sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Kto nie zna trabanta, syreny albo fiata 125p? Kto nie zasiada przed telewizorem, gdy lecą "Alternatywy 4”, "Miś” albo gdy do akcji wkracza porucznik Borewicz?

A kto nie uwielbia "Bolka i Lolka”, "Misia Uszatka” czy "Koziołka Matołka”? Dla wielu Polaków PRL kojarzy się tylko z tym.

Zapytaliśmy kilkoro 20-latków z Lublina (czyli tych, którzy urodzili się w 1989 r.), co kojarzy im się z PRL-em. Odpowiedzi były podobne: filmy Stanisława Barei, serial "07 zgłoś się”, kreskówki, ale także kiczowate teledyski, "dziwne” ubrania i niektóre samochody.

- Oglądałam już dwa razy "Misia” i bardzo mi się podobał. Podobnie, jak "Alternatywy 4”. Można na chwilę przenieść się do zupełnie innych czasów, które są tak różne od współczesnych - mówi Weronika Śledzik z Lublina.
- Ale nie chciałbym urodzić się 20 lat wcześniej - dodaje Marcin Paluchowski, również 20-latek. - Po tym, co zobaczyłem w telewizji, bardzo się cieszę, że nie żyję w PRL-u.

Z przymrużeniem oka

To zasada. Młodzi wiedzą o "czasach słusznie minionych” tyle, ile zobaczą w telewizji, i to nie tylko w filmach. - Wyobrażenia współczesnej młodzieży na temat PRL w dużej mierze kształtowane są przez najaktywniejsze środowiska zaangażowane w spór o przeszłość Polski - tłumaczy dr Mariusz Gwozda, adiunkt w Instytucie Socjologii UMCS. - Z jednej strony mamy obraz państwa niedemokratycznego z kulejącą gospodarką. Z drugiej systemu awansu społecznego, zaspokajającego potrzeby ekonomiczne na miarę możliwości - wyjaśnia Gwozda. - Rzeczowe analizy czy rozprawy historyczne; a tych nie ma zbyt wiele, o lekcjach historii nie wspomnę, nie mają takiej siły argumentacji, jak program telewizyjny i wypowiedzi polityków. W związku z tym, że debata polityczna i publicystyczna nie cieszy się specjalnym zainteresowaniem młodego pokolenia, wizerunek PRL kształtuje przede wszystkim kinematografia - podkreśla naukowiec. - Współczesny młody widz odbiera przeszłość w konwencji "z przymrużeniem oka”. Filmy i seriale, takie jak "Rejs”, "Miś', "Alternatywy 4” stały się obrazami najbardziej popularnymi.

Zdradziecki imperializm

I choć dla tych, którzy pamiętają PRL, są to raczej filmy dokumentalne niż komediowe, dla młodego pokolenia są dość uproszczonym, ale atrakcyjnym w formule i zabawnym w treści, opisem przypadków z życia ich dziadków i rodziców. - Z podkreśleniem "zabawnym” - zaznacza Gwozda. - Stylistyka ta zdominowała opis przeszłości. Mieści się w lansowanej przez pewną część aktorów sceny politycznej konwencji "PRL to najweselszy barak w całym bloku wschodnim”.

Dowód? Wystarczy wybrać się do klubokawiarni Komitet w centrum Lublina. To prawdziwy bastion PRL-u, w którym można znaleźć wszystko, co kojarzy się z komunizmem.

Na ścianach wiszą plakaty propagujące przodowników pracy, nawołujące do czynu społecznego i ganiące imperialistów. Obok ogromne zdjęcia towarzyszy: od Bieruta, przez Gierka, aż po Gomułkę. W terminarzu m.in. przeboje PRL-u i hity zza żelaznej kurtyny na PRL Party. W menu: wódka z ogórkiem, chleb ze smalcem, kawa z fusami i ciastko, a także "coca-cola, czyli symbol zdradzieckiego imperializmu”. A wśród klientów: praktycznie sami młodzi ludzie.

Na szczęście nie wróci

- Mnie odpowiada ta konwencja - przyznaje Tomasz Medyński, student politologii na UMCS. - Z jednej strony te plakaty i atrybuty PRL-u mają wartość historyczną, dla niektórych mogą być jedyną okazją zobaczenia tego wszystkiego na własne oczy. A z drugiej, pijąc coś mocniejszego, mogę wznieść toast, że na szczęście to wszystko już nigdy nie wróci.

Są też i tacy, także młodzi, którzy niektóre pamiątki PRL-u pielęgnują, właśnie w obawie, że wkrótce mogą całkiem zginać. Gdy 4 czerwca 1989 roku Polacy szli do urn wyborczych, Tomasz Zwoliński miał 12 lat. - Pamiętam to jak najbardziej - wspomina Zwoliński, który po upadku komunizmu postanowił zadbać o jeden z jego symboli. Założył Klub Użytkowników i Sympatyków Trabanta. Teraz Zwoliński ma 32 lata, ale członkami klubu są ludzie o kilka czy nawet kilkanaście lat młodsi.
- Trabant to po prostu bardzo ciekawe auto. Nie powiem: dobre, bo to pojęcie względne. Ale na pewno ciekawe - tłumaczy. - Jest ich coraz mniej i jeśli o nie nie zadbamy, zginą śmiercią naturalną. Stąd pomysł na taki klub.

Bajka

Wydaje się za to, że nieśmiertelne są bajki stworzone w PRL-u. - Czasem jestem zdumiony, gdy przychodzi do nas grupa dzieciaków, natychmiast rozbiegają się po sali i szukają bohaterów, których znają. I co chwila słychać salwy śmiechu, bo kogoś poznały, bo coś im się przypomniało - mówi Wojciech Janas, założyciel pierwszego w Polsce Muzeum Dobranocek, które powstało w Rzeszowie.
Początkowo miało to być Muzeum Dobranocek PRL-u, a czasem zmieniło się w muzeum wszystkich kreskówek. - Ale te z poprzedniej epoki mają u nas szczególne miejsce - podkreśla Janas. - Można u nas znaleźć m.in. oryginalne lalki bohaterów najważniejszych kreskówek, w tym aż cztery Misia Uszatka.
Młodzi Polacy znają te bajki? - Oczywiście, i to znakomicie - wyjaśnia Janas. - Niektóre zniknęły z anten telewizyjnych 10 albo więcej lat temu, a młodzież doskonale je zna. Już nie wspominając o tych najpopularniejszych: "Bolku i Lolku”, "Misiu Uszatku” czy "Koziołku Matołku”.
Wszystkie te hity powstały w PRL-u.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!