niedziela, 24 września 2017 r.

Magazyn

Kolega papież: Rozmowa z Norbertem Wojciechowskim

Dodano: 28 kwietnia 2011, 13:03

Rozmowa z Norbertem Wojciechowskim (Bartłomiej Żurawski)
Rozmowa z Norbertem Wojciechowskim (Bartłomiej Żurawski)

Rozmowa z Norbertem Wojciechowskim, prezesem Wydawnictwa Norbertinum, rzecznikiem prasowym KUL (1970–1980) i dyrektorem Działu Wydawniczo-Poligraficznego KUL (1980–1989).

• Pierwszy kontakt z Karolem Wojtyłą?

– Nie byłem ani studentem, ani słuchaczem jego wykładów. Moje związki z Wojtyłą zaczęły się wtedy, gdy byłem rzecznikiem prasowym KUL. Wcześniej pracowałem w Wydawnictwie Towarzystwa Naukowego KUL, którego redakcja i biuro mieściły się w starym frontonie, na lewo przy wejściu. Ze dwa, trzy razy pamiętam, jak po siódmej rano wchodził do nas ks. prof. Franciszek Tokarz i ks. Karol Wojtyła, by kupić książkę "Historia filozofii indyjskiej”, autorstwa ks. Tokarza. Przyjeżdżali nocnym pociągiem z Krakowa. Nie zamawiali taksówki, szli spacerkiem przez park Ludowy, dzisiejszą Piłsudskiego, Lipową, Al. Racławickimi na KUL.

• Później spotykał się pan z nim z racji pełnienia funkcji rzecznika prasowego uczelni?

– Mam nawet w swoim archiwum list od Karola Wojtyły, wysłany na tydzień przed wyborem na papieża. Dotyczył relacji opublikowanej w "Biuletynie Informacyjnym KUL”, którego byłem sekretarzem, z nadania Mu doktoratu honoris causa na uniwersytecie w Mainz. Napisał, że na zdjęciu z uroczystości nie podpisaliśmy, że jest na nim także ks. dr F. Macharski i ks. prof. M. Jaworski, i żeby o tym pominięciu przy następnej publikacji pamiętać.

• Spotykaliście się?

– Tak, spotykałem go na inauguracjach roku akademickiego, na różnych uroczystościach uniwersyteckich, doktoratach honoris causa, w auli i w salonach rektorskich. Był bardzo skromny. Jesienią 1976 roku na KUL było wielkie wydarzenie: konferencja FIUC (Federacja Uniwersytetów Katolickich). Przyjechali rektorzy i przedstawiciele uniwersytetów katolickich z całego świata. Przyjechali po raz pierwszy do kraju rządzonego przez komunistów. Większość to byli duchowni, więc musieli odprawić mszę św. Pierwszego dnia obrad (w Bibliotece KUL) autokar przywozi ich w południe z obrad do kościoła akademickiego. Za chwilę wychodzą do ołtarza, niektórzy w garniturach, z narzuconą stułą. Jak zobaczył to rektor o. Albert Krąpiec, kazał zamknąć kościół. Następnego dnia patrzę, a oni wszyscy wychodzą w komżach i ornatach.

• Co się stało?

– Wiedzieli, że na obrady przybył przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Nauki kardynał Karol Wojtyła, który odprawił wraz z nimi mszę świętą. Na zakończenie obrad w salonach rektorskich miał miejsce raut. Po raz pierwszy w życiu zobaczyłem i dowiedziałem się, co to jest szwedzki stół, który tym razem zamiast sióstr przygotowała restauracja hotelu "Unia”. Stoję obok prorektora Stefana Sawickiego, rektora Krąpca i kardynała Karola Wojtyły, który w pewnym momencie mówi: "Wiecie, ja bym nie zrobił takiego bankietu. Wrócą do siebie i powiedzą: W Polsce jest tak jak u nas”. I w tym momencie przypomniałem sobie jedną rzecz: jak poprzednika Wojtyły na stolicy w Krakowie, kardynała Sapiehę, w czasie wojny wizytował generalny gubernator Hans Frank. Na miśnieńskiej porcelanie podano chleb i marmoladę z… buraków cukrowych. Kard. Sapieha powiedział, wskazując na zastawę – "To mieliśmy przed wami, a to (marmoladę) mamy teraz”.

