czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Kod Leonarda i Światło Prawdy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2007, 16:47

Morderstwa w Chełmie dokonywane były według pewnego klucza. Imiona ofiar stanowiły jedną z wielu wskazówek prowadzących do odkrycia tajemnicy.

Kto ją znał? Loża masońska? Bractwo unickie panoszące się w mieście? Na pewno ktoś, kto posiadł "Światło prawdy”...
- Kim jesteś?
- Kimś, komu zależy na utrzymaniu tajemnicy i ochronie jej przed niepowołanymi rękami. Ten incydent był sygnałem, pierwszym etapem wielkiej akcji wymierzonej przeciwko loży. Zegar zaczął tykać - zawiesił głos rozmówca. - Źli ludzie są na tropie naszego skarbu. Najwyższa loża postanowiła działać.
- Tak...

- Tak. Kiedyś się weźmiemy za pisanie książki. Z Emilem obiecywaliśmy sobie to wiele razy. Zwłaszcza po przeczytaniu "Kodu Leonarda da Vinci”. Wtedy powiedzieliśmy sobie: O! Coś takiego byłoby super - wspomina Radosław Feiner, tegoroczny maturzysta IV LO w Chełmie. - Ale zawsze było jakieś zajęcie: a to szkoła, a to przygotowanie do matury, a to znów coś innego.
I gdyby nie praca domowa z Wiedzy o Kulturze, pewnie nie zabraliby się za to zbyt szybko. A być może książka w ogóle by nie powstała. W październiku usłyszeli na lekcji, że muszę napisać wypracowanie o Chełmie, uwzględniając w nim zabytki i historię miasta.
- Wtedy poszliśmy do sorki Barbary Litwin i poprosiliśmy o możliwość napisania razem tej pracy. Obiecaliśmy, że to będzie bardziej rozbudowane wypracowanie.
Sorka się zgodziła, a chłopaki zabrali się do pracy. Jeden uruchomił wyobraźnie. Drugi także.

Rozmyślał nad tym jak w ciągu dwóch dni może się zmienić jego uporządkowany świat. Jego najlepszy przyjaciel Krzesimir został brutalnie zamordowany. W Chełmie!

Masoni

- A czemu nie w Chełmie? Nasze miasto jest cudowne: pełne tajemnic, wspaniałych zabytków i niezwykłych historii - przekonuje Radek.
Akcja książki toczy się w Chełmie tuż przed II Wojną. - Wtedy naprawdę działało tu bractwo unickie i loża masońska. Wiele ciekawych informacji przekazała nam nauczycielka od historii - mówi Radek. - Nauczyła nas jak rozpoznawać groby masonów znajdujące się w Chełmie. Na nich znajdują się paprotki i zamieszczone są trójkątne symbole.
Ale nie tylko na cmentarzu chłopcy doszukali się śladu masonów. - Na mapie Chełma z 1937 roku, na której uwzględnione jest nowopowstałe osiedle "Dyrekcja” można odnaleźć coś co kojarzy się z masonerią - tłumaczy Emil Kulawiak, kolega Radka ze szkoły i współautor chełmskiego kodu da Vinci. - Proszę spojrzeć na miejsce, gdzie znajduje się park miejski. Jego kształt na mapie przypomina pentagram. Trochę niżej kształt cyrkla przybierają ulice znajdujące się między ulicą I Pułku Szwoleżerów, a Hrubieszowską. Zarówno pentagram, jak i cyrkiel to symbole masońskie.
Także niektóre osoby są autentyczne. Na przykład Krzesimir Czarnica, redaktor naczelny ukazującej się w Chełmie gazety "Zwierciadło” żył naprawdę. I naprawdę redagował gazetę pt. "Zwierciadło”. - Tyle, że nazywał się Kazimierz Czernicki, no i nie został zamordowany - wyjaśnia Radek.

