niedziela, 24 września 2017 r.

Magazyn

Kandydatkę na posła pilnie znajdę

Dodano: 17 marca 2011, 13:03

Najdłużej w Sejmie mówiła Joanna Mucha (PO)
Najdłużej w Sejmie mówiła Joanna Mucha (PO)

Kobiet na listach wyborczych nie może być mniej niż 35 proc. Taki parytet wprowadzili w grudniu posłowie. Sprawdzamy, jak szefowie partii będą zapełniali paniami listy kandydatów

"Jest nas połowa na świecie. Musi być też połowa w Sejmie, Senacie, władzach samorządowych. Pamiętajmy! Jesteśmy piękne, dobre, zdolne, inteligentne i silne” – zachęca na swoim blogu Joanna Senyszyn z SLD. Problem w tym, że brakuje kandydatek na kandydatki.
Kto dyskutował, a kto się buntował

Jak w tej kadencji radziły sobie posłanki? Pomocą służy internetowy portal sejmometr.pl. W województwie lubelskim mamy 7 posłanek i 20 posłów. Patrząc na statystyki, panie prowadzą w pięciu kategoriach:

najczęściej w Sejmie wypowiadała się Gabriela Masłowska (PiS)
najdłużej mówiła Joanna Mucha (PO)
Magdalena Gąsior-Marek (PO) okazała się najbardziej zwięzła


Izabella Sierakowska ma największy procent nieobecności i najczęściej się buntowała, czyli głosowała inaczej niż koledzy z jej koła SdPl. – Ja głosuję po prostu jak chcę, mam ten luksus. Zgodnie z własnym sumieniem, nie ma dyscypliny. To nie jest bunt – tłumaczy Sierakowska.

A kogo tym razem zaproponują partie?

PO: klęska urodzaju, ale nie wszędzie

Platforma ma w lubelskim okręgu wyborczym trzy ambitne panie: Muchę, Gąsior-Marek oraz wicewojewodę Henrykę Strojnowską. Każda chce być jak najwyżej na wyborczej liście. W myśl starej zasady, że w polityce są cztery szczeble przeciwników: wróg, śmiertelny wróg, koalicjant i kolega z partii, już zaczęły się intrygi.
Joanna Mucha podejrzewa, że niedawna afera z jej wypowiedzią o starszych ludziach, którzy z nudów chodzą do lekarza, nieprzypadkowo wybuchła, kiedy układane są listy. Mucha uchodziła za mocną kandydatkę na wyborczą "jedynkę”.

Partyjni koledzy rozpowiadają, że kandydowaniem z wysokiego miejsca nie jest zainteresowana Strojnowska. – Startuję w wyborach, a na liście poniżej piątego miejsca nie będę. Każdy chce być jak najwyżej na liście – mówi Henryka Strojnowska.

Platforma ma za to kłopot w okręgu wyborczym Biała Podlaska-Chełm-Zamość. Tam drugie miejsce proponowano pani Zofii Woźnicy, radnej wojewódzkiej z Biłgoraja.


– Ostatniego słowa nie powiedziałam, choć wolałabym nie startować. Dopiero zaczęłam pracę w Sejmiku i wyborcy oczekują, żebym jako radna wspierała działania ważne dla tego terenu – tłumaczy Woźnica. Stanisław Żmijan, szef PO w województwie, z zapałem zachęcał radną do kandydowania, bo w jesiennych wyborach do Sejmiku poparło ją wielu wyborców, a cztery lata temu zabrakło jej ledwie kilkuset głosów, żeby znaleźć się w gmachu przy Wiejskiej w Warszawie.

PiS: posłanki i Smoleńsk

Na sprawdzone twarze postawi również PiS. Czyli na listach wyborczych, w pierwszych trójkach, pojawią się obecne posłanki: Małgorzata Sadurska, Elżbieta Kruk i Gabriela Masłowska.

– My nie musimy się tak gimnastykować, jak PO. U nas poprzednio w pierwszej trójce były dwie, a w pierwszej piątce trzy kobiety – mówi Krzysztof Michałkiewicz, lider PiS w lubelskim okręgu wyborczym. W okręgu bialsko-chełmsko-zamojskim szanse na "jedynkę” ma poseł Beata Mazurek.

Michałkiewicz mówi, że partia nie zdecydowała jeszcze o kryteriach ustalania list kandydatów na posłów. Jeden z działaczy PiS tłumaczy nam, że na dobre miejsce mogą liczyć ludzie z zaangażowaniem czczący pamięć Lecha i Marii Kaczyńskich i zajmujący się sprawą katastrofy smoleńskiej.
PSL: z kobietami nie mamy problemu

Utytułowana pięściarka i miss studentek Lublina – ludowcy stawiali w jesiennych wyborach samorządowych na gwiazdy. Wtedy i teraz chwalili się ponadprzeciętną obecnością kobiet wśród kandydujących na radnych miejskich w Lublinie.

– W jesiennych wyborach samorządowych na 10 kandydatów PSL do rady miasta w Lublinie, 8 to były kobiety. Teraz też bez żadnego problemu znajdziemy kandydatki – mówi Krzysztof Hetman, szef PSL w naszym województwie.

Problem w tym, że żadna z pań nie zdobyła dla PSL mandatu radnego w Lublinie. Ludowcy nie mają teraz żadnej kobiety wśród parlamentarzystów z lubelskiego. – Nie będę startować, muszę podziękować. Koncentruję się na boksie; na tym, z czego mam chleb. Może w przyszłości zajmę się polityką – mówi Karolina Michalczuk, która w lutym po raz dziesiąty została mistrzynią Polski. Nie daje się namówić na zwierzenia, jak się jej podobało kandydowanie. – Jak bym chciała się tym zająć, to pójdę na całość, teraz na to zupełnie nie mam czasu, przygotowuje się do olimpiady.

Do kandydowania nie pali się Paulina Trzcińska, miss studentek Lublina. – Mówiąc szczerze chyba nie czuję się w tym za dobrze. Studiuję i chciałabym się tym zająć. Gdybym usłyszała propozycję? Nie mówię nie. Na razie nikt mi startu nie proponował – przyznaje Trzcińska.

SLD: sięgną po radne

– Mamy wiele kobiet, do sejmiku wystawiliśmy dużą reprezentację. Weźmiemy pod uwagę panie, które dostały się i te, które startowały. Bardzo dobry wynik uzyskała pani Kazimiera Goławska z Łukowa, niemal weszła do sejmiku. Szanse na dobre miejsce będą miały radne wojewódzkie: Irena Kurzępa i Barbara Sikora – wylicza Jacek Czerniak, szef SLD w województwie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!