• Pamięta pan dni po wyborze Karola Wojtyły na papieża?

– Na uczelnię waliły tłumy dziennikarzy z całego świata. Ale nie byli to dziennikarze lubelscy, ani nawet polscy. Nie było nikogo z "Kuriera Lubelskiego”, "Sztandaru Ludu”, Radia Lublin czy Telewizji Lublin. Nikt z mediów krajowych nie pytał: co to za profesor, co robił, jaki był? Mieszkańcy Lublina dowiedzieli się o tym, że profesor KUL został papieżem z dużego transparentu powieszonego przez studentów, który wisiał na nowo wybudowanym frontonie uniwersytetu – "Nasz profesor papieżem”. Gdyby nie ten napis, mieszkańcy Lublina nie wiedzieliby o tym fakcie.

• Znak tamtych czasów?

– Tamta sytuacja koresponduje z dniem dzisiejszym. Po Wadowicach i Krakowie Lublin jest trzecim miastem, które może się chlubić i być dumne z faktu, że najbardziej znany i zasłużony w świecie Polak jest związany z naszym miastem. I co? Lublin stara się o Europejską Stolicę Kultury i w tych staraniach nie wykorzystuje tego faktu. Nie umie tego "wygrać”.

• Pierwsze spotkanie z papieżem Janem Pawłem II?

– 22 października 1978 r. na placu św. Piotra w Rzymie – msza pontyfikalna. Następnego dnia, w trzytysięcznej auli Pawła VI, było spotkanie papieża z Polonią. Ks. rektor Albert Krąpiec wręczył m.in. Janowi Pawłowi II medal "Za zasługi dla KUL”. Tam doszło do bardzo ważnej, symbolicznej sceny. Papież siedział na ozdobnym fotelu. W imieniu Polaków przemówienie wygłosił kardynał Wyszyński. Skończył i ruszył w kierunku Jana Pawła II, żeby oddać pokłon. Papież też się zerwał, prymas próbuje uklęknąć, ale papież robi to pierwszy. To zdjęcie było na czołówkach gazet całego świata. Po spotkaniu rektor Krąpiec z prorektorem Sawickim zadecydowali, że na KUL będzie pomnik z tą sceną. Do pracy przystąpił rzeźbiarz Jerzy Jarnuszkiewicz, którego rzeźba Jezusa Chrystusa była już w kościele akademickim KUL, nad ołtarzem głównym.

• I stoi na dziedzińcu KUL?

– Stoi. Tylko że w oryginale papież klęczał u stóp prymasa. Na KUL jest odwrotnie. O. Krąpiec powiedział, że nie może być, żeby prymas był nad papieżem.

• Kolejne spotkanie?

– 6 czerwca 1979 roku w bazylice jasnogórskiej. Zamknięte spotkanie, tylko dla KUL. Była na nim grupa studentów, która szła z pielgrzymką z Lublina, podarowali papieżowi polne kwiaty zerwane nad ranem. O czym powiedziała, witając papieża, jedna ze studentek. Papież był tak wzruszony, że mimo że ks. Dziwisz podsunął mu kartki z tekstem przemówienia, to do karteczek nie zajrzał i powiedział to, co mu serce dyktowało – "Stasiu, na co ci przyszło, że masz teraz kolegę papieża” – powiedział m.in. do ks. prof. Kamińskiego. A dziennikarze "puścili” do gazet przemówienie, które dostali wcześniej z biura prasowego, przygotowane jeszcze w Rzymie, to które na spotkaniu z KUL miał przeczytać Jan Paweł II.

