wtorek, 16 stycznia 2018 r.

Magazyn

Jakiem ze Świdnika na Tempelhof. Ten lot przeszedł do historii aeroklubu

Dodano: 26 listopada 2017, 09:48

Jak12A na lotnisku wojskowym Tempelhof
Jak12A na lotnisku wojskowym Tempelhof (fot. AlliiertenMuseum, Berlin/©US Air Force)

Kiedy jesienią 1983 roku wylądowali na lotnisku w Tempelhof, od razu otoczyli ich żołnierze z wycelowanymi w nich karabinami. Potem pochwalili pilota za lotnicze umiejętności. Następnego dnia na świdnickim lotnisku pojawili się smutni panowie w płaszczach…

To miał być rutynowy lot, który - jak się okazało - przeszedł do historii świdnickiego aeroklubu. Na próżno jednak szukać o nim informacji w ówczesnych gazetach. Władze PRL-u niechętnie przyznawały się, że znowu ktoś im uciekł samolotem na Zachód. Również w niemieckich archiwach trudno znaleźć jakichkolwiek materiałów na temat tego lotu. Jedynie na stronie internetowej poświęconej historii lotniska Tempelhof jest krótka wzmianka, że na tym lotnisku wylądował w 1983 r. uprowadzony samolot należący do Aeroklubu Świdnickiego. Jest też zdjęcie Jaka.

Lot

Na trop tej historii wpadł Piotr Jankowski, rzecznik portu lotniczego w Świdniku oraz autor tekstów na portalu „Świdnik na kartach historii”, gdzie opisał sprawę. - Przeglądając materiały Aeroklubu Świdnickiego natknąłem się na krótką notatkę dotyczącą tej ucieczki - mówi Piotr Jankowski. - Były to materiały IPN zawierające na kilku kartkach opis tego zdarzenia i wytyczne ówczesnej bezpieki wobec członków świdnickiego Aeroklubu.

24 października 1983 roku z lotniska w Świdniku startuje Jak12A. Za sterami samolotu siedzi 26-letni wówczas Leszek Piłat. Jest godz. 11.26. Do Jaka jest przyczepiony szybowiec Jantar 2. Kierunek: Leszno w Wielkopolsce. W kabinie szybowca siedzi Mirosław Kaczorowski. Po drodze wylądowali w Łodzi, gdzie zatankowali paliwo. Na miejsce dotarli wieczorem.

Artykuł premium
lub wykup pełny dostęp do portalu:
Prenumerata
30 dni
koszt: 10,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 30 dni
Prenumerata
90 dni
koszt: 25,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 90 dni
Prenumerata
180 dni
koszt: 40,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 180 dni
Prenumerata
360 dni
koszt: 70,00 zł
  • Nielimitowany dostęp do artykułów premium
  • Czas trwania: 360 dni
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 listopada 2017 o 09:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teraz to by się nazywało kradzież chyba ......
Rozwiń
Gość
Gość (27 listopada 2017 o 07:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
...że go Migi w tedy nie strąciły?
Rozwiń
Gość
Gość (26 listopada 2017 o 15:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mielli chłopaki szczęście. 16 lipca 1975 SP-WKW z rozkazu Jaruzelskiego zestrzelono... czechosłowacki L29 niecałe 8 km przed granica Austria skosił seria z broni pokładowej polski dwupłatowiec i posłał go do ziemi. Instruktor pilot Dionizy Bielański zginał.
Rozwiń
Gość
Gość (26 listopada 2017 o 11:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nic to jeszcze.Lepszy był przypadek gdy dwu pilotó z agro będąc w kwadracie w czasie zwykłych lotów aeroklubowych będąc w znanym sobie i pewnym gronie spytało niewinnie wtrącając w popołudniową pogawędkę z kulegami pylotamy : a chce któryś z nami za tydzień leciec do zachodniego ? Oczywizda myslałem ,że to taki żarcik. A tu faksticznie za półtorej tygodnia słyszę od fumfla pylota obecnego przy tamtej rozmowie,że chłopaki polecieli na bazę dwójka pod Zielona i zamiast agrolotniczyć siedli dwójką z grabiami na poletku ,zapakowali kompletne rodzinki i hajda na Berlin po krzakach.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!