środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Kiedy pacjent ugryzie lekarza. Z czym zmagają się medycy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 czerwca 2011, 14:23

 (Archiwum)
(Archiwum)

Chory gryzący ratownika, nastolatek demolujący gabinet czy opluwająca pielęgniarkę dziewczyna przestała już dziwić lekarzy i pielęgniarki. Już nie tylko oszczerstwa i pomówienia ze strony pacjentów i współpracowników stały się codziennością w ich pracy. Problem w tym, że nieodłączną częścią szpitalnej kultury staje się też fizyczna agresja pacjentów w stosunku do personelu.

Leszek Kubicz, dyrektor Lubelskiej Izby Lekarskiej, przyznaje, że coraz więcej lekarzy skarży się na ataki agresji ze strony pacjentów.

– Dlatego w lutym 2010 roku przy okręgowych izbach lekarskich powołano nową funkcję społeczną, tj. okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej. Wówczas oficjalnie zwróciło się do nas 12 lekarzy, którzy prosili o pomoc w odparciu zarzutów, pomówień i oszczerstw, kierowanych w ich stronę przez pacjentów bądź współpracowników.

Tylko od stycznia 2011 wpłynęło do nas 6 takich skarg. Trzy z nich dotyczyły agresywnych pacjentów. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Szantaż i pogróżki

– W ośrodkach zdrowia dochodzi do różnych sytuacji. Od codziennych sprzeczek, przez obrzucanie personelu medycznego błotem, czy pogróżki – wyjaśnia dr Jacek Niezabitowski, okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej w Lublinie. – Niedawno zgłosił się do nas lekarz, który poskarżył się, że chory grozi, że podpali mu samochód.

Zdaniem dr. Niezabitowskiego, takie sytuacje wywołane są zwykle niezadowoleniem pacjentów, którzy muszą chociażby czekać w kolejce na przyjęcie.

Maria Jabłońska, pielęgniarka w izbie przyjęć w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Lublinie, wiele razy przekonała się o tym, że chorzy zwykle dają o sobie znać, gdy muszą czekać w kolejce. – Wtedy obrażają personel medyczny. Kilka dni temu do izby wbiegł mężczyzna. Wymuszał, by natychmiast usunąć mu kleszcza – opowiada pielęgniarka. – Krzyczał, że śpieszy mu się do pracy. Zanim jednak dojdzie do zabiegu, osoba musi zostać u nas zarejestrowana. Mężczyźnie nie spodobało się to, że musi czekać. Obrzucił nas szeregiem wulgaryzmów i... wyszedł.

Trzeba wezwać policję

W zeszłym roku wzburzony i agresywny mężczyzna ugryzł ratownika medycznego, który próbował mu pomóc. – Oswajamy się z takimi sytuacjami coraz bardziej – dodaje Jabłońska.
Obrażają jednak nie tylko chorzy, cierpiący i zdenerwowani pacjenci.

– Kilka dni temu ubliżała nam pijana dziewczyna, która towarzyszyła jednemu z pacjentów – opowiada Agnieszka Jankowska, pielęgniarka oddziałowa z izby przyjęć szpitala kolejowego w Lublinie. – Utrudniała przeprowadzenie podstawowych czynności. Musieliśmy wezwać policję. Zresztą, wielokrotnie prosiliśmy już o pomoc funkcjonariuszy. Często w przypadkach, kiedy chorzy demolowali pomieszczenia szpitalne. Takie sytuacje to już dla nas codzienność.

Narzekają też pracownicy oddziału toksykologii w szpitalu im. Jana Bożego w Lublinie. Sama ordynator oddziału, dr Hanna Lewandowska-Stanek, nie przypomina sobie, by chory ją obraził.

– Jednak lekarze dyżurni bardzo często skarżą się, że pacjenci kierują w ich stronę różne oszczerstwa. Na nasz oddział trafiają pacjenci pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Obrażanie z użyciem wulgaryzmów stało się tu już niechlubną normą.

Psychiatrzy skarżą się najrzadziej

Z krajowych zestawień dostępnych w Naczelnej Izbie Lekarskiej wynika, że najczęściej o pomoc zwracają się interniści, kardiolodzy, chirurdzy i ortopedzi. Tuż za nimi są położnicy i ginekolodzy, a dalej dentyści, pediatrzy, chirurdzy dziecięcy, a na końcu psychiatrzy.

W jakich sprawach lekarze najczęściej szukają pomocy? – Na pierwszym miejscu są pacjenci oskarżający o powikłania chorobowe. Na drugim: nieetyczne zachowania lekarza. Na trzecim: śmierć, później poświadczenie nieprawdy, dalej naruszenie praw chorych psychicznie i konflikty między lekarzami – wymienia lek. Jolanta Orłowska-Heitzman, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej. – Przyjęcie korzyści materialnej są przede wszystkim nagłaśniane i osądzane w mediach, a po tych medialnych zawirowaniach trafiają do rzecznika. Jasno trzeba powiedzieć, że takie sprawy są rozpatrywane, lecz – jak w każdym innym przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa – pierwszeństwo w prowadzeniu tego typu spraw ma powszechny wymiar sprawiedliwości.

Savoir-vivre dla lekarzy

Część spraw, kierowanych do rzecznika odpowiedzialności zawodowej to skargi dotyczące konfliktów między lekarzami. – Zawsze trudne i skomplikowane. Trudno nieraz dociec przyczyny nieporozumienia, a decyzja o sposobie zakończenia postępowania budzi wiele emocji ze strony zainteresowanych – podkreśla Katarzyna Strzałkowska, rzecznik prasowy NIL. Dlatego nauczyciele medycyny podczas zajęć kładą nacisk również na prawne aspekty hipotetycznych spraw, które mogą przytrafić się przyszłym lekarzom w praktyce.

– Uczulają nas na różne reakcje ze strony pacjentów – mówi Ola, studentka trzeciego roku medycyny na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. – Prowadzący przedstawiają nam także prawną stronę sytuacji i sposób, w jaki możemy bronić swoich praw.

Katarzyna Strzałkowska dodaje, że niepokoi ją duża liczba skarg dotyczących nieetycznych zachowań lekarzy. – Chodzi o sposób odnoszenia się do chorych i ich rodzin lub braku czasu na rozmowę z pacjentem i jego rodziną w celu poinformowania o planowanym sposobie diagnozowania i leczenia oraz rokowaniach, co do zdrowia i życia. Informacja udzielana pacjentowi czy jego rodzinie musi być podana w sposób dla nich zrozumiały i lekarz musi znaleźć czas na taką rozmowę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
gosc
gregor
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

gosc
gosc (11 czerwca 2011 o 10:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bo to nie sa normalni ludzie tz. pacjeci, w nich siedza demony i nalezalo by poprosic o pomoc ksiedza egzorcyste.
Rozwiń
gregor
gregor (11 czerwca 2011 o 10:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie z bólu robią różne rzeczy, nie ma sie co w takich przypadkach dziwić. Najgorzej jak masz w sobie jakieś urządzenie na żywca i z bólu aż Tobą rzuca, strach żeby sobie czegoś nie zrobić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!