• Towarzyszył pan Janowi Pawłowi II podczas całej pielgrzymki do Polski?

– Tak, było nas czterech, którzy mieli akredytację biura prasowego pielgrzymki. Mieliśmy nagrywać i fotografować wszystko, co wiązało się z udziałem delegacji KUL w spotkaniach z Janem Pawłem II, od przylotu na lotnisko w Warszawie do odlotu na lotnisku w Krakowie. Pamiętam jeden fakt, jak po śniadaniu w krakowskim hotelu fotograf Janusz Kolasa mówi przerażony: "Ukradziono mi aparat fotograficzny”. Mówię: "Trudno, przecież to już koniec wizyty”. Na to Janusz: "Norbert, to nie był aparat KUL-owski, pożyczyłem go od fotoreportera ze "Sztandaru Ludu” (organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR). Co ja zrobię!”

• Co pan na to?

– Nazajutrz poszedłem do rektora o. Alberta Krąpca i mówię, że nasz fotograf, żeby zrobić dobre zdjęcia, pożyczył japoński aparat od kolegi ze "Sztandaru Ludu”. "A można to kupić?”– spytał. "Można, ks. rektorze, ale za dolary, w Peweksie, strasznie drogi!”. "Niech pan przyjdzie do mnie po południu”. Poszedłem do klasztoru Dominikanów. Ks. rektor wyjął doniczkę z kwiatami z innej doniczki, wyciągnął 250 dolarów. Dałem je Januszowi, pojechał do Warszawy, kupił aparat, oddaliśmy i było po sprawie.

• Kolejne spotkanie?

– W 1983 roku w czasie kolejnej wizyty w Polsce podczas wręczenia Janowi Pawłowi II doktoratu honoris causa KUL w rezydencji Prymasa Polski przy ul. Miodowej w Warszawie. Papież znów nie mógł być w Lublinie.

• Dlaczego?

– Komuniści z niezrozumiałych powodów nie pozwalali papieżowi w trakcie pierwszych wizyt w Polsce przybyć na prawy brzeg Wisły. Może ze względu na bliskość granicy sowieckiej? Może bali się, że transmisje telewizyjne byłyby odbierane w Kijowie, na Białorusi, na Litwie? Nie znam powodów.

• Wreszcie przyjechał do Lublina w 1987 roku. Był na swojej uczelni.

– Pamiętam spotkanie w salonach rektorskich, kiedy przygotowałem stoliczek z książkami Wojtyły i Jana Pawła opubliko­wanymi przez dwa wydawnictwa KUL. Papież przystanął, przyjrzał się i uśmiechnął. W 1988 roku podczas wyjazdu pracowników Działu Wydawniczo-Poligraficznego KUL do Kijowa i Moskwy przemyciliśmy 30 egzemplarzy Pisma Świętego pisanych cyrylicą, w języku kazachskim, białoruskim, ukraińskim i rosyjskim, dostarczonych nam przez panią prof. dr L. Małunowicz. Po latach okazało się, że wydrukowano je na zachodzie z inicjatywy kardynała Karola Wojtyły. A w Polsce za kolportaż odpowiedzialna była L. Małunowicz.

• Najserdeczniejsze spotkanie?

