piątek, 21 lipca 2017 r.

Magazyn

Koniec kokosów

Dodano: 10 stycznia 2003, 11:45

Korespondencja własna z USA




Co roku w Stanach Zjednoczonych lądują setki tysięcy imigrantów poszukujących szczęścia i dobrobytu. W wielu krajach, również w Polsce, popularne są loterie wizowe. Tysiące rodzin marzą o wylosowaniu „zielonej karty” i wyjeździe do Ameryki – na stałe. Większość z tych marzycieli nie zna dobrze języka angielskiego i nie ma żadnego zawodu. Choć niektórzy mają w swej ojczyźnie ustabilizowane życie na niezłym poziomie, liczą, że w USA szybko staną się jeszcze bogatsi. Mało kto wie, że
droga do dobrobytu mocno się wydłużyła.
Mirosław Pasek jest doradcą podatkowym i księgowym. Przyjechał do USA w 1977 roku. Od paru lat porównuje szanse emigrantów ćwierć wieku temu i obecnie.
– Pamiętam dobrze ówczesne ceny i zarobki oraz łatwość, z jaką cudzoziemiec mógł znaleźć pracę, studiować, bawić się, kupować domy i żyć jak Amerykanie mieszkający tutaj od pokoleń – mówi.
Niewykwalifikowany pracownik może dziś liczyć w USA na godzinną stawkę w wysokości 6-7 dolarów. W wielkich miastach (Nowy Jork, Chicago) zarobi nawet 9-10 dolarów. Ćwierć wieku temu stawka robotnika wynosiła 4 dolary za godzinę. Emigrant bez zawodu może więc dziś zarobić niespełna dwukrotnie więcej niż w 1977 roku. Jednak w tym czasie koszty utrzymania wzrosły aż kilkunastokrotnie. To, co 25 lat temu wystarczało na godziwe życie i oszczędności w banku, teraz ledwie pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
– Aby utrzymać poziom życia z 1977 roku, najniższa pensja musiałaby wynosić 2100 dolarów miesięcznie, czyli 12 dolarów na godzinę – twierdzi Mirosław Pasek.
A to dlatego, że siła nabywcza dolara ćwierć wieku temu była trzykrotnie wyższa. Ale pracownicy niewykwalifikowani nie otrzymują aż tak wysokich pensji.
Płace realne robotników maleją z roku na rok.
Pasek, który chodził na wykłady z ekonomii na Uniwersytecie Harvarda, sporządził koszyk podstawowych dóbr i usług, by porównać poziom życia ćwierć wieku temu i obecnie.
– Mój koszyk produktów jest oryginalny i na pewno inny niż stosuje rząd USA. Pokazuje wyraźnie zmiany zachodzące w społeczeństwie amerykańskim. – mówi. – Coraz trudniej żyje się tutaj niższym warstwom, czyli tak zwanej „lower class”. Do tej klasy zaliczyć też można większość nowych imigrantów.
W ciągu ostatniego ćwierćwiecza, realna pensja nowego, niewykwalifikowanego imigranta wzrosła tylko w kategoriach tych produktów, których ceny nie „podskoczyły” o więcej niż 50 procent. Takich dóbr jest niewiele. W koszyku Paska są to elektronika,
banany, tanie wino, i… uliczne dziewczyny.
– Gdyby nowy przybysz chciał doświadczyć podobnych warunków płacowo-cenowych, jakie były za czasów mojej młodości, to musiałby mieszkać pod mostem i jeść wyłącznie banany – szacuje Pasek. – Ale za to mógłby ubrać się w eleganckie koszule na zabawy z dziewczynami lekkich obyczajów. Następnie, popijając wino, mógłby obliczać swoje oszczędności na kalkulatorze, a może nawet i na dosyć tanim obecnie komputerze.

Wnioski? Kto myśli o emigracji i zarobieniu godziwych pieniędzy, ten powinien mieć wykształcenie i dobry zawód. Tylko dla takich osób Ameryka będzie miała anielską twarz. Pozostali mogą wylądować w piekle.

z Bostonu Gregory Glowacki

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!