piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Kiedy ludzie ciągną językami po ziemi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 kwietnia 2009, 10:43
Autor: Piotr Stasiuk

Cały tydzień pracy czekają na weekend. Dla jednych to sposób na odreagowanie stresu. Dla innych okazja zaprezentowania z dumą pielęgnowanego latami skarbu.

Jeszcze inni przedłużają sobie w ten sposób młodość. Ale tego nie da się opisać: trzeba wsiąść na motor, przekręcić manetkę i dodać gazu.

- Za ścigaczami nie przepadam, ale gdy widzę dobrego Choppera, nogi miękną w kolanach - mówi Sasza Krajewski z Zamościa. - Po prostu mnie to kręci.
Ciężko byłoby mu ustać w ubiegłą sobotę w Zwierzyńcu. Wyjątkowy, pierwszy Wiosenny Zlot Motocyklistów, mimo dwóch konkurencyjnych imprez (m. in. w Bieszczadach), ściągnął około 500 bardzo różnych i rzadko spotykanych maszyn.

Polska perła

Wychodził właśnie z wojska, nadarzyła się okazja i kupił motor. - Nie szaleję specjalnie za motorami. Po prostu kupiłem i jest - mówi skromnie Jarosław Czochra ze Zwierzyńca. - To Sokół 1000 CWS M111, od wojny cały czas na chodzie. Wszystkie części oryginalne. Do mnie należało tylko malowanie - mówi, tym razem nie ukrywając dumy.

Motor ma boczny wózek, na którym osadzony jest karabin maszynowy Browning 28. Był produkowany w latach 1934 - 39 na potrzeby wojska. Wśród uczestników zlotu wzbudza ogromne zainteresowanie. Niewiele takich maszyn pozostało i to w takim stanie. To rzadka okazja, żeby mu się przyjrzeć. - Na zloty nie jeżdżę, bo się nie opłaca. Tylko jak zlot jest na miejscu lub w okolicach - mówi Czochra.
- Ludzie ciągną językami po ziemi za takim motorem, jak ten - kwituje Marek Siemczyk.

Chirurdzy tną powietrze

Marek robi specjalizację z chirurgii. Jego sposób na stres związany z pracą to Yamaha Buldog o pojemności 1100. - Kupiłem go, bo jest duży i ja jestem duży. Pasujemy do siebie - śmieje się. - Na zlocie jestem po raz pierwszy i jest świetnie. Przyjechałem spotkać się ze znajomymi z klubu Harleya. U mnie Harley będzie następny, to naturalna kolej rzeczy - dodaje.

U Roberta Zymona, na co dzień również chirurga, zadecydował przypadek, choć ściśle związany z jego profesją. - Na początku był Junak, potem długo, długo nic... Aż do dnia, kiedy zacząłem rozmawiać z pacjentem, który miał motor Royal Enfield - wspomina. - Od słowa do słowa, zaczął mi go pożyczać i tak zaczęło za mną chodzić. Chciałem znaleźć odskocznię i znalazłem.

Teraz jeździ, stylizowanym na wersję z lat ‘50 Harley'em Heritage Softile. - Nie ma to jak po dyżurze wskoczyć na motor i odetchnąć - zapewnia.


Całe życie na motorze z żoną

- Już ojciec zaszczepił u mnie i u brata żyłkę do jednośladów. Nie mieliśmy auta, za to dwie Jawy 250 i 175 - wspomina Wojciech Sirko z Zamościa. - Teraz nasza córka też już się odgraża, że chce robić prawo jazdy na motor. Ale najpierw matura - wtrąca żona, Ewa Sirko.

- Non stop jeżdżę od 8 lat, a motory zmieniałem sześciokrotnie. Miałem dwie Hondy VTX, Hondę Pan european, BMW K1200 LT - dodaje Wojciech. Każdą wolną chwilę spędza w garażu. Wszystkie motocykla remontował sam.

- Motory to duże zabawki dla dużych chłopców - żartuje. - Korzystam z pasji męża i dużo z nim jeżdżę. Byliśmy na Węgrzech i Słowacji. Trwa remont BMW, którym wybieramy się do Chorwacji - planuje Ewa Sirko. Jej mąż uważa, że po motorze można poznać charakter człowieka.

\"Dziki Bill” Hickok

- Zaczynałem, jak wielu, od Junaków. Po długiej przerwie wróciłem do swojej pasji i jeżdżę od 10 lat. Miałem między innymi dwie Yamahy Roadstar i Dragstar - opowiada Leszek Bieniek z Końskowoli. Teraz ma Harley'a Elektrę, który zwraca uwagę kunsztownymi malunkami. - Ten motor jest już tak dopieszczony, że nie zamierzam go zmieniać. Na obrazach jest historia "Dzikiego Billa” Hickoka.

