czekanie. Wieczorem decyzja, że jutro dodatkowe badania w innej klinice.
W czwartym dniu badanie i nic – czekanie.
W piątym – czekanie.
I sobota, niedziela... Tydzień minął.
Dlaczego lekarz pierwszego kontaktu nie przekazał badań laboratoryjnych specjaliście? Jeśli laboratoria w przychodniach rejonowych, specjalistycznych dla szpitala są niewystarczające, to trzeba podnieść poziom tych usług, a
nie wydawać pieniędzy bez sensu.
Ja, idąc do szpitala, kierowany jestem przez fachowca powinienem być wyposażony w komplet badań wystarczający dla szpitala. Wymaga to po prostu trochę organizacyjnych pociągnięć.
Gdzie jeszcze szukać pieniędzy? Sale operacyjne planowo wykorzystywane są od 8 do 15. W sobotę i niedzielę stoją niewykorzystane, a ludzie w kolejce czekają na zabiegi. Trzyma się ich i karmi. Trudno mówić, że jest mało lekarzy i pielęgniarek. W przypadku kliniki to jest ich na tyle, że uruchomienie sali operacyjnej na trzy zmiany, również w soboty i niedziele, nie powinno być sprawą trudną. Nie musimy szukać pracy dla lekarzy i pielęgniarek za granicą.
Wrócę do jedzenia. W klinice, w której byłem, jedzenie jest wystarczające pod względem jakościowym i ilościowym, bo mimo że zjedzą pacjenci, pełne wyżywienie mają nie tylko pielęgniarki (ja do emerytury nie dostaję całodziennego wyżywienia), ale i salowe, które już nie są pracownikami szpitali tylko mają własną spółkę (...). O czym to świadczy? Nawet 10% składka nie wystarczy na rozrzutność (...).
Piszę to nie anonimowo, proszę jednak o zachowanie mojego nazwiska w redakcji, bo (...) Oni mnie będą leczyć dalej.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!