niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Magazyn

Jak zostać gwiazdą

Dodano: 10 lipca 2003, 11:31

Eksperci twierdzą, że gwiazdę można zrobić praktycznie z każdego. Światowy sukces w produkcji gwiazdy z każdego osiągnęły Stany Zjednoczone. – Bush to kompletna pomyłka, a jednak został prezydentem – twierdzi Piotr Tymochowicz, specjalista od tworzenia wizerunku publicznego.

d
Gwiazdę wszyscy rozpoznają. Gwiazda nie przejdzie spokojnie ulicą, bo fani ją rozszarpią. Gwiazda wejdzie do sklepu, to po chwili cierpi na skurcz dłoni, bo w cztery minuty rozda 2782 autografy. Na gwiazdę nierzadko czekają psychopatyczni wielbiciele. Gwiazdę ciągle ktoś krytykuje w gazecie. A jednak prawie każdy z nas chciałby być gwiazdą. Wielkim aktorem, piosenkarzem, pisarzem, modelką czy sportowcem. Bo gwiazda to także okładki kolorowych pism, programy w telewizji, propozycje matrymonialne w listach i mile szokujący stan konta bankowego. Tylko jak tą gwiazda zostać?
Seks to dobry sposób
– O tym, kto jest gwiazdą, decyduje publiczność – podkreśla Jacek Rakowiecki, redaktor naczelny tygodnika „Viva”. – Okładki czy telewizyjne talk show są raczej skutkiem, a nie przyczyna popularności. Nie wystarczy też pokazać się w telewizji. Przykład? Ludzie z „Big Brothera”. Oni tylko zaistnieli, ale ten program nikogo nie wylansował.
Ale inny program sprawił, że w Polsce pojawiła się nowa gwiazda: Kuba Wojewódzki.
– Miał osobowość telewizyjną i potrafił to wykorzystać –tłumaczy Tomasz Dąbrowski, producent z firmy „Fremantle”, produkującej „Idola”. – Do zostania gwiazdą potrzeba osobowości i szczęścia do producentów telewizyjnych. Żeby taka osoba w ogóle dostała szanse na pokazanie się. Oczywiście, sama telewizja wszystkiego nie załatwia. Postacie z „Big Brothera” pojawiły się i znikły. Może to też kwestia samej telewizji; tego, jak takich ludzi wykorzystuje. Czy ma na to w ogóle jakiś pomysł.
Zaskakujące, że nikt nie mówi o talencie. Czy gwiazda estrady musi umieć śpiewać? Czy aktor musi grać? Czy talent jest w ogóle konieczny?
Piotr Tymochowicz zajmuje się tworzeniem wizerunku polityków i artystów. Prowadzi szkolenia i uczy wywierania wpływu.
– Gwiazda to przede wszystkim charyzma – uważa Tymochowicz. – A tego można się nauczyć. Wiem, bo sam tego uczę ludzi show biznesu.
Kandydat na gwiazdę na początku musi umieć się zaprezentować i po prostu sprzedać.
– Takich ludzi jest cały tłum. Trzeba jeszcze wywierać wpływ. I bardzo ważne: odwaga – podkreśla Tymochowicz. – Trzeba po prostu mieć tupet...
• ...np. żeby uprawiać seks w domu Wielkiego Brata?
– Dokładnie. Ten program dał takim ludziom możliwość zaistnienia. I na tym się skończyło, bo dziś już nikt tego nie pamięta – dodaje Tymochowicz.
Irena Santor to nie jest gwiazda
Klasyczną polską gwiazdą jest Michał Wiśniewski, lider „Ich Troje”. Sam przyznaje, że nie umie śpiewać, a jednak sprzedaje więcej płyt niż wszyscy inni wykonawcy. I ma fanatycznych wielbicieli. A czy ktoś słyszał szlochających nastolatków na koncercie Ireny Santor?
– Michał po prostu wpasował się w rynek – mówi Krzysztof Zalewski, zwycięzca ostatniego „Idola”. – On jest megapopularny w tym kraju.
Michał Wiśniewski to klasyczna droga do sławy: pracowitość, czyli kilka lat koncertowania gdzie się da i odwaga. Bo Wiśniewski robi wszystko po swojemu, nie zważając na śmiechy i krytykę. I wreszcie wystąpił w reality show. Specyficznej charyzmy też trudno mu odmówić.
