środa, 22 listopada 2017 r.

Magazyn

Kto zabił księgową

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 czerwca 2008, 15:48

Piątego sierpnia, 1994 roku, Halina J. pracuje w banku do 18. Potem w osiedlowym
sklepie robi zakupy.

Kiedy kobieta wchodzi do swego mieszkania przy ul. Słonecznej w Lublinie jest
19.30, może 20.00. Potem nikt już jej nie widzi. Oprócz mordercy. Czy po latach policja wpadła na jakiś nowy trop?

Praca, dom, praca - oceniają tryb życia Haliny J. jej bliscy i koledzy z pracy. Żyła tylko w tych dwóch światach i obracała się wyłącznie wśród krewnych i znajomych z banku. Żadnych bliższych znajomości z kimś spoza tych środowisk nie miała. Przynajmniej o nikim takim nie słyszeli.

Taka szara myszka

Halina J. jest od 1991 roku główną księgową w lubelskim oddziale Agro Banku. Kupuje mieszkanie na kredyt. Dwa pokoje, które skromnie mebluje. Mieszka sama. Pieniędzy w domu nie trzyma. Wypłaca z konta tylko tyle, ile jej potrzeba na bieżące wydatki. Pomaga finansowo rodzinie. Ma dwóch braci.

Sąsiedzi prawie jej nie zauważają.

- Taka szara myszka, która nie rzuca się w oczy - mówią policjantom, którzy po zabójstwie chodzą od mieszkania do mieszkania w jej bloku.

W banku zostaje po godzinach, przychodzi do pracy w sobotę. Tylko w ostatnich tygodniach przed śmiercią coś burzy obraz spokojnej pracownicy, bo księgowa zaczyna się zachowywać dziwnie.

Ktoś przyjdzie w sobotę

W piątek, 5 sierpnia 1994 roku, Halina mówi koleżankom, że nie przyjdzie w sobotę do pracy. Tłumaczy, że będzie zajęta, bo spodziewa się kogoś z rodziny. Ale umawia się z nimi na niedzielę, na zakupy.

O 18 wychodzi z banku z dwoma koleżankami i szefem ochrony. Koleżanka podwozi ją na przystanek. Wsiada do autobusu nr 39. Jedzie do swego mieszkania na ulicy Słonecznej. W osiedlowym sklepie robi jeszcze zakupy, gdzie zapamiętują ją ekspedientki. W reklamówkę pakuje coś do jedzenia na kolację i następny dzień.

Jest 19.30, może 20.00.

W niedzielę dzwoni do niej koleżanka. Nikt w mieszkaniu przy ul. Słonecznej nie podnosi słuchawki. W poniedziałek księgowa nie zjawia się w pracy. Koleżanki dzwonią do jej brata ze Świdnika. Mężczyzna przyjeżdża z zapasowymi kluczami. O godzinie 16.15 wchodzi do mieszkania Haliny. Jest z nim też jej koleżanka.

Informacja od zabójcy

Bałagan jest już w przedpokoju. Przewrócone krzesło, powyrzucane rzeczy z szafek. Zwłoki kobiety leżą w łazience, w wannie z wodą. Twarzą do dna. Zabójca przykrył je ubraniami.

Zabójca zostawił też "informację”. Na drzwiach wejściowych od wewnętrznej strony pisze czerwoną pomadką "Wziąłem swoje”. A na lustrze w przedpokoju "Jak wzięłaś w łapę to się wywiązuj - poszkodowany”. Może chce w ten sposób zmylić trop, a może nie potrafi się powstrzymać od ogłoszenia światu, dlaczego księgową spotkała taka kara.

Ciało jest już w częściowym rozkładzie. Nie udaje się dokładnie ustalić, od kiedy kobieta nie żyje. Może morderca przyszedł do niej już w piątek, a może trochę później.

Wyniki sekcji zwłok są jednoznaczne: księgowa została uduszona.

Prawdopodobnie już w przedpokoju zabójca mocno chwycił ją za szyję. Puścił, gdy kobieta osunęła się na podłogę. Potem przeniósł jej ciało do wanny. Odkręcił kran. Księgowa już wtedy nie żyła, choć lekarze nie wykluczają, że agonia nastąpiła dopiero w wannie.

Jeśli nie rabunek, to co

Działania policji są rutynowe: oględziny mieszkania i przesłuchania świadków. Na dwóch zamkach i zasuwie nie ma śladów włamania. Wniosek: zabójca został wpuszczony do mieszkania bądź miał idealnie dopasowane klucze. Na wazonie w przedpokoju policjanci znajdują odcisk palca, którego nie potrafią zidentyfikować. Nie należy ani do rodziny, ani do nikogo ze współpracowników kobiety.

Sąsiedzi twierdzą, że nie słyszeli odgłosów szamotaniny czy głośno zamykanych drzwi. Policja za mało prawdopodobną uznaje wersję, że motywem zabójstwa był rabunek. Z mieszkania giną dokumenty księgowej: dowód osobisty, paszport i książeczka czekowa. Nie ma też torby z zakupami, które kobieta przyniosła w piątek ze sklepu spożywczego i kilku innych drobnych, mało wartościowych, przedmiotów. Na miejscu zostaje biżuteria: kilka pierścionków i zegarek.

Ktoś poczuł się oszukany?

Biegli porównują napisy zostawione przez mordercę z próbkami pisma współpracowników zamordowanej. Bez rezultatów. Ci mówią, że kobieta w ostatnich tygodniach zachowywała się inaczej niż zwykle. Była nerwowa, nagle wybuchała, a potem szybko się wyciszała. Jakby coś ją gryzło. Niekiedy wyczuwali od niej alkohol, co wcześniej się nie zdarzało.

Napisy każą rozważyć jeszcze jedną wersję; księgowa mogła komuś obiecać załatwienie sprawy w banku. I ten ktoś poczuł się oszukany. Halina J. formalnie nie brała udziału w przyznawaniu kredytów, ale jako doświadczony pracownik mogła mieć wpływ na jakieś decyzje.

Prokurator kapituluje

Ten trop też nie doprowadził do mordercy. W grudniu 1995 roku prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy zabójstwa.

Śledczy zawsze mówią, że jak pojawią się jakieś nowe informacje, to do sprawy mogą wrócić. Przez ponad 10 lat nic takiego nie nastąpiło. Ostatnio sprawę na warsztat biorą policjanci z tzw. lubelskiego archiwum X. To specjalna grupa policjantów z KWP w Lublinie, która odgrzebuje stare śledztwa, które w przeszłości zakończyły się kapitulacją organów ścigania. Nowe technologie kryminalistyczne pozwalają na badanie śladów, które kiedyś wydawały się bezużyteczne. A to stwarza nowe możliwości na dotarcie do sprawców przestępstw.

Co nowego pojawiło się w tym śledztwie - to na razie tajemnica. O sprawie niedługo znowu będzie głośno. Program o zabójstwie nagrała już w Lublinie ekipa Magazynu Kryminalnego - 997. Autorzy pokażą, jak mogło dojść do zabójstwa. Może to skłoni kogoś do zgłoszenia się na policję i podania informacji, które pozwolą dotrzeć do zabójcy księgowej.

Policjanci czekają na informacje o sprawie: 081 5354909, 600173007, e-mail - archiwum@kwp.lublin.pl
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!