piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Julia z Lubartowa będzie chodzić. Papież dołożył do operacji

Dodano: 28 lutego 2015, 20:00

Ich największe marzenie już się spełniło. Udało się zebrać 350 tysięcy dolarów na operację 1,5 rocznej Julii Piskorskiej z Lubartowa. Rodzice chorej dziewczynki liczą, że kiedyś uda im się osobiście podziękować papieżowi Franciszkowi za wsparcie

- Nigdy nie brałam pod uwagę tego, że Julia nie poleci na operację do Stanów Zjednoczonych - przyznaje Dorota Piskorska z Lubartowa, mama 1,5 rocznej Julii. Dziewczynka w obu nogach nie ma kości strzałkowych, skokowych i piętowych. Kości piszczelowe są wygięte, zaś stopy, w których są tylko po trzy paluszki i kolana, są źle ustawione. - Wiedziałam, że musimy zrobić wszystko, żeby potrzebne pieniądze zebrać. Inny scenariusz w ogóle nie wchodził w grę.

Intensywna zbiórka pieniędzy na operację za oceanem trwała od kwietnia ubiegłego roku. Ostatnio walka toczyła się już nie tylko z tym, czy rodzinie dziecka uda się zebrać potrzebną kwotę: 350 tysięcy dolarów. Ważny był też czas. Julia musi być bowiem operowana zanim skończy 2 lata. Ten termin mija 24 lipca.

Początek

Rodzice dziewczynki wadę córki konsultowali z wieloma lekarzami, m.in. w Poznaniu i Warszawie. Przyznają, że niektórzy z medyków sugerowali, że jedynym rozwiązaniem aby Julia mogła chodzić, są protezy, a więc amputacja nóg dziecka. Rodzice nie chcieli się na to zgodzić. Znaleźli klinikę w Stanach Zjednoczonych dr Drora Paleya, która podjęła się zoperować dziecko. Ruszył kwesty. Były niezliczone ilości m.in. kiermaszy, biegi, zbiórki w parafiach, licytacje, festyny czy też pokazy mody. Pieniądze na rzecz dziewczynki zbierała też Fundacja Siepomaga.

- My pomagamy zbierać pieniądze fundacjom, których podopieczni potrzebują pomocy - precyzuje Agnieszka Nowik, członek zarządu Fundacji Siepomaga.

40 lat

Miesięcznie fundacja organizuje około 30 nowych zbiórek. Kwota, którą darczyńcy wpłacili na rzecz Julii to ponad 370 tysięcy złotych.

- To największa zbiórka jeśli chodzi o nasz portal (Siepomaga - red.) - przyznaje Nowik. - Do tej kwoty zbliża się Kacper Siewniak (zbiera na leczenie siatkówczaka - red.). Najwyższa jednorazowa kwota przekazana na rzecz Julii to 5 tysięcy złotych.

Przedstawicielka fundacji przyznaje, że darczyńcy najchętniej pomagają małym dzieciom. - Zwłaszcza w przypadku, kiedy dotyczy to chorób, które można wyleczyć. Kiedy dziecko, na które przekazują pieniądze wyzdrowieje, będzie mieć dzięki temu lepsze życie.

Fundacja stara się obrazowo przybliżyć darczyńcom o jaką kwotę chodzi. - Mama Julii podała mi kwotę, którą rodzina wydaje miesięcznie na jedzenie - wspomina Nowik.

Na tej podstawie pani Agnieszka obliczyła, ile czasu rodzina dziecka musiałby nie jeść, żeby zebrać całą potrzebą na operację sumę. Bez pomocy ludzi byłoby to co najmniej… 40 lat.

Po ostatnich informacjach zbiórka powadzona przez fundację została już zawieszona.

List

Pomysł, aby o wsparcie dla Julii poprosić Ojca Świętego pojawił się podczas plenerowej imprezy w Lubartowie. To było w październiku ubiegłego roku, podczas biegu sponsorowanego.

- Zgłaszali się biegacze i dokonywali wpłaty na rzecz dziecka - wspomina ks. Marcin Grzesiak, zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Lubelskiej. - Na scenie była pani Dorota z Julią, osoby prowadzące i ja. Wtedy też powiedziałem, że jest taki pomysł, żeby zaangażować papieża Franciszka w zbiórkę.
Duchowny przyznaje, że nie miał wątpliwości, że to może się nie udać. - Bardzo w to wierzyłem - przyznaje ks. Grzesiak. - Nie rzuciłem słów na wiatr.

To była pierwsza taka sytuacja, kiedy za pośrednictwem Caritas prośba o pomoc choremu dziecku została do Ojca Świętego skierowana.

- List do papieża napisałam odręcznie. To było na przełomie listopada i grudnia - opowiada mama dziewczynki. - Opisałam naszą sytuację. Walkę o nóżki Julci. W liście była też mowa o akcjach na rzecz naszej córeczki. Napisałam, że bardzo wielu ludzi nam pomaga, angażuje się w zbiórki pieniędzy.
Prosiłam Ojca Świętego o jakiekolwiek wsparcie i modlitwę za Julię. Nie pisałam wprost o pieniądzach, a tym bardziej o kwocie.