Ale w Polsce, zdaniem specjalistów, jest wiele osób niesłusznie uznawanych za gwiazdę.
– Taki Tomasz Lis W USA nie przepracowałby nawet 30 sekund – uważa Tymochowicz. – Poleciałby za prezentowanie plotek i subiektywne komentarze, co w amerykańskich informacjach jest zbrodnią. Zresztą, u nas nie ma gwiazd,
są tylko gwiazdeczki.
Kiedy do Polski przyjechał Joe Coker, to zwyczajnie przygniótł Rynkowskiego na wspólnym koncercie – dosadnie tłumaczy Piotr Tymochowicz. – Polskie gwiazdy to Chopin, Kopernik. Bo na pewno nie Edyta Górniak.
– W Polsce nie ma raczej szans na gwiazdę światowego formatu – potwierdza Jacek Rakowiecki. – Jesteśmy na peryferiach wielkiego świata, a wielki świat raczej nie zainwestuje w Polaka.
To dotyczy również zawodu modelki. Zbigniew Pakuła, właściciel agencji „ArtModels” nie widzi Polek wśród topowych modelek;
– Dobry wygląd i sylwetka to za mało, trzeba się uczyć. A u nas wiele dziewczyn ma poprzewracane w głowach. Nic nie robią. Na wybiegu bardzo ważna jest sztuka chodzenia, którą do perfekcji opanowały Kolumbijki czy modelki z byłego ZSRR, gdzie daje o sobie znać wielka tradycja baletu.
Piotr Tymochowicz szkolił również modelki.
– Polkę zawsze rozpoznam na wybiegu. Po tym, że nie umie chodzić. Stylów chodzenia jest siedem, a nasze modelki ledwo wiedzą o dwóch.
O karierze modelki trzeba myśleć już w wieku 12-14 lat.
– Wtedy jeszcze można się czegoś nauczyć – tłumaczy Z. Pakuła. – Inna sprawa, ze teraz w branży panuje mały kryzys. Ale i tak modelka w Warszawie bierze tysiąc złotych za pokaz. Za reklamę na bilboardach nawet kilka tysięcy.
Gwiazdor z kreskówki
Nie wszyscy uważają, że gwiazdę można zrobić z każdego.
– W każdej gwieździe jest jakaś wartość merytoryczna; to nie tylko praca fachowców – twierdzi Piotr Tymochowicz. I podaje przykład... Britney Spears. – Jej wygląd to substytut męskich marzeń o głupiutkiej i naiwnej blondynce. Przecież merytoryczna wartość to nie tylko intelekt. To także odpowiednie piersi w odpowiednim miejscu. Inna sprawa, że wszystko można opracować.
Swego czasu gościł w Polsce zespół „Aerosmith”, legenda amerykańskiego rocka. – Lider grupy wydaje się być spontanicznym, rockowym luzakiem – wspomina Tymochowicz. – Tymczasem on na baczność słucha swego menadżera. W krótkiej przerwie podczas koncertu w garderobie obsiadł go tłum specjalistów. Starannie układali mu włosy w nieładzie, poprawiali ubranie i podpowiadali, co powinien teraz zrobić.
Czy można więc jeszcze mówić o prawdziwych gwiazdach? Czy jest nią Ozzy Osbourne, rockowy szaleniec z Black Sabbath? Jako pierwszy wystąpił w reality show, które miał głęboko w poważaniu. Klął, chodził po domu w gaciach i niczego się nie wstydził. I nie miał obok siebie żadnego specjalisty od public relation.
A może gwiazdą jest David Beckham? W jego przypadku nigdy nie wiadomo, czy robi coś spontanicznie, czy wcześniej przygotował go cały sztab.
A może Homer Simpson, postać z kreskówki, którą Amerykanie, w profesjonalnym sondażu, wybrali na swojego idola.
A może jeszcze ktoś inny?
– Na każda osobę, która gdzieś się wybiła, przypada ileśset innych, które się nie przedarły – mówi Krzysztof Zalewski.




Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO