czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

ŁADNYM JEST LEPIEJ

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 listopada 2005, 17:13

• Panie doktorze, co by pan we mnie zmienił?
– To prowokacyjne pytanie. Mniesię pani podoba i nic bym w pani
nie zmieniał.

• Pacjentki często zaczynają z panem rozmowę w taki sposób?
– Przychodzą do mnie raczej kobiety ze sprecyzowanymi oczekiwaniami.
Jeśli ktoś mówi tak, jak pani, to znaczy, że nie wie czego
chce. I że potrzebuje psychologa, a nie chirurga plastycznego.

• A może po prostu trudno powiedzieć wprost: mój nos jest
do niczego, albo: moje piersi są za małe?
– Dlatego nasze pierwsze spotkanie to rodzaj gry wstępnej. Musimy
się oswoić ze sobą, a prędzej czy później pacjentka mówi wprost po
co przyszła.

• Zdarza się, że pan odradza zabieg, albo wręcz odmawia jego
wykonania?
– Oczywiście. Przychodzi na przykład kobieta, której się wydaje,
że cień źle się jej układa na nosie. I chce się go pozbyć. Z góry wiem,
że jej problem jest nierozwiązywalny.

• I co pan jej mówi?
– Że mi się nos podoba i nie zrop

???
– Że mi się nos podoba i nie zrobię ładniejszego.

• Wychodzi obrażona?
– Czasem z płaczem.

• Nie szkoda panu? Mógł pan dobrze zarobić.
– Najważniejsze w naszym zawodzie to zapanowanie nad własną
chciwością. Rozsądek i etyka musi zwyciężyć z naturalną chęcią zarabiania pieniędzy.

• A mówią: muszę być ładniejsza, bo mąż ma kochankę i mnie
zostawi?
– Wtedy odpowiadam: proszę sobie znaleźć innego faceta, a nie fundować operację. Operuję wtedy, kiedy pacjentka
mówi o faktycznym problemie
i ja obiektywnie go widzę. Inna
sprawa, że pacjentki czasami usprawiedliwiają
się przede mną. Bo dzieci
w Afryce głodują, a tu się wyrzuca
pieniądze na taką fanaberię.
• A nie fanaberia, jak rodzice
fundują dzieciom nowe uszy na
komunię?
– Pani wie, jaki to może być dramat
dla dziecka takie odstające
uszy? Swojemu kuzynowi zrobiłem
w prezencie na 25 urodziny nowe
uszy. Chłopak dostał takiego napędu
życiowego, że dzisiaj jest szefem
dużej korporacji. A wcześniej miał
problem z pójściem do banku, załatwieniem
najprostszej sprawy.
Myślał, że wszyscy patrzą tylko na
te jego uszy. Chociaż to bzdura, bo
jesteśmy raczej kiepskimi obserwatorami.
No, chyba że chodzi o twarz
naszego nowego premiera...
• A pan prezydent? Niektórzy
plotkują, że dał sobie podciągnąć
to i owo.
– Prezydent wygląda bardzo dobrze.
Ale ja go nie operowałem, więc
nie wiem, czy sobie dał podciągnąć.
• A co pan zamierza sobie
poprawić?
– Ja już jestem nastrzyknięty
botoksem na czole, który pani też
polecam. Takie ma pani powirowane
czoło...
• A mówił pan, że jestem
w porządku!.. Lubi pan w ogóle
kobiety?
– Jestem zadeklarowanym miłośnikiem
kobiet. Dlatego świetnie
odnalazłem się w tym zawodzie.
• Pacjentki przywiązują się do
pana?
– Z wzajemnością. Jak zrobię
jakiś piękny biust... Ech!... Toczę ze
sobą nieustanną walkę. A tak poważnie,
to musimy się lubić i mieć
do siebie zaufanie.
• Są takie, które uzależniają się
od operacji?
– Raczej poprawiają to, co mają
do poprawienia. Zaczynają zazwyczaj
od powiek. Potem przychodzi
pora na twarz, szyję...
• Nie przesadzamy z tymi
kompleksami na temat biustu?
– Nie zawsze. Na przykład kobieta,
która wykarmiła dwoje dzieci
i właściwie straciła biust. Albo
młoda dziewczyna z niedorozwojem
biustu. Mama jej tłumaczy – jak
urodzisz dzieci, to ci się powiększy.
A ona na to, że nie będzie miała
szansy urodzić, bo się w życiu przed
nikim nie rozbierze... To są często
prawdziwe dramaty.
• Operują się bogaci?
– Właśnie niekoniecznie. Coraz
więcej jest klientek z Lublina. Przyjeżdżają
do mnie kobiety z małych
miasteczek, wsi. Chirurgia plastyczna
zaczyna być zabiegiem higienicznym.
Miałem pacjenta, który
w wieku lat 70, po śmierci żony, zdecydował
się na operację uszu. Marzył
o tym całe życie. Żona mu mówiła, że
y p j y
o tym całe życie. Żona mu mówiła, że
to głupota, fanaberia, a on nie mógł
ich znieść. Po operacji odżył.
• Wielu ma pan pacjentów wśród
mężczyzn?
– Mężczyźni są zamknięci w sobie,
duszą problem. Nawet jeśli zdecydują
się na operację, nie mówią
otwarcie o swoich oczekiwaniach.
I zdarza się, że potem są niezadowoleni
z efektów zabiegu.
• Reklamacje?
– Żeby ich uniknąć, prowadzimy
j
– Żeby ich uniknąć, prowadzimy
długie rozmowy. Musimy dobrze
przygotować się na operację i na to,
co po operacji. To właściwie część
zabiegu. Bez nich nie byłoby dalszego
ciągu.
• Przed chwilą minęła nas tak
piękna dziewczyna, że ja nie
wiem, co można w niej
poprawiać...
– Piękna, ale o tak zranionej psychice,
że miałem z nią trzy godziny
psychoterapii. Tłumaczyłem jej, że
powinna zmienić partnera, a nie
siebie. Poprawiłem jej nos, który
ktoś niezbyt udanie zoperował i odradziłem
jej dwie kolejne operacje.
• Na Zachodzie robią furorę
programy, w których ludzie
przechodzą na oczach widzów
operacje plastyczne i przeobrażają
się w gwiazdy filmowe. Pan by
w czymś takim wystąpił?
– To kretyńskie programy, w których
chirurdzy robią sobie tanie
show, a ludzie obnażają raczej
niedostatki swojego umysłu, a nie
ciała. Te osoby należałoby przed
programem wysłać do łazienki, fryzjera
i stomatologa. I powiedzieć,
żeby mniej w nocy żarły.
• A ma pan ideał kobiecej urody?
– Jeśli pani liczy, że podam nazwisko
jakiejś hollywoodzkiej gwiazdy,
to nic z tego. Lubię ciekawe twarze
i osobowości. A obiektywnie to często
brzydcy ludzie. Nie lubię uniformizacji,
banału. Uroda musi mieć
konkretny rys. To właśnie mój ideał
piękna. Dosyć kontrowersyjny.
• A ładnym ludziom jest łatwiej
w życiu?
– Było. Jest. I będzie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!