sobota, 16 grudnia 2017 r.

Magazyn

Kiełbasa pod lupą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 czerwca 2006, 18:19
Autor: Paweł Puzio

Z czego jest ten serek zrobiony? A w tej kiełbasie to w ogóle jest mięso? I dlaczego ona taka kolorowa jest? Konserwa też ciekawa... dziecko uciekło, jak zobaczyło, co jest w środku. A mortadeli to nawet pies nie chciał ruszyć. Prawda jest taka, że każde zakupy w sklepie niosą ze sobą ryzyko. Ale jest ktoś, kto kontroluje żywność, zanim trafi ona do sklepów

Tydzień zaczynają od zebrania: szef wytycza szczegółowe plany kontroli. Wkrótce inspektorzy z poszczególnych branż ruszają w teren. Ich celem jest wykrycie wad wędlin, warzyw, owoców, napojów i słodyczy, zanim te trafią do handlu. To oni dbają o nasze żołądki.

Lotna brygada

Inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych jest jak lotna brygada pogromców duchów. Ich samochód budzi przerażenie wśród producentów żywności.
Wpadają znienacka i od razu biorą się do roboty. Tropią wodę w kiełbasie, liczbę procentów w wódce, skład taniej nalewki, znanej w szerszych kręgach pod zawadiackim pseudonimem "mózgotrzep” czy zgodność etykiet z polską normą.
- Pracuje u nas 28 inspektorów specjalizujących się w 18 branżach - wyjaśnia Marian Jaworski, wojewódzki inspektor z Lublina. - Każdy z nas ma prawo kontrolować artykuły żywnościowe u producenta lub hurtownika; jeszcze przed tym, jak trafią do obrotu handlowego. Możemy nałożyć karę, skierować sprawę do prokuratury, albo wycofać całą partię towaru.
Mówiąc krótko, nieuczciwy producent może ponieść straty sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. A takich producentów, niestety, nie brakuje. Tylko w ubiegłym roku na 228 kontroli aż w 86 przypadkach inspektorzy wykryli nieprawidłowości.

Słodki schaboszczak

Przeterminowane drożdże i dodatki, zbyt dużo spulchniacza, złej jakości mąka, a do tego wszystkiego jeszcze złe znakowanie - to główne grzechy lubelskich piekarni. - Nie są to zbyt częste przypadki, ale zdarzają się - dodaje Marian Jaworski. - Ogólnie jakość pieczywa w naszym województwie jest dobra.
Zdarzają się jednak kwiatki. - Kontrolowaliśmy piekarnię i pod lupę wzięliśmy bułkę tartą. Okazało się, że gospodynie po użyciu tejże bułki serwowałyby słodkie kotlety schabowe czy mielone - śmieje się Jaworski.
Wytłumaczenie było bardzo proste: producent - wbrew polskiej normie - mielił też słodkie bułeczki.

Problem z etykietą

Największym problemem w przypadku masła, które nie zawsze jest masłem, jest... opakowanie. Producenci starają się tak projektować etykiety, by łudząco przypominały te z masła. - Wszystko jest uregulowane przez przepisy - tłumaczy Grzegorz Bartoszek, kierownik sekcji obrotu z zagranicą w lubelskim WIJHARS. - A tymczasem nawet kolorystyka i układ informacji łudząco przypomina etykiety z masła.
Prawidłowa etykieta może być tylko w języku polskim. Po drugie, wszystkie informacje o produkcie, składzie i terminie ważności muszą być tak zaprojektowane, aby były w jednym polu widzenia, łatwe do odczytania. - Mało tego, do każdej masy produktu jest określona wysokość dopuszczalnej czcionki - dodaje Marian Jaworski. - Produkty o masie lub pojemności do 50 mililitrów nie mogą być opisane czcionką mniejszą niż 2 milimetry, od 50 do 200: nie mniejszą niż 3 mm, od 200 do 1000: nie mniejszą niż 4 mm... - tłumaczy dyrektor Jaworski. Może to i biurokracja, ale w tym wypadku chodzi przecież o nasze żołądki.

Kiełbasa pod kontrolą

- Jakość wytwarzanych na naszym terenie wędlin jest dobra. Wyrywkowe kontrole nie wykazują odstępstw od obowiązujących norm. W ostatnim rzucie, kiedy badaliśmy pięć zakładów, pod lupę wzięliśmy 20 partii kiełbas o łącznej masie ponad ośmiu ton i tylko w jednym przypadku wykryliśmy nadmierną zawartość wody - tłumaczy nam Jaworski.
To nie oznacza, że inspektorzy tracą czujność. Z każdej badanej partii wędliny do laboratoium trafia próbka. Tu są one mielone, ważone i suszone. Laboranci badają ich skład i sprawdzają, ile jest tłuszczu, a ile białka czy zamienników. - Każdą próbkę badamy zresztą dwa razy - dodaje Renata Wojtysiak, p.o. kierownik Specjalistycznego Laboratorium WIJHARS w Lublinie.

Inne też po nadzorem

W 2005 roku lubelski wojewódzki inspektor wydał 197 decyzji zakazujących wprowadzenia do obrotu 238 ton różnego rodzaju towarów łącznej wartości 347 tysięcy złotych.
Co wykryli inspektorzy?
W przetworach owocowo-warzywnych było np. za mało warzyw czy owoców. W alkoholach najczęściej brakowało procentów. - Jakość wyrobów z Lubelszczyzny z roku na rok zdecydowanie się poprawia. Notujemy coraz mniej prób zafałszowania żywności czy wpadek producentów - podkreśla Jaworski.
Możemy się też pochwalić produktami z mleka, które należą do polskiej czołówki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!