List został wysłany. Rodzina jednak podejrzewała, że do Watykanu nie dotarł. - Pomyślałam tak, bo nie było żadnej odpowiedzi - przyznaje pani Dorota.

Dar

Sytuacja wyglądała jednak inaczej, niż podejrzewali bliscy chorej dziewczynki. Po niespełna dwóch tygodniach ks. Wiesław Kosicki, dyrektor Caritas Archidiecezji Lubelskiej odebrał telefon z Nuncjatury Apostolskiej w Polsce z prośbą o potwierdzenie informacji, że Julka jest podopieczną CAL. Dwa tygodnie później przyszła odpowiedź.

- To było 22 grudnia, tuż przed Bożym Narodzeniem. Potraktowaliśmy to jako świąteczny prezent - wspomina ks. Kosicki.

"(…) odpowiadając na prośbę skierowaną przez rodziców do papieża Franciszka, włączyła się w nią stolica Apostolska przez dar przekazany za pośrednictwem Nuncjusza Apostolskiego” - to fragment listu od Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, arcybiskupa Celestino Migliore. - "Na pomoc w pokryciu kosztów operacji małej Juli, Nuncjatura Apostolska w Polsce przekazała wyjątkowy dar - wartościowe przedmioty jubilerskie”.

- To pierwsza taka sytuacja, że Ojciec Święty zaangażował się z działania diecezjalnej Caritas - dodaje ks. Grzesiak.

Przekazana przez papieża Franciszka kwota pozostaje tajemnicą, ponieważ Ojciec Święty poprosił, aby potraktować ten dar jako akt ewangelicznej jałmużny. Wiadomo jedynie tyle, że jest to "spora suma”.
- Biorąc pod uwagę, że podczas zbiórek udawało się zebrać jakieś tysiąc złotych to sporo czasu musiałoby upłynąć, zanim podarowaną przez papieża sumę udałoby się nam uzbierać - przyznaje tajemniczo pani Dorota.

O konkretnej kwocie, podobnie jak przedstawiciele Caritas, nie chce jednak mówić.

Operacja

O papieskim darze rodzina dziewczynki dowiedziała się tydzień temu.

- Przyjechała do nas telewizja, żeby nagrać materiał dotyczący dalszej zbiórki na rzecz Julii - wspomina mama dziewczynki. - Bardzo się zdziwiłam kiedy w drzwiach zobaczyłam też księdza Kosickiego.
Wtedy też powiedział rodzicom, że papież przekazać jałmużnę na rzecz ich córki.

- Wielkie zaskoczenie i ogromne szczęście, że akurat naszą malutką córeczką zainteresował się papież Franciszek i nam pomógł - przyznaje wzruszona mama Julii. - Nasze największe marzenie się spełniło. To jest niesamowite.

Pieniądze są już na koncie lubelskiej Caritas.

- Całość bez żadnych odliczeń zostanie przekazana na konto kliniki, w której będzie Julia operowana - dodaje ks. Kosicki.

Termin operacji dziecka jest już wyznaczony na 27 maja.

- Ta data została ustalony wcześniej. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że Ojciec Święty nam pomoże - opowiada pani Dorota. - Julia musi być operowana przez ukończeniem 2 roku życia. Termin zarezerwowałam wcześniej, w obawie, że później może nie być wolnych miejsc. Do doktora Paleya jest kolejka oczekujących. Na czerwiec i lipiec wszystkie terminy były już zarezerwowane.

Operacja dziewczynki w maju będzie polegać na rekonstrukcji stawów skokowych, których Julia nie ma.
- Zostaną też wyprostowanie kości piszczelowe - wyjaśnia pani Dorota. - Będzie też pierwsze wydłużanie jej nóżek. Bo nogi Julci są sporo krótsze niż u zdrowego dziecka. Trzeba będzie też odpowiednio ustawić jej stópki i ustabilizować, żeby mogła na nich stawać.

Marzenia rodziny się jednak nie skończyły: - Chcielibyśmy osobiście, razem z Julią podziękować papieżowi za jego dar.
Czytaj więcej o: papież franciszek julia
Gość
Marcin
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 marca 2015 o 09:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ile z tego weźmie SIEPOMAGA?

Rozwiń
Marcin
Marcin (28 lutego 2015 o 22:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

No proszę, papież się dołożył. A te polskie spasione knury, ta banda ciągle pouczających społeczeństwo biskupów i innych ani grosza nie dała. Żaden "obrońca życia" się nie dołożył, żaden "prawdziwy katolik" nie wspomógł finansowo, tylko papież musiał. A ta banda co w tym czasie robiła? Ano zajmowali się zarodkami, "dżęder", zakazywaniem koncertów zespołów metalowych, straszeniem, bredzeniem, pouczaniem.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!