"Dziki Bill” był szeryfem i hazardzistą, prawdziwą legendą Dzikiego Zachodu. - Miał żelazną zasadę: zawsze siadał do gry plecami do ściany. Raz usiadł tyłem do wyjścia - opowiada Bieniek. - I dostał kulę w plecy od tchórzliwego Jacka McCalla. Między innymi ta scena przedstawiona jest na malunkach. Na tylnym błotniku jest list gończy za mordercą, a nieco wyżej rozdanie, jakie miał w ręku Bill - pokazuje Bieniek. Od tamtej pory zwane "ręka umarlaka”. Dwa asy i dwie ósemki: trefl i pik. Piąta karta pozostała zagadką…

Amazonki

Coraz więcej kobiet dosiada stalowych rumaków. - Obalamy mity. W obecnych czasach trudno mówić, że to jest dla mężczyzn, a tamto dla kobiet - mówi Edyta Szczęch-Jajuga, szefowa Towarzyskiego Klubu Motocyklowego Pracowników i Klientów PKO BP, jeden z organizatorów zlotu w Zwierzyńcu. - W klubie na stu członków, prawie połowa to panie. Pełne równouprawnienie. Myślę, że kobieta na motocyklu kojarzy się z kobietą spełnioną i niezależną.

Jej motor to Yamaha V Star. Zmniejszone gabaryty i moc sprawia, że jest dobrze dopasowany do kobiet.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kolka
kolka
Misiek
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kolka
kolka (3 maja 2009 o 00:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bezmyślny "paliguma" to też motocyklista? W pobliżu mojej dzialki rekreacyjnej paru takich znęca się nad tymi pojazdami -podejrzewam,że u nich
psychika szwankuje -ale przepraszam dlaczego ja mam wąchać smród palonej gumy i głośną"skargę" silnika na deb***owatego użytkownika?
Demokracja demokracją ale to powinno być karane.
Rozwiń
kolka
kolka (2 maja 2009 o 23:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Misiek napisał:
On miał chyba na myśli przeciskanie sięw korkach. W Polsce normalne jest, że kierowcy na widok powoli przeciskającego się środkiem motocyklisty otwierają drzwi i wrzeszczą, że motor ma stać w korku tak samo jak oni...
Przy większej prędkości motocykliści raczej nie ryzykują nadmiernego zbliżenia, w końcu to kierowca ma tonę blachy dookoła, no nie?
A 80% wypadków z udziałem motocyklistów jest powodowanych przez kierowców - tak twierdzi policja i każda firma ubezpieczeniowa. No to kto powinien bardziej uważać???
Odkąd mieszkam w Londynie, mogę jeździć cały rok do pracy (oprócz kilku śnieżnych dni) i czuć się bezpiecznie. Tu jest mnóstwo motocykli i skuterów, dealer od którego kupiłem swój sprzedaje miesięcznie więcej niż wynosi cała roczna sprzedaż wszystkich jednośladów w Polsce! Normalne jest, że kierowcy odsuwają się na bok żeby pośrodku było miejsce dla przeciskających się motocykli. Kierowcy autobusów i ciężarówek nie wymuszają na zasadzie "duży może więcej". Zadziwia mnie podejście kierowców w polsce - skoro oni stoją w korkach to motocykliści też powinni. Nie chcecie staćw korkach, kupcie skutery albo rowery! Czy ja mówię kierowcom, że skoro ja moknę, to i oni powinni odciąć dach??? Aha, samochodem też jeżdżę, ale tylko na dalsze trasy, bo w londyńskich korkach to bez sensu...

O czym z wami rozmawiać moto-CYRK-iści ?skoro jeden musieć pisze przez "ó" a drugi Polska pisze przez małe "p".Jak wam wytłumaczyć,że ograniczenie prędkości obowiązuje wszystkie pojazdy silnikowe i motocykle też ,a może "TYSZ"
Rozwiń
Misiek
Misiek (2 maja 2009 o 16:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SZOFER napisał:
MŁODY JA CHCĘ TYLKO JEŹDZIĆ BEZPIECZNIE I NIKOGO NIE POTRĄCIĆ. OD WYMIJANEGO MOTOCYLKLA MOTOROWERU ROWERUMUSZĘ ZACHOWAĆ ODSTĘP MINIMUM 1METR. TO CHYBA POWINNO OBOWIĄZYWAĆ I MOTOCYKLISTĘ , A NIE WCISKAC SIĘ NIE BACZĄC NA BEZPIECZNĄ ODLEGŁOŚĆ. CHYBA JEDNAK PRZYSZEDŁ CZAS NA "WARZYWKA". ZACHOWAJMY OSTROŻNOŚĆ.