– W 1989 roku we wrześniu. Pojechaliśmy autokarem z pracownikami Działu Wydawniczo-Poligraficznego KUL do Włoch. A Jan Paweł II był w Castel Gandolfo. Ks. Dziwisz i ks. Styczeń załatwili nam wizytę u papieża. Ja ks. Dziwisza uprosiłem, że chcielibyśmy zobaczyć obraz Kossaka "Cud nad Wisłą”, który znajdował się w prywatnej kaplicy papieża, który kardynał Achille Ratti (później Pius XI) dostał w darze, gdy był nuncjuszem apostolskim w Warszawie. Zostaliśmy przedstawieni papieżowi na początku audiencji. Otrzymaliśmy różańce. Potem ks. Dziwisz mówi: "To teraz idźcie, siostra was zaprowadzi do kaplicy”. Byliśmy w miejscu, gdzie nie bywają nawet biskupi. Modliliśmy się w kaplicy papieskiej, zobaczyliśmy obraz, który tak lubił Jan Paweł II. W dodatku, zwiedziliśmy apartamenty papieskie. Ale to jeszcze nie koniec "spotkań” z papieżem. W 1991 roku w wydawnictwie Norbertinum wydałem naszą najlepszą książkę, która w 2010 roku miała już siódme wydanie. Książkę ks. Tadeusza Fedorowicza, kapelana z Lasek – "Drogi Opatrzności”, czytał, pisał o niej, a nawet wziął z sobą w podróż apostolską do Kazachstanu Jan Paweł II. Ks. T. Fedorowicz był wielkim przyjacielem kardynała Wojtyły. I jak się okazało – po śmierci obu – był jego spowiednikiem.
Czytaj więcej o:
mirek
Św.Teofil
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mirek
mirek (4 maja 2011 o 15:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Św.Teofil' timestamp='1304232897' post='471127']
[color="#006400"]PAN ŻYCIA I ŚMIERCI czyli paPIESKI PORTRET:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)[/color]
[/quote]

Ewidentnie na leczenie już za późno...
Rozwiń
Św.Teofil
Św.Teofil (1 maja 2011 o 08:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#006400"]PAN ŻYCIA I ŚMIERCI czyli paPIESKI PORTRET:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ SIĘ POLACY nigdy nie pozostawał obojętnym na sprawy kościelne wyglądające w świetle wia(g)ry niczym parowóz w zestawieniu z najnowszą generacją KUL-ei sterowanych cyfrowo!

Trudno spotkać Polaka, który nie zna popularnego przysłowia „Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”, albo „Głupi Jasio”...

Wśród wielkiego szumu medialnego KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC uderzając w Niebieskie Konkury z e-PiS(Z)KOPatem kreśli paPIESKI portret będący silną konKULejcją dla zrobionego z nadsyłanych fotografii – portret Żwiązkowy ma zasięg Światowy! I nie sposób pominąć innych Ojców Św.:

1) [color="#FF0000"]KAT i OFIARA[/color]:

W czasie II wojny światowej Szkopy dorwały młodego Karola na ulicy w Krakowie.
Postawiły Go pod ścianą i każą pokazać dokumenty.
Karol zbladł bo nie miał przy sobie dokumentów.
Młody Szkop zdejmuje karabin, celuje w Karola i...

… i zjawia Mu się Anioł mówiąc:
daruj Mu życie.
Młody Szkop odpowiada Aniołowi:
Przecież jest wojna mamy rozkazy...

Daruj Mu życie mówi Anioł;
On w przyszłości będzie Wielkim Człowiekiem!
Młody Szkop myśli przez chwilę i mówi do Anioła:
Wielkim Człowiekiem?
Tak, odpowiada Anioł – po wojnie zostanie Papieżem!

No dobra Anioł, daruję Mu życie, ale pod jednym warunkiem,
że Ja zostanę Papieżem zaraz po Nim!

W uzupełnieniu:

1a) [color="#FF0000"]EPITAFIUM WATYKAŃSKIE[/color]

To była życiowa rola Karola.
Nie podały tego media,
Że była to „Nie – boska komedia.”

1b) [color="#FF0000"]WATYKAŃSIE REQUIEM[/color]

Z wiekiem nawet Papież wygląda dumnie
Gdy jest wiekiem przykryty...

… w trumnie.

Watykańskie aktualia:

2) [color="#FF0000"]COŚ MU STRELIŁO DO GŁOWY[/color] czyli RZECZ O ŚW. BENKU.

