poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Jestem wkurzona z głębokości brzucha

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 marca 2009, 14:55

Rozmowa z Sylwią CHutnik, autorką "Kieszonkowego atlasu kobiet”

• Szefowanie Fundacji MaMa, wpisy na dwóch blogach, autorski program zwiedzania miasta Warszawy, pisanie książek, z których debiutancka właśnie jest adaptowana na scenę. Podróże po Polsce na spotkania z czytelnikami. No i jeszcze bycie mamą. Pani w ogóle nie sypia, czy używa amfetaminy?

- Nie, nie żadnej amfetaminy ani innych narkotyków. I sypiam. To jest po prostu kwestia organizacji czasu. Planuję, że teraz mam dwie godziny na to, a później robię inne rzeczy.

• Pisarze, czyli artyści, nie mogą chyba być poukładani. Szał twórczy, natchnienie i tak dalej…

- Ja jestem poukładana, bo muszę. Takie upozowanie na bycie pisarzem, zarywane noce, snucie się po knajpach, to nie ja.

• Jak Bolesław Prus pisze pani od 8 do 15?

- Jak Prus i Iwaszkiewicz. Po prostu piszę. Pisanie to jest bardzo ciężka praca, bo trzeba siedzieć i pisać.

• "Kieszonkowy atlas kobiet”, który zgarnął znaczące nagrody - Książka Roku Trójki, a ostatnio dostał Paszport "Polityki” - to pani debiut. Druga książka podobno jest trudniejsza?

- Tak, bo wszyscy ją będą porównywać z pierwszą. Ja jestem czuła na krytykę i wiem, że to mnie dotknie, ale nic mnie nie zmusza do pisania, nie mam terminu, nie muszę.

• "Atlas” wydała pani w krakowskiej oficynie Ha!art. To pani ich znalazła, czy wydawnictwo szukało interesującego debiutanta?

- Znam Martę Dzido, która u nich wydała "Małż” i "Ślad po mamie”, powiedziała: wyślij do nich, co ci szkodzi. Wysłałam i kilka miesięcy była cisza.

• To były najgorsze miesiące w życiu?

- Nie, bo zupełnie zapomniałam o "Atlasie”, zwłaszcza że dostali rozgrzebane dwa rozdziały, a nie cały tekst. W pierwszym zamyśle wszystkie bohaterki, czyli bazarówa Czarna Mańka, paniopan Marian, pani Maria łączniczka z Powstania Warszawskiego i dziewczynka Marysia ginęły. Ja słucham dużo metalu, lubię jak leje się krew. Ale redaktorka błagała: oszczędź choć dziewczynkę, jej nie zabijaj. I Marysia żyje, bo tylko małe dziewczynki mogą nas uratować.

• Małe dziewczynki? A co jest cennego w małych dziewczynkach?

- Bunt. Marysia jest złą małą dziewczynką. Złą, złośliwą. Jak czytam w "Cosmopolitan” tekst: Bądź dziś niegrzeczną dziewczynką i nie sprzątaj, to nie mogę. Prawdziwe małe dziewczynki mają jasny podział świata: Albo się bawisz, albo nie bawisz. Moja bohaterka ma 11 lat i najczęściej słyszę, że to papierowa postać, że ktoś taki nie istnieje. Są dojrzałe jedenastolatki. Dziewczynki, które się jeszcze nie dały, choć wrzuca się im papę z "Popcorn” i "Bravogirl”. Sama tak jestem wkurzona z głębi brzucha. Ale w takim spontanicznym audiotele czytelników "Atlasu”: Który rozdział ci się najbardziej podoba, wygrywa literka "B”, czyli historia pani Marii, Żydówki, łączniczki z Powstania Warszawskiego.

Wszystkie bohaterki mają na imię Maria, a paniopan Marian…

- Nigdy nie potrafię zapamiętać imion książkowych bohaterów, jedno imię ułatwia sprawę. Poza tym, Maria kojarzy się z Matką Boską, a maryjne cechy poświęcenia są kulturowymi cechami polskich kobiet.

• Powstańczy pseudonim pani Marii to "Matka Boska Żydowska” Jest też Matka Boska Warszawska i modlitwa: Zdrowaś Mario, zemsty pełna/Wściekłość z Tobą (…) I błogosławiony owoc wendety Twojej. A co paniopanem Marianem?

- Każdy ma takiego idola, na jakiego zasługuje, moim jest Michał Witkowski i "Lubiewo”. Marian, który fizycznie jest mężczyzną, a wewnętrznie jest kobietą, budzi emocje, bo w tym kraju orientacja seksualna ciągle interesuje. Wątki gejowskie były, oczywiście, poruszane znacznie wcześniej, ale dopiero Witkowski, który pojechał tekstem z szaletu, coś zmienił. Wszyscy się czuli w obowiązku zająć stanowisko wobec tej książki. Dlatego jest Marian, inny niż inni mężczyźni.

• Akcja powieści toczy się w kamienicy przy Opaczewskiej w Warszawie, ten dom istnieje? Może pani w nim mieszkała?

- Ja byłam dziewczynką z bloku z prusakami i zsypem, i widziałam z okien kamienicę przy Opaczewskiej. We wrześniu 1939 roku w jej pobliżu była jedna z pierwszych barykad. W 1944 w czasie powstania w piwnicy schronili się mieszkańcy, głównie kobiety i dzieci. Niemcy wrzucili granaty, wszyscy zginęli. To jest prawdziwa historia tego miejsca. Prawdziwy jest bazar ze swoją historią. Od lat, jak wszyscy, chodziłam tam po ziemniaki i marchew. A to jest miejsce, skąd wywożono mieszkańców Warszawy po powstaniu i gdzie Ukraińcy z oddziałów pomocniczych gwałcili kobiety; często w obecności ich bliskich. W "Atlasie” są takie autentyczne wątki. Interesuję się historią miasta, znam różne mało znane fakty o wielu stołecznych miejscach. Nie można o tym zapominać, z drugiej strony, trudno idąc po pomidory ciągle pamiętać o tych gwałconych i mordowanych.

• To nie jest przyjemne.

- Bardzo przepraszam, ale nie napisałam przyjemnej książki. To nie jest miła rozrywka. Sama musiałam sobie z tym radzić i uprzyjemniać jakoś pisanie. Na przykład dając pani Marii nazwisko Wachelberska. Co jest spolszczonym brzmieniem nazwiska członka boysbandu New Kids on the Block Donnie Wahlberga.

• A jak się żyje z Paszportem "Polityki”?

- Przeżywam zainteresowanie medialne, od "Twojego Stylu” po "Politykę”. Redakcje, które nie były zainteresowane moimi tekstami, teraz dzwonią i mówią: pani Sylwio niech pani pisze, co chce, na pewno ma pani coś w szufladzie.

• Na pani blogu znalazłam wpis dla pytających: Tak, piszę nową książkę. Nie, nie wiem, kiedy skończę. Poprzednią książkę pisałam nie wiem ile. Nie wiem, na ile znaków i ile to wychodzi w druku. Nie wiem, jak się "załatwia” wydanie książki i stypendium. Tak, znam znane osoby. Nie, nie jestem pisarką. Tak, nie wiem, kim jestem. Boże!!!! Dlaczego urodziłam się taka miła!!! To już nie będę więcej pytać.

- Dlaczego? To powinno być inspirujące, przecież napisałam, że jestem miła.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!