Limeryk przy trupie

Wierszyki były dziełem Radka. - Musiały być napisane z sensem i jednocześnie zawierać instrukcję do odkrycia skarbu - tłumaczy i dodaje, że trochę się przy nich namęczył. - Przy każdej ofierze znajdowała się kartka z limerykiem. Nie dość, że imię ofiary było wskazówką, to jeszcze i ten wierszyk.
Radek zajmował się rymowaniem. Specem od tworzenia nastroju był Emil. Mroczno-tajemnicze klimaty to jego specjalność. - Kto miał pomysł na jakiś wątek, to pisał - tłumaczy Radek.
- Najpierw jednak pisaliśmy plan, czyli rozpisywaliśmy co się kiedy wydarzy. Tak jak w szkole przed wypracowaniem - śmieje się Emil. - Zdarzało się też tak, że niektóre elementy musieliśmy usuwać. Bo np. coś co likwidowaliśmy w drugim rozdziale, nagle pojawiało się w czwartym czy piątym.
Nie zabrakło też wątku miłosnego. - Romans musi być - tłumaczy Radek. - Tyle, że ścięliśmy go maksymalnie. Nie chcieliśmy harlequina.
Pisali głównie wieczorami. Komunikując się przez Internet, Gadu-Gadu, telefon. Cały czas prowadzili konsultacje z Ewą Bodio, nauczycielką od historii. - I to chyba ona wymyśliła nam tytuł książki "Światło prawdy” - wspomina Emil.

Skarb

Młodzi autorzy szukali też... sponsorów. Celowo nawet jedną z czterech ofiar związali z Państwową Wyższą Szkołą Zawodową. Mieli nadzieję, że jeśli nazwa uczelni pojawi się w książce, to dostaną jakieś pieniądze. Niestety, sponsorów żadnych nie znaleźli, więc wyłożyli swoje pieniądze.
Ewa Bodio pomogła chłopakom wydać książkę, zorganizować punkty sprzedaży i przygotować premierę. "Światło prawdy” znalazło się w Antykwariacie Kresowym, Księgarni Tawa. W dniu premiery rozchodziło się za 10 zł. Teraz za 12.
Kupujący pytali jak udało im się napisać tę książkę wspólnie, w jaki sposób inspirował ich Dan Brown, autor "Kodu da Vinci”. - A mama po przeczytaniu zapytała mnie, co właściwie jest tym skarbem. Kiedy poprosiłem, żeby powiedziała co typuje, odpowiedziała, że kredę - mówi Radek. - Przytaknąłem. Ale przyznam, że my sami nie wiemy co jest tym skarbem. Bo nie chcieliśmy wprost dawać odpowiedzi. Chyba lepiej, żeby każdy czytelnik użył wyobraźni i sam wskazał swój skarb...

Praca domowa

Co dalej? Emil dostał się na fizjoterapię w Zamościu. Radek najprawdopodobniej będzie studiował politologię w Krakowie. Czy napiszą jeszcze jakąś książkę?
- To nie była książka, a praca domowa - śmieje się Emil. Zanim powstało "Światło prawdy” pisał opowiadania. - Ale były cienkie, więc nie warto o nich mówić - kwituje skromnie. - Czy jeszcze coś napisze? Nie wiem. Na razie pozostańmy przy tej, która jest.
- A już widzę kolejne części. Może trylogię? - zastanawia się Radek. - Ta napisana część będzie pierwsza. W kolejnej przedstawię Dęblin, miasto, w którym się urodziłem. Akcja trzeciej części przeniesie się do Krakowa. Będąc tam ostatnim razem znalazłem kilka ciekawych wątków. Idąc ulicą Karmelicką zobaczyłem na kamienicy tabliczkę z narysowanym trójkątem i wpisanym w nim okiem. Dalej, na innym budynku informacje, o tym, że ten i ten naukowiec jako pierwszy skroplił tu wodór czy jakiś inny pierwiastek. A więc jest już trójkąt - symbol masoński, jest naukowiec. Są zabytki, historia, trochę magii, tajemnica…Już to widzę.

Fragmenty pochodzą z książki "Światło prawdy” autorstwa Radosława Fellnera i Emila Kulawiaka


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!