Wczasach świetności armii Adolfa Hitlera wiedziony chęcią panowania nad światem zaciągnął się młody Josef do wojska. Służył wiernie Hitlerowi, za jego przykładem poszedł też brat rodzony. Nadszedł rok 1939, a Pan i Władca Josefa wypowiedział Światu wojnę. Josef za to, że był posłuszny naczelnemu wodzowi Adolfowi był doceniany przez szefów. Wśród wielu Josefów Ratzinger był tylko jeden.
Dnia jednego, w słoneczną pogodę Josef znalazł się w strefie przygranicznej.
Aby ochłodzić spocone włosy zdjął hełm (model germany 1939), jasna czupryna lśniła w słońcu i.... i coś mu strzeliło do głowy.
Leży Josef na ziemi, jedną noga jest na tamtym świecie, a przed oczami przesuwają mu się obrazki jakie pokazywali mu rodzice dzieciństwie: Raju, Sądu ostatecznego..., a tam wszyscy na golasa.
Zawieźli młodego Josefa do szpitala i dopiero w szpitalu okazało się, że to nieprzyjacielska kula. Lekarz zrobił co mógł i to jak najlepiej. Młody zaś Josef obiecał, tym razem Panu Bogu, że jak z tego wyjdzie, to będzie mu służył wiernie do końca życia. Po tej obietnicy Josef zaczął szubko wracać do zdrowia.
Po rekonwalescencji wrócił do swego Pana i Władcy Adolfa Hitlera spełniającego jego skryte marzenia panowania nad światem, Panu Bogu zaś kazał czekać w kolejce.
Lata leciały Pan Bóg uruchomił swoje boskie możliwości i Hitler przegrał Wojnę, nawet się powiesił z rozpaczy zostawiając zawiedzionych ludzi – w tym młodego Josefa.
Przypomniał sobie młody Josef o złożonej obietnicy i przywdział sutannę.
Bogu też służył wiernie, ale Pan Bóg pamiętał o ociąganiu się Josefa po wyzdrowieniu i też mu odpłacił długą drogą awansu – na tyle długą, że dopiero na stare lata zasiadł na najwyższym stołku watykańskim pełniąc funkcje papieża.
Aby pokazać jak jest wierny w służbie przybrał sobie nazwę BENEK XVI. Gadał wszystkimi językami pokazując światu jak działa Wieża Babel, jeździł po świecie, o którym tak marzył,wszystkich błogosławił: Tych, których zastrzelił; Tych, których spalił i Tych, którym się udaaaaaało! I znów zaczyna gorąco się modlić do Boga, aby zabrał go z tego Świata, bo wszyscy się śmieją.
Modli się Josef, modli, modli.... i nic.
Po jakimś czasie w uniesieniu modlitewnym leciwy już Josef Ratzinger usłyszał głos Boga:
Josef - To Ty? Wybacz, ale w ubraniu Cię nie poznałem!

Z uzupełnieniem:

2a) Do wszystkich pamiątek i komentarzy dorzuca sakramentalne aktualia zatytułowane [color="#FF0000"]ZBRODNIA I KARA[/color]:

ZBRODNIA to cuda dokonywane z armią Adolfa Hitlera.
Kara - papiestwo...

...Josefa Ratzingera.

Zamierzchła przeszłość:

3) [color="#FF0000"]PIUS XI[/color]:

KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW prowadzący w internecie AKADEMIĘ SZTUK CUDOWNYCH z Katedrą SŁOWEM MALOWANE i cyklem Z CZEGO ŚMIEJĄ się POLACY czerpiąc materiały z internetu serwuje historię papieża PIUSA XI;

