niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Klejnoty i kicze


"Sceny z życia Mitteleuropy” - grafika z programu konfrontacji
\"Sceny z życia Mitteleuropy” - grafika z programu konfrontacji

Wielkie skupienie, z jakim publiczność zgromadzona w Teatrze Osterwy oglądała prawie czterogodzinne przedstawienie "Hamleta”, zamykające tegoroczny VI Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Konfrontacje Teatralne” - świadczy, że jesienne święto Melpomeny jest mieszkańcom Lublina potrzebne.

W ciągu czterech dni festiwalu lubelska publiczność zobaczyła kilkadziesiąt przedstawień z Polski, Białorusi, Danii, Irlandii, Litwy, Niemiec, Norwegii i Stanów Zjednoczonych. Gdyby sukces poszczególnych spektakli mierzyć skalą natężenia braw, to pierwsze miejsce należy się Teatrowi Okno z Supraśla za spektakl "Romans Perlimplina i Belisy”. Gdyby go mierzyć podług wywołanych emocji - bezapelacyjnym zwycięzcą okazałyby się Teatr Provisorium i Kompania Teatr ze "Scenami z życia Mitteleuropy”. Jeśli zaś sukces zależałby od liczby i tempa sprzedaży biletów - króluje litewski "Hamlet”. Ale w Konfrontacjach Teatralnych chodzi o coś więcej niż o wyznaczenie zwycięzców i przegranych.

Sceny z rozpaczy

Po zakończeniu festiwalu widać, że najmocniejszym echem wśród widzów odbiły się "Sceny z życia Mitteleuropy”, oparte na głośnej książce "Niepokoje wychowanka Tőrlesa”. Aktorzy, mocni sukcesem "Ferdydurke”, chcieli pokazać jeszcze mocniejszy teatr i w teatralnym pędzie się zagalopowali. Drastyczne zbitki gestów i słów (w tym najbardziej skandalizująca scena przyjęcia komunii, która skończy się wymiotami i stękaniem w latrynie) niebezpiecznie zbliżają się do kiczu, a całe przedstawienie traci przez to szlachetne proporcje. Pomimo przepięknej sceny wołania o pomoc - spektaklowi brakuje finału. Jakby "Sceny” wymknęły się spod kontroli reżyserskiej dłoni. Ten bardzo ważny i bardzo trudny spektakl Konfrontacji jest wart przepracowania. Wierzę, że Janusz Opryński weźmie nożyce, przytnie tekst i sceniczny kicz, a doreżyseruje wielki finał.

Rarytasy

Największą przyjemność na festiwalu sprawił mi Teatr Okno z Supraśla. Po pierwsze, grają w nim aktorzy lubelskiego Teatru Andersena. Po drugie, spektakl o młodej żonie, która na rozliczne sposoby przyprawia staremu mężowi rogi, zagrany w szlachetnej technice teatru cieni - zachwycał świeżością, pomysłowością i dyskrecją. Na tle innych przedstawień "Romans Perlimplina i Belisy” był prawdziwym klejnocikiem.
Podobnie było z białoruskim spektaklem "Tristan i Izolda”. Najsłynniejszy romans średniowiecza zyskał świeżą interpretację na scenie. Scenki miłosne smakowały jak babcine konfitury, a aktorzy podczas pocałunku uśmiechali się do widzów. Pastisz, przymrużenie oka i wdzięk aktorów sprawiły, że dłonie same składały się do braw.
Tak było też na spektaklu Teatru NN "Był sobie raz”. W kawiarni "Szeroka 28” Witold Dąbrowski z mistrzowską prostotą opowiadał historię o Szlemielu, trochę nierozgarniętym Żydzie z Chełma, i aniele, który leciał nad ziemią z workiem dusz mądrych i głupich. Te ostatnie wysypały się nad Lubelszczyzną.

Hamlet

Najgłośniejsze i najdroższe przedstawienie festiwalu, przygotowane przez litewskiego reżysera Eimuntasa Nekrosiusa, było próbą współczesnej interpretacji Hamleta. Ani lepsze, ani gorsze od innych prób - zdołało utrzymać skupienie i uwagę widowni przez prawie cztery godziny. Skala zainteresowania litewskim Szekspirem dowiodła, jak bardzo publiczność pragnie dobrego teatru.

Plusy i minusy

Kilka dobrych spektakli osłodziło publiczności konieczność wysiedzenia na przedstawieniach, które wyraźnie pachniały teatralną naftaliną. Tak było w przypadku Margo Lee Shermann i spektaklu "Grace x 3”, tak było w przypadku teatrów Mandala czy Cinema.
Ze spektakli "Defloerfucked” irlandzkiego teatru Pan Pan i "W hołdzie ekspresjonistom” Teatru Cogitatur wiało banałem i pustką.

Co dalej?

Mniej pieniędzy, mniej widzów, mniej atmosfery. Wydaje się jakby lubelski festiwal tracił na znaczeniu. Lecz mimo iż jego formuła na gwałt potrzebuje odnowy - to nadkomplet na "Hamlecie” świadczy o tym, że kolejne Konfrontacje są potrzebne.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!