czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Josif Karpin: Możesz nawet zatańczyć w deszczu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 maja 2014, 07:30

Rozmowa z Josifem Karpinem, choreografem i tancerzem, przewodniczącym Gminy Żydowskiej w Drohobyczu, który corocznie odmawia kadisz za Brunona Schulza.

• Gdzie są pańskie korzenie?

- Zaczniemy od taty. Mój dziadek, na imię Mojzes, urodzony pod Witebskiem, został wyznaczony przez rodzinę na rabina. Zaczął uczyć się w tym kierunku. Ale, że to były komunistyczne czasy, rzucił szkołę rabinacką. Zrobił eksternistycznie maturę, skończył medycynę na uniwersytecie kazańskim. W czasie wojny był lekarzem wojskowym, po wojnie osiadł na Uralu. Tam urodziły się wszystkie jego dzieci, w tym mój ojciec. I wszyscy, cała czwórka została lekarzami.

• Jak się poznali rodzice?

- Po wojnie mój tata został skierowany do sanatorium wojskowego w Morszynie, we lwowskim obwodzie. Tam też dostała skierowanie piękna, młoda pani Maja Suchowolska. Pan pułkownik Karpin poprosił panią kapitan Suchowolską, żeby się rozejrzała za młodymi chłopakami, ona spojrzała na ojca, a rezultat siedzi przed panem.

• Rodzinny dom?

- Jest w Drohobyczu, gdzie ojciec w 1955 roku dostał skierowanie do pracy jako kierownik wydziału ochrony zdrowia. Jak każde radzieckie dziecko poszedłem do szkoły powszechnej, potem średniej, gdzie zainteresowałem się choreografią. Nie chciałem być lekarzem, o nie. Poszedłem na polonistykę do Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Drohobyczu, tańczyłem w zespole.

• Pierwsza praca?

- W małej szkole, w wiosce w Karpatach. A ponieważ po górach zacząłem chodzić jeszcze w siódmej klasie, czułem się tam jak ryba w wodzie. Nauczyłem się w zimie ścinać drzewa, ciąć, rąbać. Szło mi dobrze, gospodarz powiedział: z panem można iść na "zarubki”. Góry to niesamowita aura. Wstaje słońce, chodzisz boso po rosie. Brakuje słów. Zwielokrotniony zapach powietrza, traw, wiatru. Światło z nieba, które przebija się przez las.

• Czy stojąc na szczycie, jest się bliżej Boga?

- Ważne pytanie. Moja rodzina była ateistyczna. Po raz pierwszy spotkałem Boga w dziwnej sytuacji. Nasza nauczycielka historii robiła nam wycieczki autostopem. Pierwsza: Drohobycz - Kaukaz. Druga: Drohobycz - Syberia. Trzecia: Drohobycz - Białe Morze, Wyspa Sołowiecka. Czwarta mogła wejść do księgi rekordów Guinessa: Drohobycz - Władywostok. Wtedy, w ciągu 45 dni, przejechałem Ukrainę, Białoruś, Litwę, Łotwę i Rosję. Podczas pobytu w Rydze zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Znalazłem się na koncercie organowym w Soborze Domskim. Jeszcze dziś ciarki przechodzą mi po plecach... Ktoś grał Bacha, Haendla i Mozarta. Siedziałem w ławce, po lewej stronie miałem duży witraż z Jezusem. Ja, ateista, wychowany w rodzinie ateistycznej gotów byłem uwierzyć w Boga. Tam po raz pierwszy z nim się spotkałem.

A dziś jest pan przewodniczącym Gminy Żydowskiej w Drohobyczu i odprawia kadisz za Brunona Schulza?

- Nie skończyłem studiów rabinackich, nie jestem rabinem, zostałem wybrany przez wspólnotę, żeby odprawiać modlitwy podczas wszystkich świąt, pogrzebów, odmawiać kadisz. Uwierzyli mi.

• Wróćmy do Brunona Schulza i ekumenicznej modlitwy na miejscu, gdzie esesman zastrzelił pisarza. Odmawia pan kadisz. Na czym polega ta modlitwa?