Nie od dziś wiadomo, że Pius XI otworzył fabrykę DOGMATÓW.
Dogmaty polegają na bezmyślnym wyznawaniu tego, co wymyślił Papież, a nie każdy wie, że to właśnie PIUS XI był epileptykiem – epilepsja wówczas uznawana była za chorobę psychiczną.
Wśród wielu dogmatów np. o nieomylności papieża (!!!) jest dogmat o niepokalanym poczęciu NMP!
Jak z tym było zastanawia się KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW i ASC porównując historię z JP 2 oraz BENKIEM XVI....:
Siedzi se Piusina XI zamknięty w pokoju, w którym stoi ludzkich rozmiarw figurka NMP. Wiadomo, że diabeł pali nawet w starym piecu, i...
rzucił się Piusina XI na gipsową Mańkę w celach prokreacyjnych, a gipsowe szatki ani drgną! Siłuje się w swej samotności z równie samotną manka, klnie na czym świat stoi, aż cały upocony, umęczony westchnął siarczyście:
qrwa jego mać! Ta to zawsze będzie dziewicą! I Dogmat gotowy....

Chcecie to wierzcie, chcecie – to nie wierzcie! Możecie nawet szybko się nawrócić – z tym, że prosto do domu....

Przy tej szumnej okazji[color="#FF0000"] KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW[/color] wzorem malej Japonki zadającej pytanie Ojcu Św. (Wielki Piątek 2001 r.: „dlaczego tyle małych dzieci takicj jak ja zginęło w trzęsienu ziemi?”):
- [color="#FF0000"]dlaczego tyle małych dzieci, ich rodziców, dziadków, krewnych zginęło w latach 1939- 45?
Część rozstrzelana, część zagłodzono, część spalona żywcem, a część po śmierci[/color]...

Czy Ojciec Św. Odpowie identycznie:[color="#FF0000"] JA NIE WIEM[/color]?

Samo Wystawienie KRWI JP 2 w Ampułce powinno mieć Niebieski Wydźwięk – kształt Ampułki to:
zbiorniczek walcowaty z wydłużoną prostą szyjką;
korek musi mieć przyczepione kółeczko...
problem tylko jak pokazać to Ludowi Bożemu? - najlepiej w tradycyjny sposób: rzucać...
Wkur...zony e-PiS(Z)KOPat będzie gardłował: do czego to podobne...., takie rzeczy...,
a Związek odpowiada: DO GRANATÓW model Germany 1939....


Wszyscy zaś cierpiący na brak gotówki powinni dostać Święte Środki Finansowe na wyjazd obligowane w BONACH o nazwie ZABO.
Za takie ZABO-BONY można jechać i żyć w obfitości – jechać w dwie strony...

Składając należny hold Błogosławionemu Ojcu Św. KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISÓW i ASC kładzie w Stolicy Piotrowej [color="#FF0000"]Różę Duchowną[/color] oraz[color="#FF0000"] kąKULe [/color](biblijny chwast[color="#FF0000"] KĄKOL podlewany Wodą Święconą[/color]) i [color="#FF0000"]zmienia Image Ducha Św.[/color](irniętego) z wyświechtanego Gołębia na[color="#FF0000"] KULoPATwę[/color] (żyjącą w polu) obrazującą wraz z paPIESKIM Portretem [color="#FF0000"]jak Kościół wyprowadził Lud w pole[/color]...


Dla Ciekawskich:więcej info ukazuje się po wpisaniu w GOOGLE hasła:[color="#FF0000"] KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW[/color] - czytać należy Związkowe wpisy pod artykułami. 

Trudno powstrzymać się od stwierdzenia, że Oni są ŻAŁOŚNI –[color="#FF0000"] Oni są Śmieszni! 

Z wdzięczności za m. in. wymrożone dzieci w 1994 r. 

Zostańcie z B(L)OGIEM [/color]

Rektorem ASC jest *************** ****************, tel. +** *** *** ***.www.********/********.***, e-mail ****************@*******.*** 

(PODPISANO: KZ NSZZ SOLIDARNOŚĆ ORGANISTÓW)[/color]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!