środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Karol, wynalazca z Grabowca

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lutego 2009, 21:26

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za pół roku powinna ruszyć produkcja niesamowitych okularów według pomysłu Karola. Tyle czasu chłopak daje sobie na stworzenie prototypu i przeprowadzenie niezbędnych badań.

Później swój patent chce sprzedać jakiemuś producentowi. A w międzyczasie pracuje nad kolejnymi wynalazkami.

Kiedy telewizja TVN ogłosiła nabór do programu "Kapitalny pomysł” Karol Kowalczuk, pochodzący z Grabowca pod Zamościem 22-letni student mechatroniki zastanawiał się tylko nad tym, czy wystartować ze sztucznymi mięśniami, czy goglami, które mogą pomagać oczom. Wybrał to drugie.

Zrobię sobie rakietę

- Bo uważam, że zawsze lepiej stawiać na to, co może także pomóc innym, a wady wzroku powodowane spędzaniem czasu przed komputerem dotykają mnóstwa ludzi - tłumaczy nam Karol Kowalczuk, który o "kapitalnych” okularach zaczął myśleć dlatego, że jego bliski kolega miał wadę wzroku.

To był strzał w dziesiątkę. 22-latek z Grabowca szedł przez kolejne eliminacje jak burza. Jego wynalazek w ostatecznej rozgrywce wygrał, pokonując około 60 innych "kapitalnych pomysłów”. Co teraz? Student mechatroniki czeka na przelanie na jego konto 300 tys. zł, które były główną nagrodą w telewizyjnym show. - I muszę jeszcze wymyślić, jak zapłacić od tego jak najniższy podatek - śmieje się.

Kłopotów z tym mieć chyba nie powinien, bo na swoim koncie ma mnóstwo innych, znacznie bardziej skomplikowanych patentów (m.in. reaktor jądrowy i rakietę kosmiczną P368028, za którą już jako 17-latek został nagrodzony podczas konkursu w Japonii) i pracuje nad kolejnymi.

Albo reaktor

- Tworzę właśnie układ, który sprawi, że samochód pokonujący ostry zakręt nie będzie wypadał z drogi - uchyla rąbka tajemnicy młody wynalazca i jakby mimochodem wspomina także o reaktorze na gaz wodny, który pozwoli z dowolnej biomasy uzyskać 50 procent wodoru i 50 procent czystego tlenku węgla. - To idealne paliwo - kwituje.

Wiadomość o jego sukcesie w programie TVN lotem błyskawicy obiegła Grabowiec. Dumni z Karola są nie tylko jego rodzice.

- No bo jak nie? Toż to nasz chłopak - mówi Franciszek Minnik, sąsiad Kowalczuków, a jego żona Weronika Minnik dodaje: A przy tym taki dobry, spokojny, grzeczny, zawsze pomocny rodzicom i dziadkom.

Nad czymś pracuje

- Zawsze wiedziałam, że jest wyjątkowy - zapewnia Teodozja Cybulska, nauczycielka fizyki i wychowawczyni Karola z liceum w Grabowcu. - Nawet jak spóźniał się z jakimś zadaniem, byłam cierpliwa, bo miałam pewność, że pracuje właśnie nad czymś własnym.

- Karol zawsze miał niesamowite pomysły, a ich realizacją zajmował się jego tata, który jest mechanikiem samochodowym, znanym w okolicy jako "złota rączka” - dorzuca Jan Nowak, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Grabowcu. Kilka dni temu umówił się już z ojcem Karola, że jak tylko chłopak pojawi się w Grabowcu, to złoży wizytę w szkole i spotka się ze swoimi młodszymi kolegami, dla których już jest autorytetem.

Bo lubił pokręcić

Rówieśnicy Kowalczuka wspominają go jako zwykłego kolegę z klasy. - Normalny był po prostu. Jak każdy z nas. Żaden prymus, żaden kujon. Zwykły chłopak - opowiada Łukasz Krauze, który nadal mieszka w Grabowcu. - Może i coś wymyślał, ale się nigdy tym nie chwalił. Widać po cichu robił swoje, a na studiach w Warszawie widocznie się rozwinął.

- On od małego lubił coś rozkręcić, a potem złożyć. Czasem bywało, że napsuł i wtedy chował pod łóżko - mówi Irena Kowalczuk, mama geniusza.

- On jest jak kot, który chodzi własnymi drogami. Uczył się tylko tego, co go interesowało - dorzuca ojciec Ryszard Kowalczuk.

Rzeczywiście: do piątej klasy szkoły podstawowej Karol przynosił do domu świadectwa z czerwonym paskiem. Później przestał, bo nie wszystko było dla niego warte poświęcania czasu. - Raz nawet dyrektor zadzwonił, że Karol uciekł ze szkoły - przypomina sobie ojciec. - Okazało się, że w tym czasie siedział w bibliotece.
Fizykę czytał…

Nic się nie zmarnuje

Państwo Kowalczukowie nie mają jednak wątpliwości, że sukcesy ich syna to wynik jego ambicji i dążenia do raz wyznaczonego celu. On sobie na pewno nie odpuszcza. Pytali, czy przypadkiem za nagrodę nie zechce kupić sobie mieszkania w Warszawie. Stanowczo się temu sprzeciwił. - Powiedział, że nie wolno mu tych pieniędzy zmarnować. Chce je wydać na to, by sfinalizować swój zwycięski projekt.
- Przede mną mnóstwo roboty - mówił nam Karol w drodze na spotkanie z optometrystą, czyli jednym z wielu specjalistów, których badania będę chciał wykorzystać przy stworzeniu prototypu moich okularów.

Półtora metra

Młody wynalazca obawia się jednak, że choć 300 tys. od TVN to dużo pieniędzy, to może się okazać, że zbyt mało do sfinalizowania zadania. - Liczę, że w razie potrzeby znajdę jeszcze jakichś sponsorów.

A ile za jego wynalazek trzeba będzie zapłacić, gdy trafi już do produkcji? Najprostsza wersja nie powinna być droższa niż 1,5 tysiąca złotych, ale koszt tych bardziej zaawansowanych technologicznie może sięgnąć kilku tysięcy złotych. - A ja będę z praw do nich żył długo i szczęśliwie - cieszy się Karol. Na razie, sam nawet z "kapitalnych” okularów nie korzysta. - Mam duży, 22-calowy monitor w komputerze i nigdy nie siadam przed nim w odległości mniejszej niż półtora metra.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Mati
Gość
~Mirek~
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Mati
Mati (6 listopada 2012 o 02:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I gdzie je można kupić?
Rozwiń
Gość
Gość (11 września 2010 o 13:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kiedy te okulary będą gotowe by móc je kupić
Rozwiń
~Mirek~
~Mirek~ (12 maja 2010 o 22:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy te okulary pojawiły sie już w sprzedaży?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!