niedziela, 25 czerwca 2017 r.

Magazyn

Krzysztof Kasowski : Radzę sobie jak potrafię

Dodano: 3 kwietnia 2003, 16:11


• Właśnie słucham twojego albumu „Best 1996–2003” i trudno mi uwierzyć, że to tak szybko przeleciało. Jak ty odbierasz ten upływ czasu?
– Przypomina się mi się taka anegdota. Kiedyś byłem na takiej „Szansie na sukces”, w której uczestniczyli Ciechowski, Kukiz, Borysewicz i Cugowski. No i w pewnym momencie ich rozmowa zeszła na stare czasy Budki Suflera, na „Sen o dolinie”. Cugowski powiedział: „Mnie się wydaje jak by to było wczoraj”. A mówił o sprawach, które wydarzyły się przed 25 laty. U mnie upłynęło dopiero 7 lat. To co mam powiedzieć? Że wydaje mi się jakby to było godzinę temu?
• Te siedem lat to niby niewiele, ale w muzyce tanecznej, a taką przecież, najogólniej mówiąc, uprawiasz, to jednak dużo.
– Ten heroiczny rock może brzmieć tak samo. Tym bardziej blues. A w mojej działce mody bardzo szybko się zmieniają.
• Twoje pierwsze nagrania były i są ważne, bo znacząco przyczyniły się do przełamania lekceważącego stosunku do muzyki tanecznej w Polsce.
– Większość polskich dziennikarzy muzycznych to albo pokolenie Woodstock albo Jarocina, stąd rock zawsze miał lepszą prasę. Oni nawet przeboleją, kiedy nie ma ostrych gitar i mocnej perkusji. Ale żeby chociaż te piosenki były zaangażowane. Dla wielu ludzi zabory się nie skończyły.
Na świecie od zawsze dobra muzyka taneczna była traktowana przez krytykę z pełną powagą. Dla muzyków zaś nieukrywanym powodem satysfakcji jest to, że ludzie przy ich piosenkach dobrze się bawią, że mogą oderwać się od problemów dnia codziennego.
• Nigdy nie wczytywałem się w książeczki twoich albumów, poprzestając na dobrej zabawie, jakiej dostarczały mi piosenki. Postrzegałem cię raczej jako aktora. Tym razem jednak zgłębiłem literaturę i uświadomiłem sobie, że ty jesteś twórcą pełną gębą: nie tylko tymi ustami humoru, ale też wszechstronnym stylistycznie kompozytorem, tekściarzem, producentem, gitarzystą, basistą.
– Bardzo się cieszę, że dzięki temu bestowi lepiej mnie poznałeś. Chciałem tylko nieśmiało zauważyć, że również reżyseruję wideoklipy.
• Czyli – omnibus!
– Radzę sobie jak potrafię.
• Które z zamieszczonych na „Best 1996–2003” przebojów najwięcej dla ciebie znaczą?
– Na pewno „Reklama”, bo dzięki niej zaistniałem w skali ogólnopolskiej. Myślę, że „Seks i kasa”, bo piosenka zaowocowała ciekawym występem z Marylą Rodowicz na Fryderykach. „Maczo”, bo to największy żart w mojej karierze.
• A albumy?
– Najlepsze wydają mi się „Za friko” i „Maczo”. Ten pierwszy przeszedł jednak bez większego echa w mediach i na rynku. Dlatego wybieram longplay „Maczo”, który odniósł największy sukces. Spełnił pokładane w nim nadzieje. To jest tak jak z dziećmi: czy lubi się bardziej to, które jest dobre, ale się gorzej uczy, czy to, które jest dobre i świetnie się uczy.
• Kiedy będzie cię można usłyszeć na żywo w Lublinie?
– Lublin mam w kalendarzu pod datą 3 maja.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!