On miał chyba na myśli przeciskanie sięw korkach. W Polsce normalne jest, że kierowcy na widok powoli przeciskającego się środkiem motocyklisty otwierają drzwi i wrzeszczą, że motor ma stać w korku tak samo jak oni...
Przy większej prędkości motocykliści raczej nie ryzykują nadmiernego zbliżenia, w końcu to kierowca ma tonę blachy dookoła, no nie?
A 80% wypadków z udziałem motocyklistów jest powodowanych przez kierowców - tak twierdzi policja i każda firma ubezpieczeniowa. No to kto powinien bardziej uważać???
Odkąd mieszkam w Londynie, mogę jeździć cały rok do pracy (oprócz kilku śnieżnych dni) i czuć się bezpiecznie. Tu jest mnóstwo motocykli i skuterów, dealer od którego kupiłem swój sprzedaje miesięcznie więcej niż wynosi cała roczna sprzedaż wszystkich jednośladów w Polsce! Normalne jest, że kierowcy odsuwają się na bok żeby pośrodku było miejsce dla przeciskających się motocykli. Kierowcy autobusów i ciężarówek nie wymuszają na zasadzie "duży może więcej". Zadziwia mnie podejście kierowców w polsce - skoro oni stoją w korkach to motocykliści też powinni. Nie chcecie staćw korkach, kupcie skutery albo rowery! Czy ja mówię kierowcom, że skoro ja moknę, to i oni powinni odciąć dach??? Aha, samochodem też jeżdżę, ale tylko na dalsze trasy, bo w londyńskich korkach to bez sensu...
Rozwiń
SZOFER
SZOFER (2 maja 2009 o 15:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
MŁODY JA CHCĘ TYLKO JEŹDZIĆ BEZPIECZNIE I NIKOGO NIE POTRĄCIĆ. OD WYMIJANEGO MOTOCYLKLA MOTOROWERU ROWERUMUSZĘ ZACHOWAĆ ODSTĘP MINIMUM 1METR. TO CHYBA POWINNO OBOWIĄZYWAĆ I MOTOCYKLISTĘ , A NIE WCISKAC SIĘ NIE BACZĄC NA BEZPIECZNĄ ODLEGŁOŚĆ. CHYBA JEDNAK PRZYSZEDŁ CZAS NA "WARZYWKA". ZACHOWAJMY OSTROŻNOŚĆ.
Rozwiń
Prawo81
Prawo81 (2 maja 2009 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
SZOFER napisał:
SZANOWNI MOTOCYKLIŚCI PROSZĘ WAS BYŚCIE NIE JEŹDZILI PO LINIACH CIĄGŁYCH ŚRODKIEM JEZDNI. SAMOCHODEM TRUDNO WTEDY UTRZYMAĆ WŁAŚCIWY ODSTĘP OD MOROCYKLA 1M I O POTRĄCENIE NIETRUDNO A KAŻDY CHCIAŁBY TEGO UNIKNĄĆ.


Panie Szofer jeździmy tylko środkiem jezdni kiedy mósimy przeciskać się między samochodami,których kierowcy nie chcą zjechać odrobinę do prawej robią to niektórzy specialnie trzymając się zawzięcie srodka jezdni.Ja kiedy jadę samochodem zawszę stojąc w korku odsuwam się do prawej żeby nie utródniać przejazdu motocyklistom czy rowerzystom niekiedy.Bądzmy uprzejmi dla siebie nawzajem i nie będzie żadnych nieprzyjemności.My mamy takie prawo i z niego kożystamy.Prawo i to pisane w ust.o ruchu drogowym.Z Kolej jadąc samochodem tak jak napisałeś kierowca samochodu ma obowiązek utrzymania odstępu min.1 m.Przy okazji mała uwaga do kierowców MPK którzy widzać motocykl dziwnie emanują Hamstwem i Buractwem w postaci nieprzewidzianych manewrów min.zajeżdżania drogi.Sam miałem kilka krotnie taką sytuacją,że zajechał mi MPK drogę w beszczelny sposób i nawet nie zwrócił uwagi na muj sygnał.Nast.razem ktoś bardziej nerwowy pojedzie za takim delikwentem do najbliższego przystanku i wytłumaczy mu w mniej miły sposób swoją sprawę i może byc nieciekawie.Z pozdrowieniami do Ludzi którzy mają jeszcze w sobie odrobinę szacunku do innych i kultury osobistej.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!