poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Klątwa spod sceny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2008, 11:09

Kiedy w 1822 roku Łukasz Rodakiewicz stawiał teatr na działce podarowanej przez mu przez teścia - Kaspra Drewnowskiego

- wiedział, że wcześniej stał tu kościółek szarytek. Miał dokopać się do katakumb, zamknąć je i nad nimi zbudować scenę. Zaś w rodzinie Makowskich, właścicieli teatru, zachowała się legenda o klątwie, która miała dosięgnąć tego, kto rozkopie podziemia. Właśnie je rozkopano...


Czy pod fundamentami teatru rzeczywiście kryją się katakumby klasztoru Szarytek?

- Są. Na pewno są. Kto je naruszy, tego zabije klątwa. Dlatego Rodakiewicz zamknął podziemia. Ojciec powtarzał nam, że kto rozkopie te podziemia, naruszając architekturę budynku, obudzi tę klątwę - mówi twardo Jerzy Makowski, syn ostatniego właściciela Starego Teatru, też Jerzego.

Historia na śmietniku

W odbudowywanym właśnie teatrze przy ul. Jezuickiej grała Helena Modrzejewska. - Ojciec opowiadał, że w garderobach jak skarbu dotykał sukni, w której grała. Albo jak na kolanach sadzał go Adolf Dymsza - dodaje Romuald Makowski, drugi z synów ostatniego właściciela teatru.

Do 1939 r. zabytkowy teatr przetrwał w nienaruszonym stanie. We wrześniu bomba naruszyła jedną ze ścian, ale Niemcy zostawili teatr w spokoju. W latach 50. przeprowadzono pobieżny remont, podczas którego z zaplecza teatru usunięto archiwalne zbiory, gromadzone jeszcze przez Julię Makowską, córkę Rodakiewicza. Wywieziono je na śmietnik. W ,81 budynek został opuszczony przez Wojewódzki Zarząd Kin, który prowadził tam Kino Staromiejskie. Od tamtego czasu teatr się rozpadał: w odciętym od prądu budynku wybito okna, spalono wnętrze. Pijazki urządzili sobie w nim melinę.

Co siedzi pod teatrem

Z zewnątrz Teatr Makowskich, najstarszy po Starym Teatrze w Krakowie budynek teatralny w Polsce jeszcze się trzyma. Nie ma wyjścia. - Spięliśmy go potężnymi sztabami, teraz podbijamy fundamenty - relacjonuje inż. Jerzy Bernat, który kieruje odbudową teatru.

W środku teatr przypomina dekoracje do filmu science fiction. Nie ma widowni. Nie ma trzykondygnacyjnych lóż i balkonów; rozebrane, czekają na konserwację.
Zamiast stropu parteru dębowe dechy, a pod nimi fragmenty fundamentów i lochy.

- Okazuje się, że Łukasz Rodakiewicz postawił budynek na dwóch działkach. W XVI wieku stały tu dwie kamienice. Jedna z nich należała do niejakiego Rudgiera - mówi Rafał Niedźwiadek z firmy Archee, archeolog, który nadzoruje prace budowlane.

Mieszczanin spod podłogi

Ale to jeszcze nic. Ostatnio archeolodzy odkryli pomiędzy fundamentami kamienic domostwo z okresu średniowiecza. - Drewniany dom o wymiarach 5x5 metrów. Stał frontem do dzisiejszej ulicy Dominikańskiej. Należał do kupca lub rzemieślnika - wyjaśnia nam Rafał Niedźwiadek. - Mieszczanin do biednych nie należał, co potwierdzają srebrne dukaty znalezione na miejscu. Jednak pożar, którego ślady widoczne są w drewnie, doszczętnie zniszczył budynek. Pod ciężarem dachu płonący dom runął na bok - dodaje Rafał Niedźwiadek.

Szarytki do Lublina sprowadziła Jadwiga Niemyska, podsękowa lubelska. W 1736 roku siostry objęły bardzo zniszczone i zaniedbane budynki kościoła św. Wojciecha i szpitala św. Łazarza. Siostry miały także zająć kamienicę, stojącą na rogu Złotej i Dominikańskiej. To dwa kroki od budynku Starego Teatru.

Czy to stąd wzięła się legenda o scenie teatru, zbudowanej na ruinach klasztoru bądź kościółka Szarytek?


Scena cokolwiek podniesiona

- Łukasz Rodakiewicz wystawił teatr na działce podarowanej przez teścia Drewnowskiego. Żeby zbudować scenę, dokupił sąsiednią posesję, gdzie według przekazów miały mieć kaplicę szarytki. Pod kaplicą miały znajdować się krypty. Rodakiewicz je zamknął, zasypał i zbudował mocno podniesioną scenę. Gdyby nie bał się rozebrać krypt, postawiłby scenę niżej. A tak krytycy narzekali na "cokolwiek podniesioną scenę” - mówią braci Makowscy.

Żeby podbić fundamenty, robotnicy musieli dostać się pod scenę.

Po stromo zawieszonej metalowej drabince schodzimy trzy metry pod ziemię. - To fragmenty piwnic. Do tych pomieszczeń podchodzę z szacunkiem, ale nie znaleźliśmy tu nic, co wskazywałoby na to, że są to krypty grobowe - mówi Niedźwiadek. - Ja w tylu kryptach już byłem i jeszcze nikt i nic krzywdy mi nie
zrobiło...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!