środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Jak zawierałem esemesowe znajomości

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 kwietnia 2007, 13:00

"Najlepsze życzenia z okazji wiosny. Kim jesteś? Co robisz? W jakim mieście mieszkasz? Norbert”

- takiego SMS-a wysłaliśmy do trzystu losowo wybranych abonentów telefonów komórkowych. Od blisko setki dostałem odpowiedzi. W większości miłe.

- Metoda była prosta. Tej treści SMS-y wysłałem pod numery komórkowe wybrane na chybił trafił. Do różnych operatorów. Korzystałem z tzw. bramek internetowych, dzięki którym można esemesować za darmo.
Jeden za drugim
- Tomek. Zielona Góra. Robię śniadanie - pierwszy, w niespełna minutę, odpisał Tomasz.
Potem przez kilkanaście minut nikt nie odpisywał. Ale nie zrażam się i dalej wstukuję numery. Za kilka minut przeżywam "dywanowy nalot” esemesów.
- Wzajemnie najlepsze życzenia. Ja mam na imię Janina, mieszkam w Warszawie. Jestem szczęśliwą babcią trojga wnucząt, którymi się teraz zajmuję.
Zaraz potem ktoś ostrzega mnie, żebym więcej nie wysyłał do niego spamu (niechcianych wiadomości). Autor twierdzi, że wszystko już ma, nic nie chce kupić i wiary też zmieniać nie zamierza.
- O, fajna akcyjka. Kto to robi? - zapytał mnie autor innego
SMS-a.
- Ja. Po prostu składam życzenia wiosenne - odpisuję.
- Aha. No to ja też życzę wszystkiego najlepszego z okazji świąt. Kamila. Napisz jeszcze do mnie kiedyś.

Piszą z całej Polski

I tak mija pięć godzin od rozpoczęcia akcji "SMS”. Piszą kobiety i mężczyźni. Kasie, Doroty, Kornelie, Dagmary, Pawłowie, Mariuszowie, Konradowie. Z różnych miast Polski. Najwięcej z Dolnego Śląska i lubuskiego. Ale nie zawsze jest miło:
- Odwal się!!!
- A kto ty jesteś? - spytał ktoś.
- Mam na imię Norbert. Składam ludziom życzenia przez SMS-y - odpisałem.
- O, to się nudzisz setnie. Bezrobotny?
- Nie. Mam pracę.
- Nie masz nic ciekawszego do roboty?
- A to nie jest ciekawe?
- Może dla ciebie. Ja ci nie odpiszę.
- Już odpisałeś. Dzięki.

Wiosna? Jaka wiosna?

Tak zaczęła się odpowiedź ze Szczecina - Wieje tak, jakby sztorm był na Bałtyku. Zimno. Gorzej niż w zimie. Ale Tobie wszystkiego najlepszego. Marek. Szczecin.
Barbara z Wrocławia też się cieszy, że już jest wiosna. Właśnie zabiera się za porządkowanie ogródka. Myślała, że to jej mąż esemesuje, bo miał jej przywieźć sadzonki i już trzy godziny go nie ma.
Telefon dźwięczy przez następne trzy dni. Sporo osób precyzyjnie odpowiada na pytania. Podają imię, nazwę miasta, w którym mieszkają. Niektórzy dorzucają swój zawód, inni informują, co robią w danej chwili.
Mój błąd. Pytanie "Co robisz?” jest niezbyt precyzyjne. Można zrozumieć, że chodzi o to, co robisz w danej chwili, albo co w ogóle w życiu robisz. Ale za to wiem, co Polacy robią w czwartek rano.

Dzieci i turyści

Jedzą lub robią śniadanie. Zaczynają pracę albo do niej jadą. Sporo osób właśnie pali. Jednostki są na wakacjach.
Na sto kilkadziesiąt odpowiedzi, w siedemdziesięciu pojawiają się wzajemne życzenia z okazji wiosny. Natomiast Robert z Żywca składa kondolencje... z powodu odejścia zimy, a właściwie jej nie nadejścia. Chciał zarobić na śniegu, ale w tym roku było go tak mało, że turyści w ogóle nie dopisali. Nie wie z czego będzie żył w tym roku i jak dotrwa do następnej zimy. O ile ta w ogóle przyjdzie, bo przecież klimat się ociepla.
Za to Marta ze Strzelina szczęśliwa jak mało kto: tej nocy urodziła synka. Myślała, że to SMS od znajomego z gratulacjami. Albo od męża, bo ma jej dowieźć jakieś rzeczy do szpitala i co chwila się dopytuje, czego jej jeszcze brakuje, bo nie potrafi spamiętać kilku rzeczy naraz.
- A jak synek będzie miał na imię? - pytam
- Już ma. Mateusz.

A gdzie halo?

- Ja też mam na imię Norbert. Przyjechać do ciebie? - proponuje mój imiennik.
- Mam na imię Wojtek. Też mam 12 lat - to jakiś dowcipniś.
Kropeczka z Wrocławia cieszy się, że ktoś do niej napisał. Od trzech godzin siedzi za kasą w banku i ani żywej duszy. Nudno, bo nawet Internet w robocie się zepsuł.
Znajomością geografii zaskakuje natomiast Irek z Gliwic. Po tym, jak mu napisałem, że jestem z Przemyśla przysłał taką wiadomość: O Przemyśl. Fajne to wasze miasto. W sercu Bieszczad. Ale u was chyba jeszcze nie ma wiosny.
Po kilku dniach telefon umilkł.
Koniec akcji.

Wnioski? jeden, ale za to zastanawiający: ludzie SMS-a albo ignorowali, albo odpisywali. Nikt jednak nie zadzwonił, żeby porozmawiać.
Szkoda.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!