- Samo słowo kadisz znaczy wysławienie Boga. Wspominam dusze wszystkich Żydów zamordowanych przez hitlerowców i modlę się za Brunona Schulza. Żeby jego dusza zaznała uspokojenia. Pisarz został pogrzebany razem z innymi ofiarami akcji na terenie drugiego cmentarza żydowskiego, ale dokładnego miejsca nie zna nikt.

• Wracając do modlitwy: kiedy Żyd się modli, kłania się całym ciałem. Wpada w trans?

- Mogę tylko powiedzieć po sobie, że kiedy się modlę, istnieje tempo i rytm tej modlitwy. Jest jakaś wyższa siła, energia, która wprawia ciało w ruch. Jako tancerz mogę powiedzieć, że ono muzycznie reaguje na Boga.

• Potraficie chwalić Boga na różne sposoby. Na łące, w lesie, na rynku, w domu. Chwalić tańcząc, jedząc, rozmawiając, nawet pijąc wino. Smakowanie życia jest modlitwą?

- Myślę, że tak. Nad ranem, kiedy się budzisz, musisz wznieść modlitwę do Boga, że przeżyłeś noc i spotkałeś słońce. Idziesz spać, musisz podziękować Bogu, że dał ci przeżyć dzień i doczekać nocy. Jeśli coś zrobisz, mówisz: dzięki Boże, zrobiłem to! Nawet jak żyjesz z trudem, walczysz z przeciwnościami, możesz każdego dnia chwalić Boga, że jest słońce. Jeśli idziesz drogą, deszcz zacina ci w twarz, chwalisz Boga, że jest, nawilży ziemię, będą plony. Możesz nawet zatańczyć w deszczu.

• Z modlitwą związany jest czas szabatu?

- W piątek wieczór, kiedy na niebie zapali się pierwsza gwiazda, zaczyna się czas szabatu. Zapala się świecę szabasową, zaczyna się czas poświęcony Bogu, który trwa do pierwszej wieczornej gwiazdy w sobotę. To jest czas zapomnienia o codziennym trudzie. Ale to jest przede wszystkim czas dla Boga. Musimy rozmawiać o Bogu, musimy rozmawiać o swoich interesach w obecności Boga. To jest czas modlitwy. Mamy tylko jedno życie i nie możemy go zmarnować.

• Mezuza w drzwiach, to kolejny symbol wiary?

- Mezuza to pudełeczko zawieszone na framudze drzwi, gdzie znajduje się zwinięty pergamin z wersetem: "Słuchaj Izraelu! Haszem Bóg nasz, Haszem jest Jedyny. Będziesz miłował Haszem Boga twego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej siły swojej. Niechaj słowa te, które Ja ci dziś nakazuję, będą na twoim sercu. Będziesz je wpajał twoim dzieciom i będziesz o nich mówił, przebywając w swoim domu, idąc drogą, kładąc się i wstając. I przywiążesz je jako znak do swojej ręki i będą między twoimi oczyma, i napiszesz je na bramach i na odrzwiach domu twego”. Kiedy odmykasz drzwi, żeby opuścić dom, dotykasz mezuzy i całujesz palce. Kiedy wracasz też.

• Na znak?

- Miłości i szacunku dla Boga.

Kadisz

To w judaizmie jedna z najważniejszych modlitw, która wysławia Imię Boże, wyraża poddanie się Jego woli, wzywa do rychłego nadejścia królestwa Bożego. Często mylnie nazywana modlitwą za zmarłych. 19 listopada w miejscu śmierci Brunona Schulza spotyka się wierne grono osób kilku narodowości, także przyjezdni, którzy wtedy specjalnie pielgrzymują do Drohobycza. W niezwykłej modlitwie ekumenicznej uczestniczą ważni przedstawiciele wszystkich wyznań z Drohobycza. Josif Karpin odmawia wtedy kadisz za Brunona Schulza. Pisarz nie ma nawet swojego grobu
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Drohobycz Josif Karpin
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!